«

»

Mar 06

Wydrukuj to Wpis

Pierwsza Pomoc

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat wyjątkowo poważny – Pierwsza Pomoc

Kilkadziesiąt godzin temu zostaliśmy poinformowani o tragicznym w skutkach wypadku, w którym zderzyły się czołowo dwa pociągi, mające w sumie 11 wagonów pasażerskich. Bilans – 16 ofiar śmiertelnych i 58 osób rannych. Wyjątkowo tragiczny w skutkach wypadek, to oczywiste. Ofiar śmiertelnych może byłoby o wiele więcej, gdyby nie wyjątkowo sprawnie działające służby ratownictwa medycznego, działające na miejscu w dość niesprzyjających warunkach, nocą…, ale również gdyby nie pomoc okolicznej ludności, która natychmiast ruszyła na miejsce zderzenia pociągów.Ludzie pomagali jak mogli i jak umieli, jedni organizowali ciepłe koce, inni ciepłe napoje, inni jeszcze po prostu trzymali za rękę i rozmawiali, by ranni nie czuli się samotnie.

Jak się ogólnie ocenia, wyjątkowo dobrze zadziałały mechanizmy pomocy w takich sytuacjach. Czyli… kolejna sytuacja potwierdzająca, że Polacy w sytuacji zagrożenia czy tragedii, potrafią nieść pomoc, okazać serdeczność i serce. Potwierdzeniem tej tezy jest między innymi Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, organizowana corocznie od ponad 20 już lat. Ale ja nie o tym dzisiaj…

Zastanawia mnie, co takiego jest z nami nie tak, że kiedy dzieje się jakaś zbiorowa tragedia, mobilizujemy swój umysł, wyłączamy panikę i strach, i instynktownie ruszamy do pomocy, a kiedy natomiast jesteśmy świadkiem wypadku na drodze, kiedy trzeba ruszyć co sił w nogach ludziom z pomocą, jeszcze przed przyjazdem karetki pogotowia, ograniczamy się jedynie do wykręcenia numeru ratunkowego 112 lub 999 i… czekamy przedeptując z nogi na nogę, kiedy to ta karetka w końcu przyjedzie, a czas leci…, minuty uciekają…, niekiedy to właśnie te decydujące minuty o życiu poszkodowanych.

Z pewnością bardzo dobrze wiecie o czym piszę, zapewne nie raz, nie dwa widzieliście wypadek i znaleźliście się w grupce gapiów, emocjonując się wydarzeniem, ale nie na tyle, by wyrwać się z tłumu i zacząć działać. A jakby to był Twój syn, córka, mąż, siostra… mama??? Czy tak samo stalibyśmy i cierpliwie bądź nie, czekalibyśmy na przyjazd karetki?? A korki?? Nie bierzemy poprawki na to, że karetka z pomocą może nie zdążyć dojechać w te 5 minut!!

Pomyślicie więc, no ok… łatwo się pisze… więc co ja mam robić??

Rozwiązań jest wiele, przede wszystkim należy samemu wykonać pierwszy krok w stronę przeszkolenia się i nabycia właściwych umiejętności i odruchów.

Zapraszam na stronę :

www.e-ratownictwo.com.pl

Ja sama byłam w takiej sytuacji, wyjątkowo paraliżującej i absolutnie dla mnie nieomal odrealnionej – kiedy zbliżałam się do przejścia dla pieszych, i torowiska tramwajowego, więc jechałam z prędkością może 30km/godzinę, z lewej strony na przejście dla pieszych, wtargnął chłopak z plecakiem i słuchawkami na uszach. To była sekunda!!! Kątem oka zobaczyłam tylko jakiś czarny zarys (myślałam, że ktoś rzucił plecakiem), usłyszałam odgłos uderzenia i wcisnęłam na maxa hamulec. Tak pamiętam całe zdarzenie.

Okazało się po chwili, a od tego momentu wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie, że pod moim autem leży… dziecko!!!!!! Jezusie!!! To niemożliwe!! A jednak………

Uwierzcie mi, oczy widzą jedno, a mózg wypiera to co widzi, nie może zaakceptować – SZOK!!

W takiej właśnie sytuacji, kiedy wokół gromadzi się tłum gapiów i „kompetentnych” sędziów, a najczęściej oskarżycieli, potrzebny jest ktoś kto z zimną krwią i jasnym umysłem, zacznie ratować życie poszkodowanego.

I tak się stało właśnie tym razem, z tłumu wyłonił się młody człowiek, który fachowo zajął się 11-latkiem, zaopatrzył mu ranę na nodze, a ta okazała się dość paskudna, bo małolat złapał kość piszczelową i to z przemieszczeniem!  Żeby było „ciekawiej”, chłopak był wietnamskiej narodowości, więc kontakt był z nim nieco utrudniony, mało mówił po polsku, a jego rodzice za to… w ogóle! Biegałam jak w ukropie, od chłopaka do apteczki, od telefonu do auta szukając pomocnych przedmiotów do usztywnienia nogi.

Apeluję w tym miejscu do wszystkich Was – jeśli nie jesteście w stanie pomóc medycznie, zaopatrzyć rany, pomagajcie inaczej!! Ja skupiłam się na rozmowie z chłopcem, by nie stracił przytomności, gdyż nikt z nas nie miał pewności, czy nie uderzył głową o asfalt przy upadku, wezwałam Policję, Pogotowie, użyczyłam swojego telefonu do kontaktu chłopca z rodzicami. W takiej chwili liczy się każdy gest, by zapewnić poszkodowanemu poczucie bezpieczeństwa.

Idzie wiosna, zróbcie przegląd swoich samochodowych apteczek, uzupełnijcie w nich płyny, bo woda utleniona też ma swoją datę przydatności do użycia.

cdn…

 

Caliente

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/zdrowie-2/pierwsza-pomoc/

3 Komentarze

  1. Gniewko

    Brawo..poruszyłaś bardzo ważny temat…. jeszcze raz brawo. Nie bójmy się ratować ludzkiego życia – dzisiaj Ty komuś pomożesz, a jutro być może Ty będziesz potrzebował pomocy

    1. Caliente

      No tak… ale to temat rzeka!!
      Z pewnością do niego wrócę wielokrotnie.

  2. Mirek

    Ważne jest to żebyś ratowali każde życie, a nie tylko ludzi. Zwierzęta również tego potrzebują. Tym bardziej, że dla wielu osób są to na prawdę bliskie sercu istoty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *