«

»

Kwi 04

Wydrukuj to Wpis

Siłownia

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Czy kiedykolwiek bolało Was ciało tak bardzo, że nie mieliście siły się ruszyć…, zjeść…, napić…, iść do łazienki czy… nawet uruchomić laptopa??? Odrzucam bardzo nieprzyjemny moment grypy oczywiście, mówię o tzw. dobrostanie czyli zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Mnie tak właśnie boli CAŁE ciało, boli tak bardzo, jakby każda część ciała była tłuczona wałkiem, rozciągana, zginana, znowu rozciągana i znowu wałkowana. Makabryczne nazbyt? To właśnie się dzieje z mięśniami, kiedy się ćwiczy na siłowni – rozciągają się je na maksa i kurczą na przemian, później  przerwa by  dać im odpocząć nieco i znowu to samo. Niby banalnie proste… niby… ale jak robi się to pod okiem trenera, który pilnuje, by każde powtórzenie było wykonane jakościowo, liczy i dopinguje za każdym ruchem – to taka makabra ma sens. I dla mnie tylko takie wydanie pieniędzy na siłownię przekonuje by iść tam po raz wtóry za tydzień. I nie polansować się, na pół gwizdka poćwiczyć, tylko ćwiczyć pod okiem trenera, który mnie instruuje, pilnuje, dopinguje i w ogóle trzyma w pionie.
W efekcie czego… boli mnie tak wszystko, że nie jestem w stanie tego opisać, choć ćwiczę od 3 lat fitness i sądziłam, że to będzie bułka z masłem.

Siłownie są w każdym mieście z pewnością, ale jeśli będziecie chcieli iść tam po raz pierwszy jak zrobiłam to ja, niezmiernie istotne jest by pierwszy pobyt potraktować jako lekcję ćwiczenia na przyrządach, właśnie pod okiem trenera! Sensownym jest również, by wykupić u niego rozpisanie planu ćwiczeń na każdy kolejny pobyt, gdyż już po pierwszym razie widać z czym możemy sobie poradzić a z czym absolutnie nie. Mnie bardzo doskwierały kolana po dwóch zestawach ćwiczeń i trener zamienił mi je na inne, w których kolana obciążone już tak nie były. Rozpisanie planu treningu kosztuje 35PLN, więc majątek to nie jest. Jest to dla ćwiczącego jakiś szkielet, plan, którego już będzie mógł się trzymać w trakcie kolejnych tam pobytów.

Niezmiernie ważne jest, by siłownia współpracowała lub miała wśród personelu dietetyka, bo żadne katusze na siłowni nie pomogą, kiedy nie zmienimy diety na odpowiednią na czas ćwiczeń i na później. Nawyki żywieniowe jakim ulegamy regularnie są naszą zgubą i teraz już mogę powiedzieć śmiało i z pełnym przekonaniem, że… ŻADEN KAWAŁEK SERNIKA nie jest wart tego bólu jaki odczuwam w tej chwili, oj nie!! Rozpisanie diety na dni kiedy ćwiczymy ( w moim przypadku to siłownia i fitness)  i na dni bez wysiłku fizycznego, kosztuje 60PLN – również nie majątek. Daje jednak kolejny niezmiernie ważny punkt oparcia i argument by nie myszkować po lodówce. Czego jeszcze chcieć więcej, skoro dostaniemy info podane jak na tacy?

No chyba już tylko wytrwałości i samozaparcia trzeba i … czasu…

Największym grzechem jest to, że jesteśmy niecierpliwi i chcemy mieć wszystko natychmiast, a najlepiej to jeszcze na wczoraj. Tutaj się tak nie da… Tutaj potrzeba przynajmniej 3-6 miesięcy uczciwej pracy ciała i zmiany w swojej diecie, by efekty były widoczne i nie wynikały z zagłodzenia czy odwodnienia. Wszystkie tabletki, musy, koktaile czy inne cudowne proszki czy herbatki, co to nas odchudzą już po pierwszym opakowaniu, są naszą mrzonką. Nie ma takich cudów – zapamiętajcie. Wspomagać się można, a jakże…, ale ruchu regularnego – nawet niekoniecznie na siłowni, może być rower, siatkówka, tenis, pływanie, spacery energiczne – nic nie jest w stanie nam zstąpić. Bo tylko mięsień dokrwiony, dotleniony, pracujący ogólnie mówiąc, starzeje się o wiele wolniej niż ten rozleniwiony, wożony autem, rozłożony na kanapie. No niestety…

Tak więc… życzcie mi powodzenia, a ja Wam życzę podjęcia dobrej decyzji, bo wiem z autopsji, że można do niej dojrzewać miesiącami całymi.

A na koniec podaję Wam spis produktów dozwolonych,  a nawet wskazanych na pierwsze dni zmagań z siłownią:
ryż brązowy, kasza gryczana, płatki owsiane górskie, piersi z kurczaka lub indyka, mintaj lub morszczuk mrożony, serek wiejski light, tuńczyk w sosie własnym, brokuły, ogórek zielony, sałata, oliwa z oliwek extra virgin, niegazowana woda mineralna – najlepiej Żywiec – w razie potrzeby zaspokojenia głodu cukrowego – Cola Light, z owoców – truskawki, maliny, ewentualnie jabłko.

A ponieważ uważam, że godne polecenia miejsca należy polecać, czynię to więc:

http://www.avecon.com.pl/

Caliente

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zdrowie-2/silownia/

2 Komentarze

  1. Valentine

    Życzę wytrwałości i trzymam kciuki!

    1. Caliente

      Dziękuję bardzo Valentine 🙂
      Zdecydowanie przyda mi się trzymanie kciuków 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *