«

»

Sty 22

Wydrukuj to Wpis

Syreny Dziadka Adama…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

250px-Oil_painting_paletteMój Dziadzio był człowiekiem o artystycznej duszy, kochał naturę, przyrodę, dostrzegał i doceniał jej piękno, miał wiele pasji i planów, a po przejściu na emeryturę cały swój wolny czas poświęcał wędkowaniu i malarstwu – był pejzażystą. Wyjątkowo skutecznie rozwijał On moją wrażliwośc artystyczną, otwierał przede mną nowe, zupełnie dla mnie zaczarowane światy. Tłumaczył warsztat… zdradzał sekrety, pokazywał etap po etapie jak powstaje malowany przez niego obraz. To dzięki Niemu wiele lat później z wielką satysfakcją i dumą uczyłam się malarstwa i rysunku od profesorów z Akademii Sztuk Pięknych.
To dzięki Niemu wielu z Jego wnuków i prawnuków, zajmuje się teraz malarstwem, fotografią, ale i muzyką, poezją, i prozą. Okazało się po wielu latach, że to nasz Dziadzio wytyczył nam drogę i miał znaczący wpływ na nasze zainteresowania, pasje i marzenia. Minęło już wiele lat od Jego odejścia i z roku na rok, coraz bardziej jest to dla mnie oczywiste, a tym samym żałuję coraz bardziej, że nie mogę pokazac Mu moich dokonań, nie mogę pochwalic się moimi nowymi projektami, ale i mojego syna muzyka-fotografa, mojej córki mającej talent do kompozycji rysunku i wyczucie kolorów jakże dobrze mi znane. Wiem, że dopingowałby do rozwoju naszych pasji, do cięższej pracy nad sobą i swoimi zdolnościami. Tak zapewne by się działo gdyby z nami był… okazywalibyśmy Mu nadal nasz szacunek, respekt, ale wielki podziw.  Tak… tak zapewne by było…

Dla mnie niezmiernie ważne jest to, że kiedy od nas odszedł… okazało się jak wielką pozostawił po sobie pustkę. Jednak powiedzenie „Nie ma ludzi niezastąpionych” w tym przypadku jest wierutną bzdurą!  Nasz Dziadzio Adam miał wielki autorytet, był „kopalnią” wiedzy przeróżnej, a najbardziej fascynowały nas, Jego opowieści z okresu II wojny światowej, no to, to już była niezapomniana lekcja historii, okraszona dziadkowym humorem, kiedy włączała się do tych opowieści Babcia, osoba mocno stąpająca po ziemi i co rusz korygująca szczegóły z Ich zamierzchłej przeszłości.

A tak wspominam wizyty w świecie Dziadka Adama…

(…) Po powitaniu babcinym i słodkim poczęstunku, przychodził czas na zwiedzanie dziadkowej pracowni malarskiej, sypialenka Dziadka była dla mnie zupełnie zaczarowanym i kolorowym miejscem, gdzie stały sztalugi, na stoliku leżały farby i pędzle, kawałki bezładnie rozrzuconych ściereczek do wycierania pędzli…, według Babci panował tam chaos i wieczny nieporządek, ale Dziadek niewiele sobie robił ze słów Babci klarującej Mu często autorytatywnym tonem, żeby w końcu dorósł i zaczął porządkować swoje rzeczy!

276b36eca03b4ccf142bbab6362ed21d,10,1Jak się domyślacie, Dziadek przyjmował te słowa z uśmiechem i nie przerywając opowieści o swoich ostatnio namalowanych dziełach, wskazywał mi je ręką. Wisiały na ścianie, stały na sztalugach lub oparte o ścianę na podłodze. Ten niewielkich rozmiarów pokój, dzięki obrazom Dziadka stawał się zupełnie nieograniczoną bezkresną przestrzenią, którą tak bardzo lubiłam odwiedzać. Przenosiłam się na polany leśne, byłam świadkiem sejmików bocianich, słyszałam szczek i ujadanie myśliwskich psów, w pogoni za lisem…, słyszałam jak szumi listowie dębów i widziałam kołyszące się majestatycznie strzeliste sosny. Mogłam w jednej chwili z lasu przenieść się na brzeg jeziora, w ciepły pochmurny dzień, a kiedy zrobiłam krok dalej… słyszałam szum fal morskich, rozbijających się o brzeg, pięknie odbijających zachodzący owal słońca.

A kiedy Dziadek zamykał drzwi, by płynąca rzeka babcinych słów nie przeszkadzała nam w naszej podróży, na ściance za drzwiami ukazywały się Syreny… , piękne, krągłe, zażywające kąpieli nie tylko wodnej, ale i księżycowej. Były niezwykle piękne, siedziały na skałach nadmorskich, całe w niebieskawej poświacie księżycowego światła. To były Dziadka oblubienice, co bezsprzecznie irytowało Babcię. A już to, że Dziadek pokazując mi je, definitywnie mnie deprawuje, rozdrażniało Babcię do żywego (…)

Kochajcie, szanujcie i doceniajcie rolę Waszych Dziadków… nie zastąpi Ich NIKT… to pewne.

Caliente

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/syreny-dziadka-adama/

2 Komentarze

  1. Iwona

    Piękna podróż do przeszłości, ze wzruszeniem się doń udałam. To ogromne szczęście mieć taki wzór do naśladowania, juz od dzieciństwa. Wyczuwa się mocną więź między Dziadkiem a Wnuczką- i to jest niesamowicie piękne… Jakże ważna jest taka nić porozumienia między pokoleniami. Istotną sprawą jest przekazywanie swej wiedzy, zaszczepianie pasji, uwrażliwianie na piękno…naszych dzieci, wnuków… Dziakowi Adamowi to się udało, zrobił wielką rzecz.. Zostawił cząstkę siebie, która wędruje w świat. Mimo babcinego sprowadzania na ziemię, pozostał sobą 🙂
    A jednak są (byli) ludzie, których nie zastąpi nikt- to jest pewne…
    Dziękuję, Caliente za tę dawkę wzruszenia i uśmiechu 🙂

  2. Estera

    dziadkowie to magiczne osoby. Też jak wspominam swojego, to jakaś magia temu towarzyszy, a nie jestem sentymentalną osobą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *