«

»

Mar 27

Wydrukuj to Wpis

Spacer…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Zdjęcie-2606Obudziły mnie ptaki…, no i jasność za oknem, co oczywiste.
Słońca jednak nie widziałam, nieba również.
Gdyby nie mój sypialniany błękit, nie chciałoby mi się w ogóle otworzyć oczu.
Podeszłam do okna… zieleń krzewów i drzew tonęła we mgle.
Mgłę lubię, czemu… nie wiem…, może dlatego, że zmniejsza przestrzeń wokół mnie, że otula miękko i zachęca do zrobienia każdego kolejnego kroku, by sprawdzić co jest w niej i dalej, co poza nią…

Poranna pora, cisza w domostwie i pochrapywanie psa, działają na mnie uspokajająco, niemal znowu nasennie, ale zdecydowałam iść na spacer, dać psu chwilę czasu na wybieganie, wariacje z ulubionym kijem, a sobie na chłonięcie zamglonej chwili.

Po niemal 30 minutach od tej mojej decyzji, wyszło słońce. Po mgle pozostało wspomnienie, choć… udało mi się aparatem w komórce zrobić kilka fotek, które są dowodem na to, że mgła była. A dowodem są piękne przepełnione po brzegi krople rosy, które rozświetliły łąkę.
Zdjęcie-2602Kolejny przykład zmiany, na którą nie mamy wpływu, za to ona zmienia niemal wszystko.
Pierwsza moja myśl – szkoda, że nie wyszłam wcześniej.
Kolejna moja myśl – następnym razem szykuj się szybciej!

Poszłyśmy swoją stałą trasą, przy czym szłam ja, pies zataczał kręgi z kijem w pysku, podbiegał, prowokował do gonitwy za nią, przynosił kija, podskakiwał prosząc o rzut. Dotarłyśmy do miejsca, gdzie nocą buszują dziki, choć…, na tych łąkach trudno o miejsce, gdzie dziki nie buszują, nie ryją, nie kopią, nie raz widziałam całe pokaźne stadko ‚dzikich bezdomnych świnek’ jak to mój syn mawia żartem, choć i on ucieczką się ratował kilka razy przed stadem około 30-stu osobników.
Zdjęcie-2616Dziki rozbuchały się na tyle, że wychodzą sobie w osiedle i tak w zasadzie, to robią co chcą, silnego na nich nie ma, władze miasta  lekarstwa na tą sytuację nie mają, straż miejska również, tym bardziej miejscowy weterynarz. Trzeba uważać i tyle, bo potrafią poturbować i to nawet pod klatką bloku na osiedlu.
Napadały już kilka razy na ludzi, poturbowały psy… po prostu dziki… a dzik jest dziki, dzik jest zły, o tym każde dziecko wie, że kto dzika drażni, przed dzikiem czmycha, bo… można oberwać bez powodu.
Hmm… nie macie skojarzeń?

A wracając do spaceru…
To świetny relaks, szczególnie w dni świąteczne czy wolne od pracy, kiedy nie czuje się presji czasu, można posłuchać swoich myśli, podumać, zastanowić się w spokoju nad sensem czy bezsensem swoich działań, czy bardziej górnolotnie – nad sensem życia i jego meandrów. Przeanalizować można to co zrobione, co powiedziane, co zaniechane, a przede wszystkim można przemyśleć na spokojnie swoje działania, swoje stanowisko, swoje poglądy na tak wiele różnych spraw, mniej lub bardziej ważnych kwestii…
Zdjęcie-2612Za to lubię samotne (bez ludzkiego towarzystwa) spacery, mogę rozmawiać sama ze sobą wówczas 🙂
Oczywiście gadamy sobie z moim psem… no to przecież wiadomo, ale to innego rodzaju ‚rozmowy’ 😉

Po przejściu kilometra mój świetny nastrój i spokój znikły.

Zaciekawiło mnie drzewo…, a dokładniej mówiąc, jakiś biały dużego formatu papier, który do pnia był przypięty.
Podeszłam zaintrygowana…
Nie spodziewałam się tego co było na papierze.
Stałam i patrzyłam.
W głowie pojawiały się różne myśli…, bardzo mieszane…, patrzyłam…, patrzyłam…, a w tle dzwoniły kościelne dzwony okolicznej parafii. Mieszanina myśli, odczuć i w końcu niesmak.
To co widzę w tv, to co widzę w necie, zawitało na moje osiedle w ten piękny, ciepły i słoneczny dzień, w postaci prowizorycznej tarczy strzeleckiej narysowanej markerem, z zarysem ludzkiego ciała, z podpisem „Ciapaty”.
Po lewej stronie tarczy okraszonej punktami i… otworami po strzałach, widniały imiona uczestników ‚zabawy’ : Asia, Anita i Przemek. Dzieciaki z mojego osiedla, zapewne młodsze od mojego syna, bo na osiedlu mamy tylko podstawówkę i gimnazjum. Po prawej… napis”Ciapaty”.
Nie dziwiłoby mnie, gdyby to była zwykła tarcza w postaci okręgów z punktami, mój syn sam takie drukował jak nabył wiatrówkę, również strzelał, choć nie szwendał się z bronią po osiedlu czy po okolicy wałów wiślanych i nie rysował sylwetki ludzkiej.

Zdjęcie-2615No i… już… czar spaceru prysł.
To co zobaczyłam, dało mi do myślenia.
Zakładam, że to głupia zabawa, że uczestnicy nie byliby w stanie strzelić do człowieka, ale… sam fakt, że kogoś tam sobie wyobrazili i dobrze się przy tym bawili… przeraża.
Jedyne pocieszenie, że rozrzut strzałów duży, a to znak, że nie mają o tym pojęcia, ale… na wysokości głowy kilkanaście trafień było.

Nie wiem czy powinnam się tym przejmować i zawracać sobie głowę, naprawdę nie wiem. Zastanowiło mnie to, bo dotąd nikt strzelnicy sobie na łąkach nie robił (pomijając myśliwych do dzików strzelających, ale to przeszłość).
Nigdy jeszcze, w tej nabrzmiałej sytuacji z imigrantami z Bliskiego Wschodu, nie użyłam sformułowania „ciapaty”, ale wiem co ono oznacza i jak wiele pogardy w sobie nosi. Ponieważ jednak nie mam w sobie zalążków na rasistkę czy inną faszyzującą nacjonalistkę czy fundamentalistkę religijną, jestem przeciwna takim postawom, pełnym pogardy i niezwykłej arogancji do innych ode mnie rasowo, ideologicznie czy światopoglądowo ludzi. Takie wartości przekazuję również moim dzieciom.

Zdjęcie-2607Rodzi się jednak we mnie pytanie… czy aby nie jestem anachronicznym przeżytkiem?
Boję się usłyszeć odpowiedź…

Caliente

Ps. Mineło 2 dni… , poszłam w to miejsce i zerwałam ‚tarczę’…

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/wazne-2/spacer/

1 komentarz

  1. Pięknie mieszkaj

    Uwielbiam przed wschodem słońca wsiąść na motor i jechać w nieznane. Nie ma nic piękniejszego niż wschód, mgła, rosa. Świat wtedy jest śliczny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *