«

»

Sie 23

Wydrukuj to Wpis

TU i TERAZ….

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

Jest ciepło, siedzę w swojej ulubionej błękitnej sypialni…, spokój…, muzyka sączy się jak strumyk nieśpiesznie …. jest miło i spokojnie… niemalże błogo gdyby nie… permanentny odgłos dyszącego psa, przemieszczającego się niezmiennie z pomieszczenia do pomieszczenia, z góry na dół, z dołu na górę, z łazienki do pokoju, z domu do ogrodu, z ogrodu do domu – przerwa na napicie się wody i… znowu to samo…. i tak od przyjazdu do domu… z kilku godzinną przerwą na sen, wymuszoną przeze mnie zamknięciem psa w klatce – wszyscy musieliśmy odpocząć, on również. No ale przecież… czy nie za tym tęskniłam?? Czy nie tego właśnie brakowało mi w cichym domu??

(…)

Przed przeznaczeniem się nie ucieknie – szumne słowa, ale… okazało się, że jednak prawdziwe i to bardzo. Po odejściu moich bokserów, poczułam tak palącą pustkę w głowie, sercu i domu …, że wychodziłam z niego tak często jak to było tylko możliwe, bo zrobił się jakby nie mój, obcy, cichy, głuchy, zagościło w nim echo, każdy poukrywany był po jego kątach, a najczęściej i najchętniej, po prostu każdy z nas był poza nim. Okazało się, że psy nasze odegrały w nim bardzo scalającą rolę, a kiedy ich zabrakło….

Postanowiłam po ponad 26 latach doświadczeń z bokserami, służyć swoją pomocą i zgłosić się do programu Dom Tymczasowy – daje on pokrzywdzonym przez los bokserom możliwość socjalizacji w domowych warunkach i szybsze dojście do normy psychicznej. Taka decyzja we mnie zapadła i z taką decyzją łatwiej było mi pogodzić się z odejściem moich psów, bo oznaczało to, że co rusz pojawiać się będą u mnie psy, potrzebujące wsparcia, pomocy, ciepła, unormowania psychicznego, ta perspektywa wydała mi się zbożna i bardzo pożyteczna.

I któregoś dnia, przeglądając fotki bokserów do adopcji, wpadł mi w oko 13 miesięczny pies, którego wizerunek zagościł na dobre w mojej głowie, z nim się budziłam i z nim zasypiałam, choć… wspomnienie moich psów było jeszcze dość silne. Pokazałam go mojej córce i któregoś dnia zaskoczyła mnie opowieścią o wspaniałym miłym śnie, w którym był jej nowy pies Johnuś… wzruszyłam się bardzo i uradowałam na samą myśl, że już niedługo…

Los chciał inaczej jednak, dowiedziałam się, że Johny ma już swój dom i wyjeżdża do Szczecina. Nazajutrz więc… od rana, w niezbyt dobrej kondycji psychicznej, siedziałam w necie i wpatrywałam się w boksery do złudzenia przypominające mi moją Madę. Kocham je wszystkie, ale do pręgowanych z białymi znaczeniami mam wyjątkowy sentyment. To pogłębiło moją rozpacz jedynie, były takie pełne życia, z iskrą w oku… z białymi skarpetami na łapach i znaczeniami na pyskach… to było dla mnie nie do wytrzymania!  Miałam już się wylogować z netu, ale weszłam jeszcze na stronę Klubu Boksera, w zakładkę „Do adopcji” – moje oko spoczęło na pręgowanym psie, niespełna 3-letnim, zadzwoniłam by zapytać o niego. No i faktycznie… pies był do wydania prosto od hodowcy, ale w ręce pewne, sprawdzone i najlepiej doświadczone. Hodowczyni zdecydowała się na ten krok z powodów bardzo osobistych – jednak życie jest okrutne i trzeba szukać wówczas nowych rozwiązań. I tak też uczyniła właścicielka pręgusa.

Umówiłam się na spotkanie, prosząc znajomego o towarzyszenie mi w oglądaniu boksia. Pojechaliśmy…  W trakcie spotkania okazało się, że do adopcji jest również żółta sunia, jego siostra, niezmiernie zadziorna i charakterna, która wyjątkowo mu się spodobała.

(…)

Życie pisze swoje scenariusze… rodzeństwo bokserów ma swoje domy, każde z nas ma swojego nowego pupila, moje dzieci i dzieci znajomego mają nowego kompana do zabawy i szaleństwa, w domu pani hodowczyni pozostała mama naszych boksiów Lusia … kochana i wyjątkowa dla swojej pani, tak jak teraz jej dorosłe już potomstwo, dla nas…

Po kilku dniach patrzę na to wszystko co się wydarzyło z mniejszą emocją, ale z większą refleksją i stwierdzam, że Johny musiał pojechać do Szczecina, by pod moim łóżkiem na dywaniku leżał ciemny pręgowany El Diablo vel Duduś, a w mieszkaniu mojego znajomego szalała w najlepsze jego siostra El Corazon vel Ruda .

Pozdrawiamy serdecznie Panią Sylwię – poprzednią właścicielkę boksiów 🙂

 

Caliente

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swiat-boksera/tu-i-teraz/

1 komentarz

  1. zwrot podatku z niemiec

    Piękne psy! A pustkę po psiaku doskonale rozumiem i pomimo iż minęło już 7 lat od momentu kiedy mój poprzedni przyjaciel odszedł, na myśl o nim łezka się w oku kręci..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *