«

»

Lip 30

Wydrukuj to Wpis

Życie wróciło…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

970222_10201011461083138_1711263949_n-001(…) Dzisiaj ponownie dotarło do mnie, że zmiany są nieodwracalne, że dzieci dorastają i odchodzą na swoje, facet jest, ale jutro może odejść, znajomi… zmieniają się co rusz…, a pies… pies pozostanie choćby nie wiem co się z nami działo, bo gdzie niby ma odejść, przecież to my jesteśmy całym jego światem. No chyba, że on odejdzie wcześniej od nas, co dość często się dzieje w tej właśnie kolejności i wówczas… wówczas zaczyna kuleć ten nasz świat, bo brakuje nam czegoś, czego zastąpić nie da się niczym innym, ani podróżami, ani spotkaniami, ani zakupami, ani wyjazdami. Przyjaciela zastąpić się nie da po prostu.

Miłość co w człowieku tak długo siedzi, zostanie tam na zawsze, nie pójdzie sobie by nas odbarczyć, by nam ułatwić czas po rozstaniu… zostanie i przerodzi się w tęsknotę, absolutnie nie do ukojenia.

Choć może pewnego dnia to się zmieni… jak wszystko wokół przecież…, bo kto nie kocha, ten umiera za życia. A ja chcę kochać, chcę poczuć w sobie życie i radość, każdego kolejnego dnia mojego życia, bo codziennie jest już go o jeden mniej…

(…)

IMG_2928No własnie… tak pisałam w zeszłym roku jesienią… Teraz mamy lato… lipiec…, ale jakże odmienny od tego zeszłorocznego… ale po kolei…

W lipcowy wtorek odszedł ode mnie Bary, po trzech tygodniach, w sierpniowy wtorek, pożegnałam moją wspaniałą Madę… zanielubiłam wtorki…

W środę… dla odmiany postanowiłam, by była to środa… do mojego domu weszła malutka, przypominająca do złudzenia Madę – Michalina. Malutka, bo niespełna 8 tygodniowa sunia – jakby miniaturka doroslego boksera, coś niesamowitego… nigdy w moim domu nie było tak maleńkiego boksera. Małe łapki, mała głowa, małe oczka, mały nosek, ale jak spojrzeć na całość, to zminiaturyzowany dorosły bokser 🙂

Michalina była najweselszym szczeniakiem, psotką, skorą do przytulania, a poza tym… najbardziej przypominała mi z wyglądu moją Madę – wybór więc padł na tą akurat sunię. Jeździłam z córką, by się przyzwyczaiła do wyglądu i zachowania szczeniąt, by się z nimi oswoiła. Teraz czeka nas nauka… łatwo nie będzie, ale myślę, że dzień po dniu córka będzie umiała i rozumiała coraz więcej. Póki co, po kilku dniach, jest zmeczona niespożytą energią Michaliny, a ta druga z kolei, nic nie robi sobie z upomnień małej panci. No i frustracja córki gotowa…. uczymy się wszyscy cierpliwości. Noce łatwe nie są, Michalinka lubi się wtulić i poczuć ciepło kogoś obok, jeszcze niedawno wtulała się w swoje siostry i mamę, teraz… mamą jestem ja, siostrą moja córka.

(…)

IMG_2937Jestem już spokojniejsza…, z dnia na dzień coraz bardziej… córka z początku niepewna i zachowawcza, teraz przytula się do Michaliny, głaszcze bez obawy, acz delikatnie, podaje psu miskę z jedzeniem i ją potem odbiera, wystawia małą do ogrodu na siusiu. Dzisiaj rano, kiedy obie dziewczyny były jeszcze zaspane, odwazyła się dotknąć psich mini ząbków, bez obawy, że Michalina ją ugryzie. A niestety… takie obawy miała  od początku pojawienia się psa. Może to irracjonalne, ale moja córka nie wiedziała do tej pory co to  znaczy szczenię. Urodziła się, gdy w naszym domu były już dorosłe boksery i na każdego psa patrzy przez pryzmat zachowań dorosłego psa. A warczenie. które słyszy niekiedy u małej, przypomina jej niemiłe doświadczenie z jesieni… a przecież warczenie szczeniaka to raczej dodawanie sobie animuszu… nic więcej. Ale to wiem ja i inni, którzy doświadczyli szczenięcia w domu, tak więc… nauka, nauka, nauka i oswajanie z zachowaniami, z dotykiem, zadrapaniami pazurkami, z ukłuciami igiełkami ząbków.

Szczenię to wiele śmiechu i radości, nasz dom wreszcie ożył po roku ciszy. Wreszcie na obniżonym stojaku, w misce stoi woda, co kilka godzin, w powietrzu unosi się zapach psiej karmy, dzień ma inny rytm, zaczyna się dość wcześnie biegiem do ogródka na siusiu, poźniej kaszka na śniadanko dla psa, płatki  z mlekiem dla córki, koktail owocowy dla mnie. Najważniejsze jednak jest to, że to małe stworzenie wniosło do naszego życia światło i radość, dało nam to, co utraciliśmy rok temu, stało się częścią mojej rodziny… cześcią układanki, której nie dało się zastąpić niczym innym,  której brakowało przez ten długi rok…

Wspomnienia pozostaną na zawsze, to oczywiste, ale … przynajmniej teraz mogę już spokojnie patrzeć na tabliczki ostrzegawcze na furtce i na drzwiach wejściowych z podobizną boksera i  z napisem „Chciałbyś tutaj wejść? Nie próbuj, ja tutaj pilnuję”. I znowu te słowa wypełniły się treścią… co prawda nie słychać jeszcze szczeku ostrzegawczego, tzw. bulgotu, ale … jak wchodzi ktoś obcy, Michalina ostrzega nieznajomego warkiem. Czy pilnuje, czy tak jest w istocie, tego nie wiem, ale przynajmniej tak to wygląda. Zapewne to obawa przed obcym… ale obcy o tym nie wie. I tak zaczał się kolejny rozdział… życie wróciło… 

Caliente 

 

 

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swiat-boksera/zycie-wrocilo/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *