«

»

Kwi 25

Wydrukuj to Wpis

Oczy szeroko zamknięte…

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Może co niektórzy uznacie, że ostatnimi czasy jestem monotematyczna (szczególnie ci, którzy nie są tak jak ja miłośnikami zwierząt) …, tak wiem… przepraszam – postaram się to może niebawem zmienić, ale… za każdym razem, kiedy chcę się zabrać za zaległe tematy, pukające mi codziennie w okienko laptopa, docierają do mnie sygnały ludzkiego okrucieństwa, bezmyślności, braku wrażliwości, złośliwości niekiedy, a czasami zwykłego lenistwa, by zrobić coś czasami wspólnie, niewielkim nakładem sił.

Jestem człowiekiem. To takie oczywiste. Jestem ssakiem najwyżej stojącym w hierarchii, potrafiącym abstrakcyjnie myśleć, mającym wolną wolę, wykształcone emocje i seksualność, którą świadomie steruję. Jestem na szczycie drabiny i wiem, że żaden pantofelek nie zagraża mojej pozycji.

Ale czy na pewno??? Pantofelek może nie… no oczywiście, że nie…  Mnie osobiście zagraża… inny osobnik rodzaju ludzkiego, z tą samą wolną wolą, z tą samą umiejętnością abstrakcyjnego myślenia, z tą samą rozwiniętą świadomością zaspokajania swoich potrzeb. Czyżbym coś pomyliła?? Nie… teraz jestem już pewna jak niczego na świecie i czuję się zagrożona.

Do tej pory wydawało mi się, że mój światopogląd i zasada, którą przekazuję dzieciom i według której żyję  „Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe” są wystarczającymi wektorami w moim życiu. Ale myliłam się i to bardzo! Odkrycie tego jest dla mnie „lekkim” wstrząsem, nie powiem. Stwierdziłam, że nie wystarczy być jedynie „przykładnym obywatelem”, który wyrzuca posortowane śmieci i nie tarasuje podjazdów. Życie i jego wyzwania wymagają jednak większego zaangażowania, by poczuć, że jesteśmy „w porządku”, że nie jesteśmy bierni, że reagujemy, choć nie musimy, bo przecież sprawy nie dotykają nas bezpośrednio, tylko kogoś obok.

Co warte jest życie, kiedy idziemy dzień za dniem, krok po kroku, realizujemy cel za celem, mniejszy lub większy – do jednego dochodzimy łatwiej, do drugiego trudniej, ale pokonujemy swoje słabości, zmagamy się w nimi – wygrywamy! Prawda, ze to przyjemne? No oczywiście, że TAK!

I idziemy tak wspinając się  po tej naszej drabinie, coraz wyżej i wyżej, szefostwo nas docenia, chwali, nagradza… czujemy się wspaniale!  Rodzina nam zazdrości, czujemy się zwycięzcami, kiedy to kolejna świąteczna rodzinna biesiada znowu skupia swoją uwagę na nas. Ach… jesteśmy wielcy, wybitni i tacy spełnieni!!

I nagle…

To poczucie bycia zwycięzcą ktoś chce nam zburzyć! Jakim prawem wdziera się do naszego poukładanego świata? Jakim prawem pokazuje nam, że jesteśmy puści, zadufani w sobie i że megalomania jest naszą słabością? Oj… nie lubimy takich „ktosiów”, nie lubimy!

Ale jak już ochłoniemy z pierwszego szoku, tak jak ja … zobaczymy, że w sumie to niewiele zrobiliśmy jak dotąd wokół siebie, że egoistycznie skupiamy się na sobie, wygłaszając demonstracyjnie pogląd, że każdy powinien martwić się o siebie, że do zrobienia jest jeszcze taka moc rzeczy, których jak dotąd nie dostrzegaliśmy. Że trochę dalej niż końcówka naszego nosa, mieszka ktoś kto potrzebuje naszej pomocy, że obok nas, zupełnie niedaleko rodzina walczy o zdrowie swojego jedynego dziecka, błagając innych o litość i o 1% jego podatku, że w naszej gminie, naszym mieście znajduje się przepełnione schronisko dla zwierząt, które dzień po dniu walczy o przeżycie! Czy nasza postawa wobec takich sytuacji i zjawisk jest na tyle odpowiednia, by przekazać naszym dzieciom dobrą z tego naukę? No chyba nie…

Wszystkie kłopoty nie dotykające bezpośrednio nas samych, naszej rodziny i domu, zrzucamy na „system”, na państwo… a może czas zadać sobie ponadczasowe pytanie Johna F. Kennedy’ego – „A co ty zrobiłeś dla kraju?” i parafrazując zapytać siebie – Co zrobiłem dla innych, dla potrzebujących, chorych, głodujących, czy bezdomnych, a co chociażby dla zwierząt, które jak się okazuje potrzebują naszej pomocy wyjątkowo intensywnej i to nie okazjonalnej, ale stałej!

Czy zajmując się swoim pupilem (karmienie, pojenie, spacery, szczepienia, leczenie w razie choroby), nie musimy interesować się zwierzętami bezpańskimi? Nie… no oczywiście, że nie MUSIMY, przecież nikt nas nie zmusi, z tego nie rozliczy, ale… uważam, że jednak ciąży na nas moralny obowiązek i to bezsprzecznie!

Wielu z Was powie, że do tego powołane są odpowiednie „służby”, urzędy, ustawy, regulacje, nowelizacje…, ale czy to jednak wystarcza, skoro dzień za dniem dzieją się bardzo złe rzeczy, na które już niektórzy z nas nie reagują, a często nie reagują nawet same urzędy!!??

Może kilka przykładów, by nie być gołosłowną? Ależ proszę…

Pierwszy z brzegu nagłośniony w mediach przypadek to powieszenie pod Skierniewicami ciężarnej suki bokserki, wzburzył on społeczność internetową i otworzył moje oczy na problem przemocy i torturowania zwierząt. W tych samych okolicach bestialsko uśmiercono wcześniej innego psa – śledztwo umorzono.

Radzymin – w opuszczonej stodole znaleziono powieszoną martwą sukę, rannego ciężko szczeniaka, a 3 młodsze bardzo zabiedzone, z pewnością świadomie i celowo pozostawione, by pozdychały. Kiedy przyjechała zawiadomiona Policja, zupełnie bezradna nie wiedziała co robić.

Na górze gnojówki od listopada leżakuje wyrzucona z samochodu suka, okoliczni mieszkańcy kilka razy dzwonili i zgłaszali fakt – bez skutku. Nikogo to nie interesuje.

Wieś pod Płońskiem – w polach nieopodal zabudowań leżał bez ruchu bernardyn. Po wielokrotnych telefonach do władz w tej sprawie, nie zajął się nim nikt. Czekano na śmierć zwierzęcia i usunięcie zwłok przez właściciela zabudowań. Znaleźli się ludzie, którzy sami zajęli się psem i sprowadzili weterynarza.

Biała Podlaska – pies został pozostawiony przez swojego 22-letniego właściciela na torach, tuż przed nadjeżdżający pociąg!!!

Ale żeby nie było, że patologia jest tylko na wsi i w małych miejscowościach, przytoczę informację o 388 psach i sukach (również szczennych), które zostały zabite w Starachowicach, ponieważ… w okolicy nie ma schroniska. Wszystko za wiedzą miejscowych radnych, a jakże!

Już nie wspomnę o przepełnionych biednych schroniskach w całej Polsce, gdzie większość zwierząt wegetuje, bez szans na dom, chociażby ten tymczasowy!

No i jeszcze jedno… dodam do kompletu może – przerażające filmiki na YouTube, pokazujące niemiłosierne męczarnie i cierpienie zwierząt, nagrywane dla zabawy!!

Czy coś pominęłam?? Z pewnością… Nie da się w kilku słowach zawrzeć całej krzywdy, jaką wyrządzamy zwierzętom my ludzie – jedni będąc sadystycznymi oprawcami, inni swoją obojętnością, krótkowzrocznością i egoizmem.

 

Caliente

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/oczy-szeroko-zamkniete/

3 Komentarze

  1. Basia

    No to teraz Caliente pojechalas po calosci….. az za gardlo lapie jak sie czyta ten tekst!!!. Tysiace mysli przez glowe przelatuje po przeczytaniu…. i ta NAJWAZNIEJSZA -cholera Ona ma racje!!!!!!

  2. Helula

    „… przypisując zbyt wielkie znaczenie pięknym czynom, składa się bezpośrednio hołd złu. Pozwala się bowiem przypuszczać, że piękne czyny mają tak wysoką cenę, dlatego że są rzadkie, gdy niegodziwość i obojętność bywają znacznie częściej motorami działań ludzkich…” – Albert Camus

    1. Caliente

      Nic dodać, nic ująć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *