«

»

Gru 29

Wydrukuj to Wpis

4 minuty

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Pogoda jakaś taka…, słońce i niebo znów znikły i zrobiło się wietrznie, wielki dąb za moim oknem już nie szumi konarami, i nie szeleści liści gęstowiem. Według najnowszych prognoz ma być ciepło jak na zimę, ale przecież nie zimowo. No cóż…, nie udało nam się lato w tym roku – zima też jakaś taka…  Latem słońca było jak na lekarstwo, wygrzać się nie można było, no chyba, że w solarium. Kierowana tęsknotą za brzoskwiniową opalenizną, po raz pierwszy od nastu lat, dałam się skusić magii lamp i szybkiego opalania i… by poprawić sobie nastrój i wygląd oczywista, udałam się tego lata do solarium. Uradowana, że z taką łatwością myśli i słowa można zamienić w czyny, ułożona w dość wygodnym łóżku, włączyłam START…

Po 4 minutach solidnego wygrzewania ciała, oczywiście z każdej strony, wyszłam z ulgą z kapsuły. Po kilku godzinach dopiero okazało się, że … skórę mam spieczoną i bolesną – no tak… to już z głowy miałam zabiegi algowo-borowinowe, masaże i inne eksperymenty poprawiające urodę. Co za bezmyślność! Zapomniałam się posmarować kremem z filtrem! No fantastycznie!   I cały mój wspaniały plan odnowy wziął w łeb, ech…  Jak widać obycia w tych kąpielach kapsułowo – solarnych nie mam za grosz.

Kiedy słońce niknie nie mogę się zebrać…, jestem „słońco- zależna”… od wielu, wielu lat…, ale nie ja jedna tak mam z pewnością. Refleksje mnie jakieś atakują…, ojj…. niedobrze…, czyżby to te święta co ledwo co się skończyły… a jeszcze tak niedawno mogłam góry przenosić, byłam zwarta i gotowa, gotowa do walki z przeciwnościami losu w pełnym rynsztunku na baczność. 

A dzisiaj…hmm… dzisiaj patrzę na twarzyczkę mojej małej córeczki i przepełnia mnie myśl, że tak bardzo ją kocham i zastanawiam się jak jej to dzisiaj okazać, by miała fajne przeżycia i mogła zapamiętać ten dzień jakoś szczególnie. Czasami chciałabym się przenieść do jej świata i jej oczami pełnymi nadziei, radości spontanicznej i figlarnej psoty, móc przeżyć choć jeden dzień.

Właśnie przybiegła moja Iskierka i zarządziła 4-minutowe przytulanie, dopytując się co chwila ile minut już minęło. Cierpliwie i z dużą przyjemnością dałam jej te 4 minuty przytulania, przecież to jedynie 4 minuty! Spróbujcie to zrobić ze swoim dzieckiem, niezależnie od wieku, jeśli tylko dziecko nie zacznie Wam się dziwnie przyglądać mając już te swoje 14 -16 lat.

Mnie w każdym razie to pomogło…, włączyłam swoją ulubioną muzykę i zaczynam się mobilizować do działania. Nie sposób się nudzić przy tej istotce mojej, rozgadanej do granic możliwości, zupełnie nie wiem po kim… 🙂

Oznajmiła mi przed chwilą, że chciałaby jechać na obiad do… IKEI (kącik zabaw dla dzieci stoi za tym wyborem oczywiście), zje frytki, kulki mięsne i zielone drzewka (brokuły) a kiedy usłyszała, że się zgadzam, entuzjastycznie oznajmiła pełna satysfakcji, że jest bardzo zadowolona i będzie to jej „najlepsiejszy dzień życia!”

No i jak tutaj nie spełnić marzenia dziecka i nie jechać na obiad…

… chociażby do IKEI… 😉

Caliente

 

 


 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/4-minuty/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *