«

»

Lut 05

Wydrukuj to Wpis

Życie to walka…

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Czy zdarzyło się Wam zwątpić w to co widzicie, czujecie lub doświadczacie? Czy kiedyś czuliście się bezsilni w sytuacji, która was zaskoczyła niczym spadająca lawina? Jak radzicie sobie z konsternacją i przytłaczającym poczuciem zaskoczenia, które potrafi wyjątkowo skutecznie odebrać siły do działania i zabić w was zapał do życia? Tak… to trudne pytania…, a jakże! I z pewnością nie jeden myśliciel nie zna na nie prostych odpowiedzi.

Ile czasu potrzebujecie by się podnieść po porażce? Czy zadajecie sobie pytanie co spowodowało nagłe tąpnięcie?  Czy analizujecie dlaczego w jednej chwili to co było dniem powszednim, przestało istnieć? Dlaczego w jednej chwili staliście się „wolnymi” ludźmi, kiedy to Wasz partner (mąż, żona, przyjaciel, przyjaciółka) zdecydowali, że uczynią Was wolnymi? Czy ktoś Was  pytał o zdanie czy chcecie tymi wolnymi się stać?? Czy Wasze zdanie w ogóle się liczyło? A jeśli tak, to w jakiej materii i w  jakim zakresie? Czy o Waszym życiu decydujecie Wy sami czy wciąż jest ktoś, kto robi to za Was? Najpierw rodzice, później nauczyciele w szkołach, Wasz pierwszy partner, kolejny i kolejny…, szef w pracy…, a później … na emeryturze może będą to nawet dzieci??

Porzucenie…bo o tym dzisiaj – nie bójmy się tego słowa, choć… niesie ze sobą negatywny bagaż doświadczeń i dla porzuconego znaczy wszystko co najgorsze. No bo jak można się czuć będąc porzuconym? Fatalnie. Ale … dlaczego to my porzuceni mamy się źle czuć, skoro to nie my zachowaliśmy się nie fair? Dlaczego to my mamy co noc złe sny i majaki, tracimy apetyt i zainteresowanie wszystkim co wokół, skoro to ten Ktoś powinien je mieć!? Dlaczego to my zastanawiamy się wciąż i analizujemy sytuacje, które jeszcze pamiętamy ze wspólnej przeszłości, a ten Ktoś… wymazuje nas ze swojego życia jednym szybkim cięciem?! Odchodzi pakując walizki i… już! Po sprawie. Zdarzyło się Wam kiedyś usłyszeć od Przyjaciela – „Nie kontaktuj się już więcej ze mną, nie pisz do mnie, nie dzwoń, a najlepiej wykasuj mój numer z komórki” …(??!!)

Kim trzeba być, żeby tak postąpić?? A patrząc z drugiej strony – co trzeba zrobić, by tak komuś podpaść, by to usłyszeć któregoś dnia? Hmm… może trzeba być nieuczciwym…, zakłamanym…, wrednym i złośliwym? Ależ skąd?! Nic bardziej mylnego. Jakim człowiekiem trzeba być ogólnie, żeby któregoś dnia po powrocie do domu, poczuć samotność czterech ścian…, hmm… może myślicie , że może awanturującym się alkoholikiem??? No i kolejny błąd w myśleniu…  – można być spokojnym, miłym i kulturalnym, z zasadami poukładanymi w głowie. No chyba, że to właśnie ten spokój, kultura i miłe usposobienie, nie zapominając o zasadach , tak bardzo zmęczyły partnera.

No ok… może i tak…, ale czemu Ktoś robi to bez słowa, dlaczego nie poświęca nam kilku swoich cennych chwil, by przekazać nam swoje myśli, odczucia czy wnioski z naszego wspólnego życia, związku, przyjaźni czy kontaktu? Dlaczego ten Ktoś uważa, że nie musi nam nic tłumaczyć?? Dlaczego traktuje nas z góry, okazując nam swoją wyższość lub po prostu często ignorancję?

Zastanawia mnie to wciąż i wciąż nie znajduję na te pytania odpowiedzi…, a ignorancja i lekceważenie naszej osoby jest gorsze dla nas niż sprecyzowanie pretensji – tak uważam i tak czuję. A może ci, których obdarzyliśmy uczuciem – miłością, przyjaźnią, sympatią – mając inne poglądy, do których mają prawo, nie potrafią rozmawiać na argumenty? Hmm…

Czy czujecie, że kierujecie swoim życiem i odpowiadacie za nie?? A jeśli nie… to dlaczego tak nie jest? Skoro jesteście odpowiedzialni za życie swoich dzieci, ich edukację i wartości im przekazane, dlaczego nie macie na tyle sił, by kierować równie konsekwentnie swoim życiem? Co sprawia, że przy osobistym niepowodzeniu, załamuje się nasz osobisty system wartości? Czy dzieje się tak, bo nasz „kręgosłup” jest nazbyt słaby?

Czy zdajemy sobie sprawę, że każdy dzień mija bezpowrotnie, a nie mamy tych dni nieskończenie wiele? Obawiam się, że zbyt jesteśmy zajęci sprawami błahymi, istotnymi tylko na chwilę, by dostrzec to, co na naszym horyzoncie. A przecież właśnie to jest najważniejsze, ten odległy punkt odniesienia, bo jakie ma znaczenie to, w jakiej teraz jesteśmy sytuacji? Istotne jest to, dokąd zmierzamy, jak odległy jest to cel, jak się do niego dostać i czego po drodze trzeba dokonać, by tam się znaleźć. A jeśli się okazało, że gdzieś na horyzoncie ten cel się zmienił… – ok., ustalmy więc nowy cel i ku niemu podążajmy.

Życie to ciągła walka jak się okazuje…, ze swoimi słabościami, z przeciwnościami losu, z niespodziewanymi zwrotami akcji, z ludzką bezinteresowną zawiścią, zazdrością, nieczułością, niewiedzą, indolencją, niekompetencją, no i oczywiście z głupotą jako królową wszystkich niedostatków  i ludzkich ułomności.

Skąd czerpać siłę by się nie poddać, by wytrwać, by w efekcie zwyciężyć, skoro takie sytuacje powodują tak duży dla nas szok, że nie jesteśmy w stanie skupić się na analizie. Odpowiedź jest prozaicznie prosta, choć wydawałoby się, że wyjątkowo trudna…, a mianowicie siłę taką daje nam drugi człowiek. I pomimo, że przed chwilą ktoś nas zawiódł i zaskoczył niezmiernie, jednak musimy zaufać ponownie, by się odbudować, odzyskać wiarę, równowagę i spokój by w konsekwencji wróciła do nas siła i energia, by iść dalej i dalej… do wytyczonego przez nas celu. Ale czy to będzie ta sama osoba…?  Hmm… chyba nie.

Bo jak przeczytałam niedawno – „ Nie jest istotne kto Cię opuścił w potrzebie…, istotne jest kto z Tobą w tej potrzebie pozostał”. I wtedy może nie będziemy czekać na kolejny Dzień Pozytywnego Myślenia, żeby spojrzeć na świat w barwach innych niż czerń, grafit czy granat.

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zycie/1696/

2 Komentarze

  1. Benia

    Po co cokolwiek tłumaczyć, jeśli osoba do której mówimy nic nie słyszy?? Na wszystko ma swoje odpowiedzi, swoje wytłumaczenie? Wszyscy wokół są wszystkiemu winni tylko nie ona sama. Skoro od długiego czasu staramy się komuś coś zakomunikować, a ta osoba jest głucha to jaki jest sens tłumaczyć cokolwiek? Lepiej spakować walizki i wyjść bez słowa.
    Ktoś, kogo interesuje tylko jego osoba i nie zastanawia sie nad odczuciami innych, nie słucha co mówią inni, nie obserwuje jak sie czują inni nigdy nie znajdzie odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytania. Trzeba być wrażliwym nie tylko na to co się widzi – przede wszystkim na to co się słyszy, wyczuwa…
    Z Twojego postu znów wynika że wszyscy wokół są głupi, zawistni, zazdrośni i ułomni….
    Dlatego ludzie którzy myślą inaczej odchodzą bez słowa.

    1. Caliente

      Każdy rozumie moje słowa po swojemu…, każdy doświadczył jakiegoś rozstania, porzucenia…, niech każdy zastanowi się nad sobą i niech sam sobie w duchu odpowie na pytania go nurtujące, dlaczego mnie zostawił, -a, dlaczego odszedł…
      Komentarz Twój stanowi o Twoim sposobie myślenia i odczuwania, bo każdy sposób percepcji jest inny, bardzo osobisty, Twój również.
      Życie to dialog i szukanie kompromisów, a nie demonstracja i ucieczka.

      Czy to prawda oczywista? Chciałabym…
      Ale nawet wielkie autorytety nie wyrokują o winie i karze, więc co dopiero ja maluczka? 😉
      Nie szukam w nikim winy… w sobie również, gdyż to nie tragedia szekspirowska, to życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *