«

»

Wrz 25

Wydrukuj to Wpis

Wewnętrzna siła…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Jakiś czas temu czytałam artykuł o Nergalu –  Adamie Darskim…- wokaliście metalowej grupy Behemoth –  „O człowieku, który się diabłu (nie) kłania” – link poniżej:

http://muzyka.onet.pl/publikacje/czlowiek-ktory-sie-diablu-nie-klania,1,4817074,wiadomosc.html

No tak…, przeczytałam…. i zapewne się zastanawiacie, czemuż to mnie zainspirował do napisania posta… czyżbym chciała pisać o białaczce…, a może o muzyce tej dość specyficznej…

Absolutnie nie, nic z tych rzeczy…, białaczka jest dostatecznie wystarczająco opisana w internecie, wystarczy wiedzieć jak i gdzie szukać. Muzyka… – ja uprzedzeń nie mam co do żadnego nurtu muzycznego, kołatanie serca powoduje jedynie u mnie jazz, a reszta dźwięków…, albo koi moje nerwy, albo nastraja mnie mocno energetycznie, dla przeciwwagi i świadomego eksperymentu, mogę posłuchać i heavy metalu, czemu nie…, dla lepszego zrozumienia i porozumienia z synem, masochistycznie wsłuchiwałam się w Rummstein, więc spoko…

A wracając do grupy Behemoth –  tak swoją drogą… oglądałam ich clipy na youtube… dłonie miałam spocone…., działają na mój układ nerwowy i to dość mocno – znaczy… wrażliwa jestem jak widać.  Obrazy wprowadzają niepokój, trafiają do podświadomości, emanują strachem, pokazują świat z tej złej strony, no bo czy można wątpić w to, że jeśli istnieje dobro, to nie istnieje zło? Jeśli równowaga jest stanem idealnym, to z pewnością istnieje i dobro, i zło. I taką a nie inną interpretację zła pokazuje nam grupa Behemoth.

Więc po co piszę to co piszę…, zapytacie… . Chciałabym poruszyć tutaj dwie kwestie:

1. siła walki z chorobą, z przeciwnościami losu, z tragediami.., skąd ją czerpać, czym się posiłkować, do których drzwi pukać w nadziei o pomoc, wsparcie…

2. niebywała lekkość w osądzaniu Artysty (wystarczy zerknąć na komentarze pod artykułem), która powoduje u mnie gęsią skórkę, delikatnie mówiąc…

Więc po kolei…

1. Wszyscy wiemy co spotkało Nergala, białaczka limfatyczna…, nie jeden poddałby się chorobie, załamałby się, w końcu to nie zapalenie gardła…, a On… siła wewnętrzna i hart ducha, utrzymały Nergala na powierzchni. Po półrocznej chemioterapii wyszedł ze szpitala… osłabiony fizycznie, ale nie psychicznie. Może nawet psychicznie wzmocniony – czyli „Co cię nie zabije, to cię wzmocni…” – powiem wprost imponuje mi taka postawa i to bardzo.

W życiu każdego z nas, w każdej rodzinie, ktoś choruje, ktoś zmarł…, odszedł nagle, tragicznie bądź po długiej chorobie… . Czy jeśli nie opłakujemy rzewnie naszego krewnego, znaczy to, że mniej tęsknimy?? Nie sadzę… . No ok…. ale jeśli opłakujemy krewnego dość mocno i z takim samym smutkiem dnie całe, czy nasza tęsknota ma szanse się zmniejszyć? Hmm…, nie wydaje mi się. Tęsknota pozostanie, ale wytworzy się w nas stan zrozumienia zaistniałej sytuacji i jej akceptacji, wówczas o wiele łatwiej będzie nam z tą tęsknotą się zmierzyć. No tak…, ale  jeśli do głosu dochodzą emocje, rozsądek zdecydowanie jest w opozycji.

Skąd czerpać siłę by pogodzić się z odejściem kogoś bliskiego i potraktować ją jak naturalną kolej losu? Myślę, że dla osób wierzących, moje pytanie jest pytaniem retorycznym…, a dla całej reszty?? Hmm… Ta cała reszta musi włożyć nie lada pracę w to, by zrozumieć niezrozumiałe, by ogarnąć to czego ogarnąć nie sposób, by zaakceptować to co zaakceptować nie łatwo… . Taak… niewierzący mają o wiele trudniej…

Gdzie więc znaleźć siłę, by przetrwać? Z jakiego źródła zaczerpnąć, by ukoić pragnienie palące, by odnaleźć odpowiedzi na męczące pytania wciąż powracające? A może nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania…, a jeśli są, może chcemy poznać je zbyt wcześnie? Może nie jesteśmy jeszcze na nie przygotowani i dlatego ich nie znajdujemy…, może musi upłynąć czas, byśmy do nich dojrzeli, może…

Ale jeśli już coś nas zaskakuje i nie możemy racjonalnie pojąć dlaczego to nas akurat dotknęło, dajmy sobie szansę zrozumienia słów interpretacji kogoś nam bliskiego, kto stoi z boku i ma inną perspektywę patrzenia na tą sytuację, może to ktoś bardziej doświadczony…, może bogatszy w przeżycia, może to nasz autorytet, może ogarnia więcej niż nam się wydaje…

Ja osobiście uważam, że nic nie dzieje się przez przypadek i staram się nadać wszystkiemu sens, poszukać go, w każdej sytuacji jaka mi się przydarza. Analizuję…, myślę…, zastanawiam się…, kojarzę fakty, szukam ich wzajemnych powiązań i wspólnych obszarów…, szukam genezy, ale i wyciągam wnioski, zastanawiam się nad wpływem tego co mi się przydarza na moją osobę i moje życie, a dodatkowo… – wiem, że to ciężkie, ale zapewniam, że z biegiem czasu można się tego nauczyć – nawet w sytuacji negatywnej, szukam pozytywów.

Kiedy jest nam źle, kiedy zadajemy więcej pytań niż możemy znaleźć odpowiedzi, może powinniśmy się wyciszyć i zagłębić w siebie, próbować odnaleźć nasz wewnętrzny głos, który jest naszym prawdziwym ja, który nigdy nas nie zwiedzie, bo jest na poziomie naszego niezmąconego niczym instynktu.

Kiedy nie potrafimy tego zrobić sami, skorzystajmy z pomocy profesjonalisty, nie sposób przecenić pomocy psychologa, zapewniam Was… . Ale najczęściej pomocną dłoń podaje nam Przyjaciel i choć myślimy, że nie jest w stanie nas zrozumieć, przyjmijmy ją…, bo często jest tak, że rozumie on więcej niż nam się wydaje.

(…)

2. Pomyślmy z jaką łatwością przypinamy ludziom łatkę zupełnie ich nie znając, jak łatwo oceniamy, ferujemy wyroki… . Jakim prawem to czynimy? Dlaczego pozwalamy sobie na krytykę lub celniej będzie powiedzieć – krytykanctwo, niewiele wiedząc o twórcy czy autorze? Kto dał nam prawo oceniać, krytykować, wyrażać negatywne poglądy pod adresem chociażby Nergala…, czy coś o nim wiemy, czy znamy go jako człowieka…, czy znamy jego dokonania i dobrze rozumiemy twórczość? Nie sądzę…

Wszystkim tym, którzy zbyt pochopnie oceniają Nergala jako człowieka i nie rozgraniczają jego wizerunku scenicznego od prywatnego…, polecam chociażby stronę w Wikipedii.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Darski

Ja jestem pod niesłabnącym wrażeniem tego co wyczytałam o tym człowieku, jego osiągnięcia, talenty i uzdolnienia mówią same za siebie. Dalszy komentarz jest zbyteczny. Może to co tam jest napisane da do myślenia autorom przygłupawych komentarzy…?

Niech się teraz każdy uderzy w pierś, ile razy wypowiedział jakiś krzywdzący osąd zbyt pochopnie, bez zagłębiania się w temat, w zagadnienie, nie wchodząc głębiej, a przynajmniej na tyle, by zapoznać się z zagadnieniem i spróbować zidentyfikować się z ocenianą postacią?? Hmm…  Ja na swój użytek mam taką oto zasadę – nie oceniaj kogoś, dopóki nie przejdziesz jego drogą, dopóki nie doświadczysz tego co on. To daje mi możliwość zdystansowania się i uspokojenia emocji, bo rozsądek z emocją nigdy nie idą w parze – albo jedno, albo drugie bierze górę. No a kiedy emocje się w nas kłębią… rozsądek z rozumem zapadają w bardzo głęboki sen.

Caliente

 

 

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/wewnetrzna-sila/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *