«

»

Gru 21

Wydrukuj to Wpis

Niebawem święta…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

98_93280929No i mamy ostatnią prostą przed Bożym Narodzeniem…
Wybaczcie, ale nie będę tryskała optymizmem, radością, poczuciem tęsknoty za biesiadowaniem, kolędami, nawet za choinką. Może mi się jeszcze zmieni… może…mam kilka dni, a córka (jako jedyna w rodzinie) bardzo liczy na ubieranie choinki i prezenty.

Mam nieodparte wrażenie, że to otępienie i wewnętrzny protest, jaki w nas zakwita tuż przed świętmi nie jest wcale tak rzadko spotykany…. rozmawiałam dzisiaj z kilkoma osobami… usłyszałam dokładnie to samo…. że najchętniej to by ludzie gdzieś się zaszyli w świętym spokoju, bez gości, bez wyjazdów i odwiedzin rodzinnych, bez nakrywania do stołu i pilnowania tradycyjnej ilości potraw wigilijnych…

Zastanawiam się dlaczego ludzie tak narzekają… , dlaczego z biegiem czasu coraz gorzej znoszą tą bożonarodzeniową atmosferę świąt miłości, bliskości i serdeczności rodzinnej…
Ano właśnie….. Może właśnie dlatego!?

Czy jeśli 20 grudnia ktoś Tobą pomiata, uwierzysz w szczerość jego intencji w wigilijnych życzeniach? Jeśli nie odzywa się miesiącami, czasami i latami, czy może stać się cud i ów ktoś otworzy się z miłością na ciebie przy opłatku? Czy jesli ktoś jest podłym typem i tępi cię w pracy… uwierzysz w jego życzenia okraszone  szczerym uśmiechem i uściskiem dłoni?
* * *
Taka sytuacja: podjeżdżam z córką na 8:00 do szkoły, aut multum, miejsc do parkowania zero…. ludzie cofają, drudzy wjeżdżają, nagle 2 auta jadą przebojem i podjeżdżają pod samą bramę szkoły, pomimo, że stoi znak ‚Zakaz ruchu pojazdów’…. dzięki temu, że tam podjechały, inni mogą wyjechać.

Wysiadam z córką ze swojego auta, prowadzę ją do szkoły…., koło tamtych dwóch aut, z których matki w biegu wyskoczyły ze swoimi pociechami, stoi facet i donośmym głosem mówi do komorki swojej:
– ‚Proszę natychmiast przyjechać, czekam na miejscu, nie… nie pozwolę im odjechać’.
Okazało się, że zadzwonił typ do Straży Miejskiej i zgłosił oba te auta, podając numery rejestracyjne i oczekuje na przyjazd patrolu. Idąc już z powrotem, zerknęłam w jego stronę…. stał napuszony, z głową podniesioną wysoko, matki błagalnym tonem prosiły, by je puścił… , jedna z nich ciężarna.
No i jaki wniosek się nasuwa? Jestesmy podli……….. podli do granic możliwości. Cały rok na okrągło.
* * *
Nie wierzę w cudowną moc świąt Bożego Narodzenia i w cudowne „uzdrowienie” dusz co niektórych bliźnich. Tym bardziej, że święta przejdą szybko… i każdy z nas zaliczy powrót do realiów i po mocy cudu śladu nie będzie.  Więc po co…. po co udawać… po co się silić na uprzejmości i szczerość udawaną? Po co to teatrum odgrywać corocznie?

Że przesadzam, przejaskrawiam? Naprawdę?? No może troszkę….ale celowo.

A ilu krewnych waszych tyły wam obrabia do reszty rodziny, z uwagą śledzi jakie kto auto sobie kupuje, jak drogi i duży dom nabędzie? Ile razy takie własnie są tematy świątecznych biesiad?
No mnie to znudziło….. dość mam.
A ze tradycja…, że tak trzeba….
No ok…. niech sobie kultywują taką tradycję ci, którym z tym dobrze, mnie dobrze być przestało, bo nigdy nie miałam w tych tematach nic do dodania od siebie…, siedziałam jak na szpilkach i po degustacji, bo raczej nie konsumpcji, kilku potraw, odchodziłam od stołu – znaczy…. odmieniec byłam 😉

jak-nie-zwariowac-w-swieta-e1418136056101Kiedy dzieci były małe, widziałam ich radość szczerą z tych spotkań i tej atmosfery odświętnej… dzieciom tak niewiele potrzeba… drzewko ubrać, prezent pod nie położyć i czas swój ofiarować… i dziecko jest szczęśliwe 🙂
Ale dzieci dorastają…
Dlaczego na tym właśnie nasze święta nie polegają? Dlaczego wprowadzamy do naszych domów straganiarskie zachowania… dlaczego gubimy istotę tego czasu, która polega na byciu ze sobą, ofiarowaniu siebie, czasu naszego, energii, uśmiechu, dobrego słowa? Gdzie to odchodzi…? Czemu rodzinny kilmat zastępuje obcowanie z elektroniką, tv i netem? Hmm… to dość poważne pytania… ktoś zna odpowiedź?
Bo dla mnie sprawa jest jasna….  żyjemy w biegu i często wcale nie pozornej izolacji od siebie, od swoich dzieci. Nie wychowujemy ich, bo nie mamy na to czasu, my je po prostu hodujemy – posiłek, opieka lekarska, ubranie, podstawowe potrzeby…. kierunek szkoła. Od szkoły wymagamy… jako rodzice dajemy coraz mniej. To błąd.
Takie zachowania w życiach naszych rodzin to standard… wiec nie dziwota, że i święta wyglądają podobnie… dzieci zajmują się sobą, dorośli sobą… najcześniej dyskutując o tym co Polak lubi najbardziej czyli o polityce, albo w realu, albo w necie. I tak mijają święta… w sumie to nie w pustelni zupełnej, ale w odosobnieniu…. od własnych dzieci z pewnością.

Dzisiaj usłyszałam również takie słowa, że świętami nalezy się cieszyć, bo są tylko raz w roku. No tak… zgadza się…. są raz w roku…. może to i lepiej 😉
No ale tak już na serio… klimatu jeszcze nie czuję.

Tydzień temu odwiedziłam centrum handlowe… jak weszłam…. tak szybko wyszłam. Zalały mnie luksusowe dobra atakujące mnie z witryn świątecznych. No i ta wszechobecna muzyka, wprawiająca mnie w rozdrażnienie i w rozedrganie, a przede wszystkim w poczucie spóźnienia… że to już, za chwilę, za moment, że się muszę spieszyć z tymi podarkami, bo przecież święta, a ja jeszcze nic nie mam!

Hmm…. naprawdę czy to nie jakieś szaleństwo?
Bo jeśli tak…. to ja chcę odpocząć od niego.
Od dobrych kilku lat chcę odpocząć… dojrzewam pomału… ale czuję, że to już niedługo.
Czego i Wam życzę….

Caliente

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swieto/niebawem-swieta/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *