«

»

Gru 23

Wydrukuj to Wpis

Życie to chwila…

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

„ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE, ŻEBY ROBIĆ WCIĄŻ TO SAMO…” – słowa z filmu…, bodajże „Sztuka zrywania”. Filmu opisywać nie zamierzam, bo był średni, ale… z całej masy dialogów rozpisanych pomiędzy aktorów jako sprzeczki, w pamięci zapadły mi te właśnie słowa.

No bo czy to nie jest prawda? Jasne, ze jest! Życie jest krótkie, a niekiedy nawet krótsze niżbyśmy się spodziewali. Co rusz dociera do nas, że nagle odchodzi ktoś z naszych znajomych, przyjaciół, z rodziny…, a my… a my dzień za dniem zachowujemy się jak wybrańcy bogów, nie zastanawiamy się nas sensem naszych decyzji, żyjemy tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie, nie rozmawiamy ze sobą, nie przekazujemy ważnych komunikatów, nie mówimy o tym co ważne dla nas, żyjemy dzień za dniem, a niektórzy z nas kroczą przez życie jak straceńcy, żyjąc bez pasji, bez ognia, bez tego co nam daje siłę, napęd i satysfakcję.

Pomyślicie może, że to ten czas przedświąteczny takie refleksje u mnie zrodził, ale nie… jesteście w błędzie – to obserwacja tego co wokół. Wystarczy popatrzec, posłuchać, mocno nie trzeba się silić. Te myśli towarzyszą mi dość często, ale w niektórych momentach życia docierają do mnie bardzo wyraźnie, jakby chciały bym się przebudziła, zastanowiła nad swoim życiem, decyzjami, planami… 

Jestem tzw. niespokojną duszą, wciąż mi mało, mało, mało… za mało widziałam, za mało słyszałam, za mało odwiedziłam, a im bliżej moich kolejnych urodzin, tym większą mam ochotę zaspokoic swój apetyt, na podróże, na muzykę, na obrazy, na przeżycia. Coraz bardziej mam ochotę na zachcianki, na przyjemności, bo czy samymi obowiązkami człowiek żyje?

Wciąż sobie powtarzam, że wszystko jeszcze przede mną, ale… czy tak będzie w rzeczywistości, tego nie wie nikt. Najważniejsze jest jednak, by kazdego dnia, tygodnia, miesiąca, wyznaczać sobie nowy cel, do którego będziemy zmierzali, bo… jak zasłyszałam dzisiaj … nie jest ważne czy do tego celu dojdziemy, ważna jest dla nas sama podróż i to czego w trakcie niej doświadczymy i czego się nauczymy.

Kilka dni temu usłyszałam w rozmowie: Dlaczego Ty tak dużo masz na głowie… zdecydowanie za dużo! Zdystansuj się… po co się angażujesz, po co zajmujesz się tak wieloma sprawami jednocześnie? Po co to…. po co tamto… wciąż trafiają się ludzie, którzy nadal potrafią zapytać „po co piszesz? masz na to czas??” – no to pytanie rozkłada mnie bezapelacyjnie na łopatki. Moją odpowiedzią jest już jedynie uśmiech i… robię swoje… robię bo lubię, a przede wszystkim czuję taką potrzebę.

Co prawda ostatnimi czasy szkoła córki i zupełnie realne obowiązki przewodniczącej trójki klasowej dały mi się we znaki (no bo jak nie trudno się domyslić, zgłosiłam się do tejże trójki na ochotnika)… ale wierzę, że nadejdzie moment lekkiego zwolnienia tempa – np. teraz przerwa świąteczna mega długa, a później ferie zimowe… gdzie można będzie siąść i napisać coś refleksyjnego i szorstkiego lub w zależności od nastroju… miłego, gładkiego i cieplutkiego… kto wie…. może…. może… 😉

W tym codziennym tempie szaleńczym, niekiedy trafia się moment, jak właśnie teraz, gdzie mam świadomość chwili i to wyjątkowo fizyczne jej odczuwanie – gdzie w tle sączy się muzyka Biana Craina, pies śpi w przymałym już posłaniu z głową na podłodze, oddychając miarowo w swoim głębokim niebycie, a córka… o twarzy małej kobietki, uśmiecha się przez sen i tuli ulubionego misia… to są TE chwile… i ja je kolekcjonuję… bardzo świadomie się nad nimi pochylam i trwam w nich, jakbym chciała zapisać je w pamięci najlepiej i najdokładniej jak tylko potrafię. Wpatruję się w twarz córki… wsłuchuję w oddech psa… słucham dźwięków fortepianu przeplatających się z rytmicznym tykaniem zegara. Tak… i o to własnie chodzi… przynajmniej mnie.

A że inni tego nie rozumieją… no cóż… 

Przecież zatrzymanie się na chwilę, pochylenie nad sobą z całą powagą chwili czy czyimś problemem, nie kosztuje wiele, jedynie CZAS i UWAGĘ…, a to jak widać w dzisiejszych czasach, towar bardzo deficytowy dla niektórych. Tak się spieszą żyć, że nie znajdują dla siebie czasu na… życie… to prawdziwe, realne, to głęboko emocjonalne i emocjonujące, nie będące kolejną fasadą, rolą, maską, kolejnym bytem na portalu społecznościowym (to w kolejnym poście)… tylko jądrem i istotą istnienia…

Życie to chwila… przeżyjmy ją świadomie i w miarę jak to jest możliwe – radośnie.

Caliente



 


  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/zycie-to-chwila/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *