«

»

Lut 14

Wydrukuj to Wpis

Walentynki

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Cały świat dzisiaj przywdział kolor czerwony, obsypał się płatkami róż, a z pewnością jakby spojrzeć na Ziemie z kosmosu, wyglądałaby ona jak wielkie serce – dzisiaj Dzień Zakochanych, powszechnie znany jako Walentynki.

Wywodów etymologicznych może wszystkim oszczędzę, bo przecież to nie rozprawka. Chciałabym się jednakowoż zastanowić nad tym zjawiskiem, jego powszechnością, siłą wyrazu i znaczeniem, a również nad emocjami, jakie budzi w nas ten 14 dzień lutego od ponad 10 już lat. Uprzedzę jednak pytania do mnie skierowane, czy mam coś przeciwko, czy mi się coś nie podoba, a tak w ogóle, to czemu się czepiam.

Otóż…

Gdyby to było tylko święto zakochanych, bo niby takie jest założenie i definicja, byłoby ok., niechże sobie mają zakochani swój dzień, niech mają możliwość zademonstrowania światu swojego płomiennego uczucia, niech zasypią siebie nawzajem słodkościami, całusami  i komplementami, a niech tam! Niech rzucają do siebie tęskne spojrzenia zamglonymi oczyma, niech się rumienią na samą myśl o walentynce od ukochanego…, czemu nie? Ale… zaraz zaraz… przecież zakochanie mija, jak przeziębienie i co wówczas?? Co wtedy zrobić z takim nie zakochanym już?? Nie kupi prezenciku, będzie chodził skrzywiony, a do tego będzie złośliwie patrzył w stronę tych, co zostali po drugiej stronie tej barykady.

Oryginalna nie będę, jak powiem, że Walentynki, to przede wszystkim żniwa dla handlu, a już z pewnością dla centrów handlowych, co i do kina tego dnia na romantyczny seans można pójść, i na obiad, i do sklepu. Od kilku dobrych lat mam wrażenie, że na siłę sztucznie podsycana jest atmosfera czerwono-serduszkowej koniunktury, no ale to tylko moje subiektywne zdanie.

  Jedni z nas cieszą się na samą myśl, że już od rana będą traktowani tego dnia z atencją i jakby większą uwagą i sympatią niż na co dzień, znaczy – jedne… bo mam na myśli kobiety, szczególnie te dorastające. Ta która nie dostanie Walentynki, jest nieszczęśliwa, a przede wszystkim wręcz palcem pokazywana, no bo jak…, no niemożliwe jest, prezencik musi być z milionem buziaczków! A co ona od macochy?? Gorsza jaka?? A że chłopaka biedaka nie stać na perfumę od Diora czy chociażby Givenchy… No nie… nie stać? Zaraz coś się zaradzi temu – szukamy bardziej szmalowego chłopaka, a najlepiej będzie faceta, o! Taki Walentynkę obowiązkowo kupi swojej Myszce i to nie byle jaką taką, ale porządną, l klasa! Jak kumpele zobaczą – padną z wrażenia, o to to!!

No a ci biedni chłopcy… ech… niestety wypadają blado przed swoimi bardziej kasowymi konkurentami.

A inni… Ci co nie są już zakochani, już im przeszło, a żeby okazać wciąż istniejące uczucie, kupują różę z bilecikiem, no bo przecież jak tylko wejdą do takiego centrum opanowanego przez czerwień walentynkowych serduszek, to dostają oczopląsu i nie mają gdzie uciec przed wszech – ogarniającą atmosferą wszech – panującej miłości!

Ech… Walentynki…na szczęście kolejne dopiero za rok, uff.

No i zobaczcie sami jak to wygląda na tych fotkach, aż mnie zemdliło od tych słodkości, róż czerwieni ( co ja lubię czerwień, ale na masce samochodu!), różów, wstążeczek i innych gadżetów, których nie umieściłam z powodów czysto estetycznych. Post wyglądałby jak tandetna wystawa kiosku Ruchu.

 

Caliente


  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swieto/walentynki/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *