«

»

Paź 12

Wydrukuj to Wpis

Bicie serca

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Czasami jest dobrze, czasami źle…, czasami pod górkę, czasami lżej… – tak wiem… Ameryki nie odkryłam, ale… każdego dnia odkrywam jednak coś innego niż Amerykę, odkrywam siebie. Dzisiaj zdarzyło się coś co chyba zamyka symbolicznie mój czas po utracie moich psich Przyjaciół, ale po kolei…

Bardzo cenię sobie rozmowy ze starszymi ode mnie, bardziej doświadczonymi ludźmi, słucham ich z namaszczeniem, gdyż w każdym słowie jest konsekwencja drogi jaką przebyli, nauk jakie zdobyli, tego co przeżyli i doświadczyli. Odkąd zmarła mi moja ukochana i mądra Babcia, brakuje mi takiej osoby, która żyjąc co prawda w naszej rzeczywistości, stanie jednak troszkę jakby z boku i spojrzy na moje problemy innym, chłodniejszym i stonowanym spojrzeniem.

Tak więc dzisiaj odbyłam taką rozmowę, niezmiernie szczerą, niejednokrotnie ze łzą w oku… pomogła mi ona bardzo, tego mi trzeba było (dziękuję bardzo!!)  W trakcie tej wymiany zdań, wróciłam pamięcią do moich bokserów, które w lipcu tego roku, jeden po drugim odeszły z mojego życia, pozostawiając pustkę i wyrwę pokaźnej wielkości. Do tej pory stają mi one przed oczami jak chodzę po domu, ich charakterystyczne sylwetki, specyficzne charaktery, ich zabawy i wzajemne sprzeczki. Długo się docierały do siebie, ale w końcu się dotarły i nauczyły jak żyć obok siebie…, ze sobą… i z nami. Każdy bokser w moim życiu to inna historia, mniej lub bardziej dramatyczna, ale zawsze ciekawa, bo czy można się nudzić mając BOKSERA?? Z pewnością nie… każdy właściciel dobrze o tym wie. To rasa dla nas bardzo wyjątkowa, bo widzimy jej odmienność, widzimy zbiór cech odróżniających je od innych ras, widzimy jej wyjątkowość, a i niekiedy – mogę zaryzykować – wyższość nad innymi rasami.

… że jesteśmy szowinistami…? hmm… możliwe…

Każdy z nas traktuje swojego boksera jak członka rodziny, jak kilkuletnie dziecko co nie potrafi mówić, no bo czy można inaczej?? No chyba nie… Dbamy o nie, leczymy, dogadzamy, zabieramy na wakacje, drżymy kiedy zachorują, niepokoimy się kiedy badania złe wyjdą, a jak zabieg czy operacja… umieramy ze strachu, bo krótkie kufy, problemy z oddychaniem mogą się pojawić, bo miękkie zapadające się podniebienia, bo trzeba intubować, bo mogą alergią zareagować na premedykację (tak jak moja sunia) i zacząć się dusić… i w końcu… bo nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Dla mnie to naturalne i niespecjalnie wzrusza mnie zdanie co niektórych, że przesadzam, że histeryzuję, że „przeginam”, że dziwaczka jestem…, a jeśli już spojrzeć na to ich oczami, to niechaj tak będzie jak jest – jestem dziwaczką już od blisko 30 lat i nadal chcę nią być.

Kiedy tak w mojej dzisiejszej rozmowie wróciłam pamięcią do moich poprzednich bokserów (12 i 13 lat) i stanął mi przed oczami obrazek tych ostatnich z nimi chwil, tych ostatnich minut, z towarzyszeniem weterynarza szykującego schorowanym i umęczonym padaczką psom „ten zastrzyk”, kiedy przypomniałam sobie to straszne uczucie, kiedy wtulam się w wielkiego mocarnego psa, czuję ciepło jego ciała, a jednak pod gładką sierścią nie wyczuwam bicia serca…  …  …  mówię Wam… tego nie zapomnę NIGDY!!!…

(…)

Dzisiaj jak wspominałam wcześniej, zdarzyło się coś, co skłoniło mnie do innego spojrzenia na zaadoptowanego przeze mnie kolejnego boksera. Jak zapewne wiecie z poprzednich postów, w moim domu zamieszkał 3 letni bokser El Diablo vel Duduś, o niezbadanym i niezgłębionym przeze mnie charakterze, ale za to o charakterze już ukształtowanym. Po około miesięcznym czasie aklimatyzacji do nowych warunków, pies zaczął pokazywać swój charakterek i próbować swoich sił w klasycznym „przeciąganiu liny” – czyli ile mu pozwolę, kogo może słuchać a kogo nie, w  terroryzowaniu domowników szczekiem, przynoszeniem zabawek i wymuszaniem zabawy.  Po wielu cennych radach poprzedniej właścicielki, zachowanie psa się zmieniło i nie czuję w tej chwili już wbitego we mnie wzroku psiego terrorysty.

Kiedy przypomniałam sobie dzisiaj te traumatyczne chwile, poszłam do śpiącego w posłaniu Dudusia i mocno się w niego wtuliłam, tak, by słyszeć jego serce… bijące spokojnie, silnie, rytmicznie… a kiedy zaczęłam go głaskać po boku… serce ruszyło szybciej, jakby bezwarunkowo, odruchowo…  i … znowu popłynęły łzy… , Duduś natomiast podniósł łapę i położył ją na mnie… później położył się na grzbiecie, wygięty w łuk, fafle opadły mu odkrywając górne uzębienie i tak sobie leżał rozciągnięty pochrapując w najlepsze.

(…)

Jutro właśnie minie 3 miesiące… trzeba żyć dalej… i myślę, że gdyby nie Duduś, mój żal i ból byłby zdecydowanie głębszy i bardziej bolesny.

Dziękują Ci Sylwio…

 

Caliente

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/swiat-boksera/bicie-serca/

1 komentarz

  1. Piotr "wojtek"

    Przez kilkanaście lat dzieciństwa i wczesnej młodości towarzyszył mi owczarek szkocki. Razem rośliśmy, on swoimi „psimi” latami mnie dogonił i przegonił i odszedł. Po latach zdałem sobie sprawę, że był mi bratem, kumplem, przykładem, w jakże ważnym dla mnie czasie……Do moich dzieci, kiedy były małe, doszedł owczarek węgierski. Zwariowana suczka. Nie mniej kochana co kłopotliwa, głupiutka do bólu, ale cudowna…..Pustka, którą pozostawiła po sobie była nie do zniesienia. Niebawem ją wypełniła sunia, z kortów tenisowych przygarnięta (może ..porwana..?) która była i dla nas i dorastających dzieciaków „lekiem na całe zło”. Leczyła nas ze stressów długie lata…..pozostawiła pokiereszowany już dom, zmęczony codziennością, trudami dorastania dzieci i zdychającym małżeństwem……W tym galimatiasie i dotkliwej już samotności zaistniał Burek, znaleziony, trudny do oswojenia wilczek, który musiał doznać nieznanych krzywd od ludzi. Który stał się dla mnie partnerem w trudnej codzienności. Kimś ważnym. Niezastąpionym, bo już go nie ma. Niezastąpionym.
    Czy bokser byłby dla mnie innym psem ?
    Jakim uczuciem można by darzyć kolejnego psa ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *