«

»

Maj 07

Wydrukuj to Wpis

Pięta Achillesa?

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

laska_eskulapa_0Służba zdrowia… temat rzeka… i jak się domyślacie, temat nie tak daleki każdemu z nas. Kiedyś opisywałam już tutaj, moje perypetie w miejscowym szpitalu, kiedy to spadłam ze schodów i szukałam pomocy w bólu i potłuczeniu… taak…. w sumie to nie tak dawno temu to było i nie powiem by coś się zmieniło na lepsze, jesli… to jedynie na gorsze. I uwierzcie… sama pracowałam w służbie zdrowia onegdaj i mam wrażenie, że jakoś bardziej „po ludzku i z sensem” było wówczas.

Nie ukrywam, że ostatnimi czasy trawią mnie przeróżne problemy i zagadnienia, które… odbierają radość i pokazują niedowład rodzimej służby zdrowia, łącznie z nieudolnością, niekompetencją i hipokryzją niektorych jej przedstawicieli.

Temat biezący – coś dolega mojej córce, ale nikt nie wie co… kolejne badania analityczne, kolejne wizyty lekarskie, by było szybciej, bo przecież terminy na NFZ odległe, idzie się na wizytę prywatnie … i co…. i nic.
Pomyślałby ktoś – może przesadzam, może dziecku nic nie jest, może szukam dziury w całym i na darmo wydaję pieniądze… może…. może…. może….
To w takim razie dlaczego córka uskarża się na pewne kwestie, które od około roku trzymają się jej jak rzep psiego… ?? No to wymysłem moim nie jest. Na lewej pięcie…. teraz i na drugiej pojawiła się „upierdliwa” zmiana, która w chodzeniu nie przeszkadzałaby, gdyby nie świąd i to tak dotkliwy, że dziecko drapie się przez sen.

Od jakiegoś już czasu zmieniamy lekarzy… pediatrzy, dermatolodzy, alergolodzy… każdy coś tak jakby mu dzwoniło, tylko nie jest pewien w którym kościele… jeden lekarz pediatra dał leki p/grzybicze…. miały pomóc…. nie pomogły, stan nie uległ zmianie. Drugi lekarz dał antybiotyk ze sterydem… brak poprawy. Kolejny – tym razem dermatolog stwierdził, że to alergia, przepisał lekip/alergiczne i maść do miejscowego stosowania – nie pomogło, świąd nie zelżał. Kolejny dermatolog był najbardziej zadziwiony, poświęcił nam najwięcej czasu, zapisał witaminę A na piętę i tabletki do łykania, jak się można domyślać, brak zadowalających efektów.

Zdjęcie-728Postanowiłam iść do alergologa. Okazało się, że to takie łatwe nie jest, bo moj zaprzyjaźniony lekarz, którego odwiedzałam w sezonie pylenia, zmienił miejsce zamieszkania i pracy, ale polecił swoją następczynię w Dziekanowie Leśnym. Pojechałam… pani doktor, doświadczona wiekowa osoba, na oko stwierdziła, że alergia to to nie jest, raczej dermatologia. No ale żeby stwierdzić to na 100%, trzeba dziecko zapisać do poradni alergologicznej w szpitalu, bo tylko w taki sposób szpital będzie mogł zrobić badania krwi pod kątem alergii. A żeby zapisać córkę do jej poradni, muszę mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. No tak…. proste jak drut.

Pojechałam więc do przychodni, do naszego lekarza rodzinnego i… dopiero zaczęły się schody… a to że nie byłam z dzieckiem tyle czasu, to skandal, że dziecko takie duże, a ja się nie pojawiałam! A to że nie wypełniłam deklaracji wyboru lekarza pierwszego kontaktu, pielęgniarki i położnej, w trójcy osób… no i teraz zaraz natychmiast muszę to wypełniać i popodpisywać. Dziecku nic nie jest, może poczekać pod gabinetem, a żeby to szybko trwało, to najlepiej żebym się skupiła tylko na podpisach u dołu formularza.

Patrzyłam na te papierzyska i opadły mi ręce… nie cierpię papierologii i to takiej jak dla mnie bezsensownej. No ale mus to mus…. złożyłam swój podpis i już siadłam obok córki, aż tu nagle niski głos pielęgniarki doskonale pamiętającej czasy PRL-u, przypomniał mi, że nie podpisałam upoważnienia i oświadczenia, że na okoliczność mojej śmierci wybieram taką to a taką osobę do wydania mojej dokumentacji medycznej i MUSZĘ to natychmiast zrobić. Noż cholera! Rozeźliłam się……. i to nie na żarty…. oświadczyłam pani w białym kitlu, że nie muszę wcale nikogo upoważniać, a już z pewnością nie wpiszę sugerowane mi przez nią osoby! Bo niby skąd ona wie jaka jest moja sytuacja rodzinna? Co to w ogóle znaczy w terminologii papierologicznej „osoba bliska”? Niby kogo miałam tam wpisać, moją córkę?? Hmm…

Ale wracając do meritum…

Pani doktor rodzinna „prześwietliła” córkę i… zleciła badania krwi, uznając, że może one coś wniosą sensownego i przełomowego, ale… jej mina mówiła mi już wszystko – po prostu znowu to samo.

I tak to się dzieje… lekarze błądzą po omacku, zlecają kolejne badania… coraz bardziej inwazyjne, co mi się już zaczyna niepodobać, no ale skoro mają one pomóc w odkryciu zagadki?
W oczekiwaniu na kolejne wizyty i badania, postanowiłam udać się do doświadczonej zielarki – bioenergoterapeutki…

W myśl zasady, że i do diabła pójdę po pomoc, idę tam, gdzie czeka mnie coś więcej niż to co jest teraz, cokolwiek to miało by nie być, ale by pomóc dziecku, matka zrobi wszystko!

dermesa65mlMożliwe bardzo, że będę krytykowana za brak logiki i chaotyczne działania…, to oczywiste… przecież sensownym byłoby działać, ale dopiero po określeniu co to jest. No i tutaj jest pies pogrzebany… bo kolejni lekarze z miną mówiącą niewiele, poprawiali okulary i oznajmiali, że nie przypomina im to niczego… i odsyłali do innego specjalisty.
Dla mnie najgorszą postawą w tej sytuacji jest wyczekiwanie i bezczynność – ja tak nie potrafię, chcę ubiec chorobę, jakakolwiek by ona nie była, chcę ją zaskoczyć… szukam, węszę…
Wyznaczyłam sobie tzw. ‚deadline’… a jest nią badanie mykologiczne wyznaczone na 13 maja przez dermatologa, a mowiąc po ludzkiemu, mają córce zeskrobać naskórek do badania i usilnie hodować z tego materiału grzyba. 
Nie jestem pewna co do słuszności przeprowadzenia tego badania, bo czterech lekarzy powiedziało, że zmiany skórne córki nie przypominają grzybiczych, a jednak… dermatolog zlecający badanie wierzy, że z materiału pobranego ze skóry wyhodują grzyba, hmm… lekko to nielogiczne jak dla mnie. Trzeba będzie czekać 30 dni…. a jeśli „nadzieje” pani dermatolog się nie potwierdzą, kolejnym krokiem będzie skierowanie córki do szpitala w Międzylesiu na biopsję pięty.

No i tutaj konwencjonalna medycyna się kończy… bo po biopsji nie ma już nic.

A tak swoją drogą, dowiedziałam się od mojego wieloletniego zaprzyjaźnionego weterynarza, że lekarze powinni córce obejrzeć tą piętę w świetle jakiejś specjalnej lampy, hmm… (?) no no…… może od razu powinnam przyjść z córką do weterynarza?

A póki co… w oczekiwaniu na wizytę u zielarki, moczymy nogę w naparze ze skrzypu i nacieramy 3x dziennie Dermesą.  Mam nadzieję, że zioła nie zaszkodzą. Niebawem wizyta, która może rzucić światło na dotychczasowe poszukiwania odpowiedzi na jedno jedyne nurtujące mnie od około roku pytanie : Co to u diaska jest??

Z badaniem mykologicznym jestem gotowa się wstrzymać… wydaje mi się, że ważniejsze są badania na panel pokarmowy i wziewny, zlecone przez alergologa, które to będziemy miały wykonane w oddziale alergologii w Szpitalu Dziecięcym w Dziekanowie Leśnym. Tam też mogą być ciekawe nowiny… ale tego się spodziewam, bo i ja i syn mój, jesteśmy alergikami, więc to, że i córka jest, raczej jest pewne. Ale czy alergia na określony składnik pokarmowy, czy może pierwiastek w tym pokarmie zawarty, może skutkować takimi zmianami na skórze? Możliwe!  No ok…. ale czemu tylko na pięcie?

I tutaj ciekawostka… by pobrać córce krew na panel, potrzeba zgrubsza godzinę, wliczając płacze, lamenty, samo pobranie krwi, uspokojenie córki i wyciszenie, rozmowę z pielęgniarką czy lekarzem, no góra dwie godziny! A co usłyszałam od pani alergolog? Że pobyt na takie badanie jest rozliczany przez NFZ, ale dziecko musi być przyjęte na 3 doby! Wspaniale prawda? Co za bzdura, nie wspomnę o nieuzasadnionej rozrzutności NFZ-u….

W życiu zagadki zdarzają się nie tylko takie, ale ta jest wyjątkowo upierdliwa w codziennym funkcjonowaniu, widzę to codziennie. Jako troskliwa i opiekuńcza matka, poszłam z problemem do lekarza…. i jak widze… do końca tej drogi po specjalistach jeszcze daleko…. oj daleko. 

Czyżby trafiła mi się „pięta achillesa”?

 

Caliente

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zdrowie-2/pieta-achillesa/

2 Komentarze

  1. Caliente

    Ludzki organizm to nie tylko narządy wewnętrzne i ich funcje, to również a może przede wszystkim równowaga pomiędzy hormonami, witaminami… no i ponad 60 substancjami nieorganicznymi, z czego tylko 22 są niezbędne do zdrowego życia, tzn.mikro- i makroelementy (wapń, chlor, magnez, fosfor, potas, sód i siarka). Ale wśród pozostałych jest mangan, miedź, cynk czy bor… mniej popularne, ale mające znaczący wpływ na wchłanianie innych tych ważniejszych przez organizm.
    No i……. na dzisiejszej konsultacji dowiedziałam się, że córka ma drastycznie niski poziom boru, odpowiadającego za wchłanianie wapnia i niedobory dwóch witamin z grupy B…. B2 i B6.

    Niski poziom wit.B2 odpowiada za zły stan śluzówek jelit. Lekarze się skupiają na stopie, nie szukając odpowiedzi co tą stopę zmienia. Muszę corce zmienić dietę, wyeliminować produkty przetworzone i zasyfione glutaminianem …

  2. Caliente

    Poszukiwań kolejny akt…. jesteśmy po kolejnych konsultacjach…
    Winowajcą są najprawdopodobniej produkty, które córka źle trawi lub nie trawi w ogóle, więc powinna ich unikać, a są to:
    mleko krowie, czekolada, kakao, pomarańcze, mandarynki, miód, czerwona papryka, czerwone winogrona, ziemniaki, wieprzowina, banany, truskawki, orzechy włoskie, pszenica, żyto. Dodatkowo zlecono badania cukru na czczo i po obciążeniu glukozą po godzinie i dwóch.
    Poszliśmy kolejny krok naprzód – wykonaliśmy testy biorezonansowe.
    Pod koniec maja czekają nas testy z krwi…

    http://www.novamedis.pl/testyiodczulanie.html

    http://www.novamedis.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *