«

»

Sty 27

Wydrukuj to Wpis

Wakacyjne wspomnienia

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Noc… 0:40…, ciemno i cicho…, słychać tylko szum wentylatora w laptopie, a za oknem słychać szum morza… . Co za niesamowity, niezmienny i hipnotyczny dźwięk…, kojący nerwy i kołyszący do snu, co rusz powtarzający się z tą samą częstotliwością, różniący się siłą uderzenia fali o piasek, a rankiem – przywołujący mnie „no wstawaj, przyjdź do mnie, zobacz jakie dzisiaj jestem, takiego mnie nie widziałaś…” – a ja ulegam…, nie potrafię się oprzeć, idę…, bo przyjechałam tu specjalnie by je widzieć, słyszeć, czuć i cieszyć swe zmysły jak najdłużej się da…
Tak… dokładnie tak…, jestem w miejscu, które kocham, które od lat traktuję jak swoje miejsce na Ziemi…, jestem nad moim granatowym Bałtykiem, gdzie szeroka plaża ma tak miałki piasek, że piszczy pod stopami kiedy idę…, gdzie błękit nieba jest najbardziej błękitny, gdzie powiew bryzy przynosi kojące ochłodzenie, a jej zapach wypełnia nozdrza wspaniałym zapachem – jestem w Karwii 🙂
 Postanowiłam przyjechać tutaj choć na kilka dni, tuż po wakacjach…, słońce jest jeszcze na tyle silne, że swymi promieniami czule dopieszcza skórę, a na plaży nie ma tłumów turystów, więc można się cieszyć na całego tym co daje to miejsce, nieograniczoną  przestrzenią na szerokiej plaży i spokojem spacerów w sosnowym lesie. I dokładnie to wszystko mam. Aż się wierzyć nie chce, że jeszcze tydzień temu było tutaj tłoczno i gwarno. Teraz jest wspaniale…, można się skupić na Wypoczynku w dosłownym tego słowa znaczeniu, a nie na czymś co wypoczynkiem się zowie, a charakteryzuje się slalomem wśród parawanów, często z narażeniem się na niewybredne uwagi i mrożące spojrzenia, kiedy ledwo zachowując równowagę pomiędzy jednym kocem a drugim, nasypie się zupełnie niechcący piasku komuś do plastikowego kubka z piwem! O losie… to jest dopiero jazda! Pełnia sezonu na nadbałtyckiej plaży – dokładnie tak samo wygląda ona na całej długości wybrzeża, od Helu po Międzyzdroje, lub jak kto woli, z zachodu na wschód.
Tak więc jestem tutaj…, w miejscu oddalonym od mojego miejsca zamieszkania 4,5h drogi (w warunkach sprzyjających), choć moja podróż tak wspaniale nie wyglądała czasowo, gdyż na trasie E7 mamy co rusz przebudowę. No tego nie przewidziałam, ale okazało się, że jak się wyruszy późnym popołudniem, można już w miarę spokojnie przejechać całą trasę, z tym, że z powitaniem morza trzeba się wstrzymać do rana. Po perypetiach na źle oznakowanych tymczasowych trasach, dotarłam w końcu! Uff… reszta się już nie liczy…
 Pierwszy dzień pobytu (piątek) okazał się słoneczny w miarę, ale nie upalny, z niewielkim zachmurzeniem, ale za to zimnym wiatrem, polary i kurtki chroniące przed wiatrem bardzo się przydały. Tu i ówdzie nawet kropnęło. Kolejny dzień (sobota) był już ładniejszy, można było zdjąć kurtki i polary, ba! nawet niektórzy śmiałkowie zaryzykowali wejście do wody, brrr… . Ale dzień kolejny (niedziela) – o ironio! i to dzień wyjazdu oczywiście – od rana tonął w słońcu cieplusim i nie mógł się oprzeć błękitnemu naporowi nieboskłonu…
cdn.

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/radosc-2/wakacyjne-wspomnienia/

1 komentarz

  1. Piotr "wojtek"

    Droga Autorko,

    Z zainteresowaniem przyjąłem pierwszą część relacji znad morza. Widać, ktoś Cię zmobilizował….
    Jak bym tam był.
    Wszystko takie jakie jest. Naszą piękną nadbałtycką rzeczywistość można nazywać setkami, tysiącami słów. Można i jednym, że tam jest fanie, albo kilkoma -np. dobrze się tam czuję.
    Dla mnie Hel (półwysep z Kuznicą na czele) jest takim magicznym miejscem. O Tyle bogatszym w odbiorze, że woda z lewej i z prawej, albo z przodu i tyłu, albo od północy i południa. Jak zwał tak zwał. Tam jest cudnie.
    Tak, Jest cudnie. Można to opisywać w nieskończoność, tysiącami słów. Można określić jednym, ale najlepiej to piękno konsumować bez słów, ale z bratnią duszą u boku.

    Pozdrawiam,
    Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *