«

»

Sty 19

Wydrukuj to Wpis

Cyberułuda

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

imagesCyber przestrzeń jest jak ocean… przetrwają tylko najsilniejsze osobniki, reszta pomniejszych i co bardziej wrażliwych będzie pożarta i to bez popijania.

Co rusz docierają do mnie sygnały, manifesty, protesty, głosy oburzenia, słowa zniesmaczenia… a dotyczy to rzecz jasna tego czym stał się obecnie Facebook.
Kiedyś – zupełnie jeszcze niedawno – był miejscem kontaktu znajomych bliższych i dalszych i platformą wymiany myśli i informacji. Są jeszcze ludzie, którzy tak to miejsce traktują i chwała im…
Ale są i tacy, którzy poszli krok dalej… ba…. nawet kilka kroków dalej, którzy traktują to miejsce jak łowisko kontaktów towarzysko-osobistych, co rusz zarzucając sieć na co bardziej naiwne, samotne i zranione „duszyczki”.

Zaskoczeni bylibyście jak wiele osób zetknęło się z fałszem, manipulacją, oszustwem, a nawet nadużyciami o wiele wyższego szczebla. To że miłe rozmówki, to że flirt… to już się przyzwyczaiłam, purytanką nie jestem, bez przesady, ale… to naprawdę poszło w stronę, w którą nie powinno. Nie pisałabym o tym, gdyby był to margines, gdyby ludzie sobie z tym radzili, ale tak nie jest.

To, że podczas pogaduch na grupach tematycznych i na tzw.’priv’ zawiązują się sympatie i nici porozumienia, to oczywiste i nie ma na to wpływu tutaj nasza płeć. Zawiązują się przyjaźnie, które niejednokrotnie przenoszą się do świata realnego, bo gdy mają zdrowe fundamenty to tylko takie prędzej czy później wystawione na próbę się ostaną, inne… znikną i pękną jak mydlane bańki.

Znikną, pod warunkiem, że nie jesteśmy motani i naiwnie nabierani przez kogoś kto czuje się w świecie wirtualnym jak ryba w wodzie, kto tutaj właśnie czuje swoją moc, dla kogo to właśnie cyberprzestrzeń jest tym lepszym światem, kto nie radzi sobie w realu… kto na ten cyferkowy świat przeniósł swoje oczekiwania, życie towarzyskie i zaspokajanie swoich potrzeb w tej materii.

cert_gMoże niektórzy z Was zetknęli się z kimś takim… nie wątpię… ja i owszem. Stwarzając pozory przyjaźni i bezpośredniości, zdobył moje zaufanie, porannym dzień dobry i wieczornym dobranoc, towarzyszył mi nader często. No cóż… jestem kobietą… a kobieta lubi, kiedy poświęca się jej czas.

Jesli czytając to, pomyślałyście, że Wam przydarzyło się coś podobnego…. nie jesteście w błędzie… bo taka osoba pod osłoną profesjonalizmu i obeznania tematycznego, szczególnie muzycznego, nadal działa na grupach muzycznych i zdobywa Wasze zaufanie i przychylność. Ironią jest już to, że potrafi grać muzykę, „pod kogoś” i to taką, której sam do niedawna nie lubił … hmm… czego to się nie robi, by wypaść na omnibusa muzycznego? 😉

Moja rada… nie dajmy się nabrać, nie wierzmy w kazde słowo, które czytamy, nabierzmy dystansu do tego co robimy i dlaczego to robimy, zastanówmy się nad intencją lawiny komplementów, bo dokładnie w tym samym czasie taką lawiną zasypywana jest Wasza koleżanka, przyjacióka czy inna grupowiczka muzyczna 😉

To tylko jedna odsłona czarnej strony portalu społecznościowego, ale są i inne… równie czarne… Niektórzy z powodu Facebooka mają w domach co rusz kłopoty, mężowie infiltrują żony, zgłaszają nadużycia, przenoszą złą emocję do realu, robią awantury…  żony nie są lepsze… montują nawet prowokacje, by potwierdzić lub wykluczyć niewierność swojego meża. Wielu wiedząc o tym co się dzieje, czyści swoje profile, w obawie przed nadużyciami tych bez skrópułów, niektórzy usuwają swoje fotografie, w efekcie nagonki trollowej, bo przecież każdy z chorą wyobraźnią może skopiować nasze zdjęcie i wykorzystać w najmniej pożądanym przez nas celu. Co ciekawe… to również przeżyłam! Ktoś użył mojej fotografii do swojego prywatnego użytku na jednym z komunikatorów, w głowie mi się nie mieściło!! Moje żądanie natychmiastowego skasowania tego zdjęcia, zostało spełnione, ale… ech… jak widać wpływ mam na takie sytuacje żaden.

Facebook to ułuda… wymyślony świat, ukształtowany przez kreatorów, adminów…
Faktem jest, że założyłam kilka grup wymiany doświadczeń i informacji i cenię sobie spokój, jaki na nich panuje i ludzi z jakimi przychodzi mi się tam kontaktować.
I tak właśnie widzę swoją bytność na Facebook’u, dla mnie to swoiste miejsce, umożliwiające wymianę poglądów, informacji i doświadczeń. Bo przecież tylko rozmowa, jeden z przejawów intelektu ludzkiego różni nas od reszty świata zwierząt.

Caliente

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/cyberuluda/

2 Komentarze

  1. Krzysztof

    Bardzo dobry text 🙂

    1. Caliente

      Dziękuję… wystarczy bacznie się przyglądać życiu w każdej jego odsłonie… wirtualnej też 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *