«

»

Sty 14

Wydrukuj to Wpis

Akceptacja…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote
imagesMinęło niemal 2 tygodnie roku 2017…
Przez te 13 dni wydarzyło się wiele, i u mnie, i wokół mnie, i mam nadzieję, że jeszcze wiele wiele przede mną.
 
A teraz kilka moich spostrzeżeń…, czy ważnych? Tak… dla mnie tak.
Czy będą one ważne dla kogoś jeszcze? Pewnie nie…
To dlaczego chcę je napisać i opublikować?
Odpowiedź na to pytanie wyjawił mi dzisiaj Adam Nergal Darski (jak ja lubię słuchać tego faceta!), otóż… z muzykiem, pisarzem, malarzem, twórcą jako takim jest tak, że to co się w nim zbiera i kotłuje, musi z niego wyjść. Jeden pisze piosenkę, inny pisze teksty, inny jeszcze przelewa swoje emocje na płótno…, by się oczyścić, by poczuć spokój i odzyskać równowagę.
Tak wiem… daleko mi do jakiegokolwiek z pisarzy, mniej czy bardziej znanych, daleko do twórców pędzlem władających, ale wiem, że to co piszę daje chwilę zastanowienia i refleksji innym, a dla mnie to ważne.
Czemu?
Bo ja nie żyję tylko dla siebie, od dawna to wiem…
 

No to po kolei z tym oczyszczaniem..

Moja córka kochana i jedyna, której co rusz to powtarzam, rośnie… a raczej dorośleje…
Często rozmawiamy, zadziwia mnie jej spostrzegawczość i dojrzałe podejście do wielu kwestii, np. do płci odmiennej. Ona rozumie chłopców, choć widzi jak bardzo są różni, ale pomimo tych różnic, potrafi się z nimi dogadywać lepiej niż jej koleżanki.
Czemu tak się dzieje?
Bo ona akceptuje ich inność, a to jest absolutnie bezcenne w jej koleżeńskich kontaktach.
Ona ich nie krytykuje, nie wszczyna kłótni czy chociażby niewielkich sprzeczek…, ona wie, że są inni i trzeba traktować ich z cierpliwością i bez zbytecznej złośliwości.
Tak… tego ją nauczyłam – wyrozumiałości i tolerancji do inności.
A jeśli coś ją zwyczajnie zirytuje, od razu to z nimi załatwia… i po sprawie.
Jakie to proste i godne naśladowania!
Wielu dorosłych powinno się od niej uczyć 😉
Tak więc… uczymy się od siebie nawzajem.

 

Kolejna sprawa… również akceptacji lub jej braku dotycząca…
Coś się rodzi, żyje, raz krócej, raz dłużej, potem obumiera.
Doświadczyłam tego w ciągu kilku lat ostatnich kilkukrotnie.
Obumiera miłość, obumiera przyjaźń, obumiera znajomość…
Czy to mnie nie boli?
Zależy co… , ale zawsze obumieraniu towarzyszy ból, mniejszy lub większy.
A co to ma wspólnego z tolerancją i akceptacją?
Ma…, nawet dużo.
By nie zwariować, trzeba to zaakceptować, tak jak jesień po lecie, a srogą zimę po ciepłej i słonecznej jesieni.

W każdym ‚układzie’ międzyludzkim są zazwyczaj dwie strony (przynajmniej dwie) –  jedna podejmuje TĘ decyzję, druga cierpi…, dzieje się tak od zawsze i pod każdą szerokością geograficzną.
Czy to zawsze boli? TAK!
Ale ja już dawno zdecydowałam, że nie będę masochistycznie powiększała swojego bólu, przeciągała go na resztę dni mojego życia, jeśli nie jestem dla kogoś ważna i ten ktoś mi to okazuje odwracając się do mnie plecami – cóż… jego wybór, jego strata, nie będę płakać przez resztę moich dni…
Poświęcę je tym, którzy chcą mnie znać, którzy cenią moje towarzystwo, którzy szanują mnie i mój czas, którzy dają mi cząstkę siebie…

Ideałem nie jestem, ale jeśli ktoś nie akceptuje mnie takiej jaką jestem, ze wszystkimi moimi ułomnościami, wadami, zaletami, wariactwami, ‚nałogami’ (i ja je mam, ale o tym sza… ), strachami…, ale i emocjonalnością, spontanicznością, dziecinną ciekawością świata i wiecznym poszukiwaniem odpowiedzi na pytania ‚dlaczego, kiedy, po co’… , no to niech sobie idzie w diabły i mi nie zabiera mojej cennej życiowej energii.
Tak tak… to przesłanie również do kilku moich znajomych, bardzo bliskich mojemu sercu.
Wy też powinniście szanować się na tyle, by nie dawać im szansy na pognębianie Was.

Akceptacja …
To tajemnica wielu sukcesów.
I piszę to najzupełniej serio.
Akceptuję moje życie takie jakie ono jest, co nie znaczy, że nie walczę, co nie znaczy, że nie chcę więcej i lepiej!
Ktoś mnie dzisiaj nazwał Wojownikiem… , jakże miło mi się zrobiło, bo tak, dokładnie tak się czuję idąc od dobrych kilku lat drogą mojego życia. Walczę, ale kiedy widzę, że nie mam szans na wygraną, robię krok w tył, nie tracę energii na szarpaninę w z góry przegranej walce. Nie będę zabiegała o czyjś czas, o sympatię, o przyjaźń, nie będę brała udziału w konkursach popularności, to nie moje klimaty.

Im starsza jestem, tym więcej we mnie akceptacji, zrozumienia inności, ale i nauki …
Dzięki komuś uczę się bycia potrzebną, dzięki komuś innemu uczę się cierpliwości, dzięki komuś jeszcze innemu uczę się odpowiedzialności…, tak tak… wciąż się uczę i za to Wam dziękuję, bo dzięki Wam właśnie mogę i potrafię… więcej i lepiej  🙂

Akceptuję zmiany, od zawsze…, bo tylko one niosą szansę na lepsze.
Tak wiem… lepsze jest wrogiem dobrego, ale… czy to dobre było na pewno dobre?
Tego nie dowiemy się, dopóki nie wyjdziemy ze swojej strefy komfortu, dopóki nie zrobimy kroku do przodu zostawiając to co znane za nami. Tylko tak możemy się rozwinąć. A strach przed porażką??
Tylko głupcy się nie boją, ale mądrzy potrafią opanować strach i przekuć go w działanie.
Szczerze w to wierzę i to stosuję 🙂
I może to jedyna moja wiara…, wiara w działanie i jego efekty.
Nikt za mnie nie zrobi tego co ma być zrobione, nie pomogą żadne modły…, trzeba działać, najlepiej według planu.

Jak zauważyliście, ani słowa o polityce…
Ostatnie dni pokazały mi jeszcze mocniej, wyraźniej i boleśniej, jak bardzo jesteśmy w …..
O cud modlić się nie będę.
Wszystko ma swój początek, ale ma i koniec.
Doczekam…

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/akceptacja/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *