«

»

Mar 08

Wydrukuj to Wpis

Dzień Kobiet

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Międzynarodowy Dzień Kobiet
Dziwny to dzień, bo wciąż wzbudza mieszane emocje, jakby nie można było podejść do niego bez polityki i nawiązywania do mniej lub bardziej chwalebnej tradycji komunistycznej.

Kiedyś kiedyś było jasne…, jeśli tylko zostałaś zlokalizowana i zdefiniowana jako KOBIETA, wiadomo co Cię czekało…, luzik w pracy, symboliczny goździk łodygą do góry, jak kolega z pracy miał więcej nonszalancji i ułańskiej fantazji niż maluch, którym jeździł, to ze zmieszaniem na twarzy tego goździka podał nawet do góry główką! To było coś!

Do goździka symbolicznego jakiś łakoć od dyrekcji, w postaci przydziałowego ręcznika (hmm… jakby miała to być aluzja do niewystarczającej higieny osobistej), lub rajtuz – celowo użyłam tutaj tego sformułowania, bo z dzisiejszymi rajstopami to niewiele miało wspólnego, lub w najbardziej luksusowej wersji – biustonosza pancernego rozmiar 90F!!

No tak…, to byli czasy…, nie zapominajmy również o tym, że najbardziej w tym dniu świętowali… PANOWIE! Tabunami, z kwiatkiem symbolicznym w dłoni spracowanej, szli do domów swych i swych spracowanych żon, radośni, jakby na haju…, na ugiętych nóżkach, mając dość miękkie resorowanie i skłonność do zginania kończyn w najbardziej dziwnych miejscach…

Czy ktoś to jeszcze pamięta?? Bo ja jak dziś, pamiętam „wejście smoka”, tzn. mojego taty, który co roku z nieśmiałym uśmiechem na twarzy  przestępował próg naszego M-3 i….. rozdrażniał swoją miną mamę do czerwoności…
Teraz wspominając to, wydaje mi się to tak niesamowicie śmieszne…, ale wtedy…., wtedy to była nasza siermiężna rzeczywistość, która wcale nie była śmieszna, no może była jedynie lekko teatralnie reżyserowana.

Dzisiaj…no cóż….., ani kwiatka ustawowego…, ani teatralnego gestu…, ani tym bardziej kompletu luksusowej bielizny, no przynajmniej nie żonie…, bryndza panie…

Kilka telefonów od kumpli, z ciepłym słowem i życzeniem zdrowia i uśmiechu (to się przyda zawsze), kilka sms-ów… z podobnymi treściami…, dobrze, że chociaż to. A ile z Was usłyszało urzędowe „Wszystkiego najlepszego żono kochana”, a po kilku chwilach znowu malkontenctwo czy gderanie?

Że marudzę? Hmm… no może troszkę… bo u licha jestem Kobietą czy nie?? Rano  widziałam się w lustrze i nawet lustro nie pękło, więc widziałam wyraźnie – JESTEM KOBIETĄ!  Czy coś z tego wynika?? No ja już sama nie wiem co wynika i dla kogo. Zgłupiałam. Znaczy to, że Dzień Kobiet ogłupia połowę populacji ludzkiej, podobno tą piękniejszą połowę, tak słyszałam przynajmniej, ze piękniejszą. A panowie… jakby bardziej byli mili na pokaz, bardziej urzędowo.

– Halo! Witajcie Kobieto! Z okazji Dnia Kobiet, życzę Wam…

Czy nie wygląda to właśnie tak u Was?? Bo u mnie od czasów komuny tak właśnie, mniej więcej w podobie. Więc lepiej tak czy w ogóle? W sumie… taki teatrzyk… czy on jest miły czy żenujący? Niech no trochę pomyślę…

Chcę być naznaczana goździkiem 8 marca czy nie chcę?

A i owszem, bo czemu by nie?? Bo tego właśnie dnia jest dobra okazja, by przystanąć nad tą kobietą co odciąża w większości spraw codziennych, męża, faceta, partnera, by mógł w spokoju ducha i o lekkiej głowie, iść do pracy, do swoich obowiązków, do biura, do ludzi, do swoich kompanów, by tam w znajomy już od lat, wymuszony przez tradycję sposób, świętował Dzień Kobiet (obcych).

A Ty KOBIETO nowoczesna, idealnie wpisująca się w inaczej reżyserowaną rzeczywistość??  Chcesz być samodzielna, silna i decyzyjna, a … raz do roku chcesz być zwiewna, słaba i romantyczna? Bo ja tak!

A jeśli i Ty chcesz… to bardzo dobrze! Skoro już nie musisz palić swojego biustonosza…, to pewnie masz do tych zachcianek prawo! Inne już o to walczyły i biustonosze paliły… I chwała IM. I wiedz jedno, że taki dzień jak 8 Marca, zawsze już będzie dniem oczekiwań i konfrontacji marzeń z rzeczywistością, najczęściej wciąż szarą jak papier toaletowy w komunistycznej Polsce. No chyba, że którejś z Was się poszczęści i oczekiwania się spełnią, czego życzę szczerze…

A jak Wasze samopoczucie po kolejnym spontanicznym i pełnym radości Święcie Kobiet?

 

 Ps. Ten tekst nie jest żadnym para paszkwilem. Opisałam tutaj swoje przemyślenia wynikające z obserwacji sytuacji, kiedy to mężczyzna ma problem z akceptacją faktu. Gdyby tej negacji w nim nie było, nie byłoby rozczarowania, a wręcz przeciwnie – radość z afirmacji Kobiety jako zjawiska i radość współprzeżywania celebracji. I to jest, tak mi się wydaje, przypadek wcale nieodosobniony, widzę to od lat.

Dzień Kobiet papierkiem lakmusowym poziomu ideologizacji święta – u mnie papierek zabarwił się maksymalnie, a u Was?

 

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swieto/dzien-kobiet/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *