«

Maj 29

Wydrukuj to Wpis

Żołnierz na misji…

4.00 avg. rating (89% score) - 1 vote
Kto z Was nie słyszał o pokojowych siłach ONZ? Chyba nie ma kogoś takiego w naszym kraju. System oświaty wyedukował nas wystarczająco dobrze, wyuczył co to ONZ, do czego ją powołano, co to misje pokojowe, jakie państwa brały w nich swój udział, jakie tereny objęte działaniami wojennymi potrzebowały zaangażowania wojsk rozjemczych, jakie kraje potrzebowały pomocy humanitarnej, w postaci polowych szpitali, laboratoriów sanitarno-epidemiologicznych czy konwojów z pomocą humanitarną, zabezpieczeniem wody pitnej i żywności, a i często rozminowywaniem terenu czy naprawą dróg i mostów, itd, itd…

Polska dołączyła do uczestnictwa w misjach 61 lat temu. Od 1953 do dziś, ponad 70 tys. polskich żołnierzy brało udział w 58 pokojowych i humanitarnych misjach ustanowionych oraz organizowanych przez różne międzynarodowe organizacje, głównie ONZ. Największą liczebność odnotowano w Iraku (2003 – … ) – 15700 i w Egipcie (1973-79) – 11700 żołnierzy. Żeby uzmysłowić wszystkim ogrom zaangażowania Wojska Polskiego w misje międzynarodowe, wymienię przynajmniej część krajów, w których nasi żołnierze służyli (chronologicznie od 1953r.) – Korea, Wietnam, Laos, Kambodża, Nigeria, Egipt, Izrael, Syria, Iran, Irak, Namibia, Afganistan, Pakistan, Arabia Saudyjska, Kuwejt, byłą Jugosławia, Sahara, Liban, Gruzja, Górny Karabach, Rwanda, Haiti, Chorwacja, Angola, Tadżykistan, Bośnia i Hercegowina, Łotwa, Macedonia, Kosowo, Erytrea, Etiopia, Zatoka Perska. Mam nadzieję, że nie pominęłam żadnego miejsca zapalnego świata, gdzie znaleźli się żołnierze z biało-czerwoną flagą.

Dziś Polska niestety nie uczestniczy w misjach pokojowych ONZ,  odkąd zaangażowaliśmy się w misje NATO (prym wiedzie Pakistan  z ponad 8000 żołnierzy w misjach). Jak donoszą oficjalne źródła , na dzień dzisiejszy nasi żołnierze znajdują się jeszcze na misjach ONZ w Afganistanie, Demokratycznej Republice Kongo, Kosowie, Liberii, Płd. Sudanie, na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w liczbie – 16 żołnierzy!

Dzięki przyłączeniu naszego kraju do NATO, nasze misje wyglądają już nieco inaczej. Ale jako lojalny sojusznik NATO wypełniamy swoje zobowiązanie i wspieramy żołnierzy NATO logistycznie chociażby, ale czy na pewno tylko logistycznie? No tak… do działań wojennych oficjalnie się nie włączamy, więc… czemu giną nasi żołnierze na obcych ziemiach?? Czy służba wojskowa w czasie pokoju każdemu żołnierzowi niesie zagrożenie utraty życia, trwałego okaleczenia, utraty zdrowia fizycznego lub często i psychicznego? Czy powracający z misji żołnierze traktowani są godnie i z honorami?

Ależ oczywiście!! Ci co wracają do Ojczyzny by spocząć na zawsze w naszej ziemi – ci tak!! A co z resztą?? No z tą „resztą” jest nieciekawie, są obrażani, wyzywani od okupantów, najemników, pozbawieni szacunku i odzierani z godności – jakim prawem?? Żołnierz dostaje rozkaz i rozkaz wykonuje, bez zbędnych dyskusji i polemik! Dlaczego nasze państwo nie zapewnia wracającym z misji odpowiednich przywilejów kombatanckich? Dlaczego państwo nasze, skoro już ujawnia wiele informacji dotyczących misji, nie dba o dobry PR tych żołnierzy?? Czy oni jadą tam na „saksy” ?? Nie!! Jadą wykonać rozkaz wydany przez dowództwo, a że zarabiają? Hmm… a czy żołnierz z garnizonu w pomorskim nie zarabia służąc Ojczyźnie…, nie ma rodziny na utrzymaniu?? Oczywiście, że ma. Dlaczego więc nikt nie krytykuje go za służbę, a żołnierza na misji narażającego swoje zdrowie i życie – krytykuje się wyjątkowo zajadle??!! Wciąż tego nie mogę zrozumieć…

Ja się wychowałam w szacunku do wojska i munduru, dużo mówiło się w mojej rodzinie o wojnie, polskim wojsku, honorze, rodzina moja ma wojskowe tradycje i złego słowa nigdy nie pozwolę na żołnierza powiedzieć! Kiedy rozkaz dostaje… wykonuje go, bo to jego obowiązek! A że narażający życie? Taka jest właśnie służba wojskowa… i zrozumie to tylko ten kto cokolwiek miał lub ma z tym wspólnego. A ci wszyscy internetowi krzykacze?? Hmm… mega dyletanci nie mający pojęcia o czym mówią… szkoda na nich słów i energii mojej czy Waszej. Takie nastawienie zniknie z cyberprzestrzeni dopiero wówczas, kiedy zadba się o odpowiednią edukację dzieci i młodzieży, a zaległości są wielkie, pokoleniowe przynajmniej! W czasach kiedy skłócone społeczeństwo najchętniej zabrałoby wszystkim wszystko, przywileje również, nagłaśnia się np sprawę odebrania emerytur wojskowym i Policjantom, ale czemu nie tłumaczy się tej całej wrzeszczącej i skandującej gawiedzi, że ci ludzie pracują z narażeniem własnego zdrowia czy życia! Dlaczego tak mało jest informacji i edukacji w tym temacie! Czy któraś z Was czytelniczek wie co znaczy mieć męża, ojca swoich dzieci gdzieś daleko, budzącego się z karabinem pod ręką? Witającego każdy powrót na bazę oddechem ulgi, rozbrajającego każdy niewypał czy minę p/piechotną własnymi rękami?? Czy któraś z Was zna ten strach co paraliżuje mózg dzień za dniem, a kiedy zadzwoni telefon… umiera się na sam jego dźwięk??!! No właśnie… Więc jeśli nie masz Czytelniku brata, ojca, syna tam… zastanów się dwa razy zanim wydasz swoją złą opinię o innych tam służących.

(…)

Chciałam jeszcze napisać Wam o misji jakże bliskiej, zupełnie nieodległej, bo mieszczącej się w Europie – tam, gdzie większość z nas jeździ na wakacje, gdzie słońce opala ciała turystów, a szaszłyki z baraniny są przysmakiem regionalnym, ale.. zrobię to w kolejnym poście, bo temat ten zasługuje na swój oddzielny tytuł. Mam na myśli oczywiście byłą Jugosławię – przecież to prawie tuż za rogiem! 

Był to nowy etap zaangażowania Polski w misje pokojowe ONZ. Tu też nasi żołnierze wystąpili po raz pierwszy w charakterze operacyjnym, patrolując obszar nadzorowany, chroniąc ważne instalacje, eskortując konwoje humanitarne, itd.  Misja trwała od kwietnia 1992 do maja 1995 roku, tak więc polski batalion służył w ramach UNPROFOR, a potem UNCRO przez trzy lata. Następnie w ramach NATO wszedł w skład sił Brygady Nordycko- Polskiej IFOR.

 

Brzmi tak oficjalnie i jakże fachowo! A jakże… a jak mniej oficjalnie to wygląda? Czy ktoś z Was zna relacje żołnierzy tam służących? Czy mieliście możliwość pojechać tam tuż po wojnie, kiedy czuło się jeszcze zapach prochu i przelanej braterskiej krwi!?

Ja tam byłam i … znam ludzi tam służących w misjach pokojowych. Relacje ich są przerażające, a obrazy jakie widzą do tej pory są jakby żywcem z najgorszych horrorów!  Tak… nie mówi się o tym… może to błąd…, bo gdyby się mówiło, z większym szacunkiem podchodziłoby się do tematu żołnierza polskiego na misji ONZ czy NATO.

Na oficjalnej stronie Wojska Polskiego czytamy:

 

MISJE

Udział Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w operacjach poza granicami państwa jest istotnym instrumentem polityki zagranicznej i potwierdzeniem odpowiedzialności Polski za kształtowanie bezpieczeństwa międzynarodowego. Jednocześnie jest on źródłem doświadczeń operacyjnych i wyznacznikiem kierunków transformacji polskiej armii.

Głównym celem udziału w operacjach międzynarodowych jest:

• obrona interesów narodowych przed zewnętrznymi zagrożeniami poprzez likwidowanie źródeł kryzysów oraz wygaszanie konfliktów w bliższym i dalszym otoczeniu strategicznym Rzeczypospolitej Polskiej;

• budowa stabilnego środowiska bezpieczeństwa;

• umacnianie instytucji i organizacji bezpieczeństwa międzynarodowego;

• wypełnianie zobowiązań sojuszniczych, poprzez zacieśnianie dwustronnej oraz wielostronnej współpracy wojskowej i pozawojskowej z sojusznikami, koalicjantami, partnerami;

• zapobieganie katastrofom humanitarnym;

• reagowanie na sytuacje naruszające prawa człowieka.

[http://www.wojsko-polskie.pl/pl/pages/misje-c/]

Czy ktoś może mieć nadal wątpliwości, że jednak kwestia misji jego nie dotyczy?
Nie sądzę…, przynajmniej nie powinien.


Caliente

 



 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swieto/zolnierz-na-misji/

4 Komentarze

Skip to comment form

  1. Benia

    Zastanawiający jest brak komentarzy w tym temacie? Nie, chyba nie. Komentujemy zazwyczaj wtedy, gdy nie zgadzamy się czymś, bądź mamy odmienne zdanie. W tym wypadku nie sposób się nie zgodzić. Jedyne co, to mogę odpowiedzieć na Twoje pytania – dlaczego sami nie chcemy być żołnierzami? Bo to bardzo ciężki, odpowiedzialny i niebezpieczny zawód. Dlaczego NIEKTÓRZY krytykują i nie szanują żołnierzy? Bo im zazdroszczą….choć ja oczywiście uważam że nie ma czego zazdrościć, powinno się ich podziwiać, szanować i im współczuć.
    Ps. Byle jakie tchórzliwe chuchro nie zostanie nigdy żołnierzem – dlatego obrzuca go słownym błotem.

  2. Marzena

    czytając ten artykuł zgadzam się, że wracający żołnierz jest niczym według ludzi zazdroszczących, ale i w swojej jednostce macierzystej także , gdyż oni ci co zostali także tak myślą, że pojechał na misję tylko po pieniądze. Jednak nikt nie zastanawia się, ze są tacy którzy kochają to co robią, że mają pasję i honor a pieniądze są dla nich na końcu. Tak mam męża i wrócił z Afganu był w bojówce i myślał, że zostanie doceniony, że zauważony będzie i pytając sie o awans po 15 latach w jednym stopniu usłyszał od swojego ppułkownika d-cy garnizonu, że nie liczą się odzanaczenia i wyróznienia , a na misję pojechał po pieniądze.Tak właśnie wyższy przełożony tak stwierdził, widziałam twarz męża jak wrócił z rozmowy jaki był załamany, pytam się jak można olać człowieka w taki sposób a gdzie reszta? dlaczego nikt nie sprawdza jak mają ci co wracają do swoich jednostek jak są traktowani, dlaczego społeczeństwo tak mówi,? jeżeli sami dowódcy tak myślą…..żal mi męża , bo szanuję go za jego pasje i oddanie, ale nasz kraj nie zasługuje na takich ludzi i dlatego odchodzą z wojska……pozdrawiam

    1. Caliente

      No tak… trudno mi to skomentować… ręce opadają…
      Jedyne co mi się nasuwa, to to, że absurdalnym jest przyrównywanie żołnierza na misji do emigranta pracującego na budowie gdzieś w Anglii powiedzmy. A gdyby ten żołnierz nie miał płacone, gdyby za darmo narażał swoje życie, to co… zasługiwałby na większy szacunek, uznanie i wszelkie honory po powrocie do kraju żywy czy martwy????
      Ech…
      Pozdrawiam ciepło Marzeno
      🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *