«

»

Lut 09

Wydrukuj to Wpis

Serwis Opla

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

W zeszłym tygodniu przyszło mi odwiedzić serwis Opla. No niestety… nie z powodu przeglądu rutynowego, ale z powodu dość uciążliwych stuków wydobywających się spod samochodu, a dokładniej mówiąc – z wielu miejsc zawieszenia (po kilku latach intensywnej jazdy po polskich drogach, wyrobiły się gumy tylnego stabilizatora, wraz z łącznikiem, tuleje wahacza mcphersona, czy w końcu łożyska oporowe z obu stron). Wiedziałam, że muszę zostawić Vectrę na dobę lub dwie, a że miałam moc zaplanowanych już zajęć „w terenie”, dopadł mnie krótkotrwały acz intensywny stres. Umówiona w stałym serwisie Opla w Łomiankach, pojechałam oddać auto w ręce mechaników. Wspomnę tylko na marginesie, że jak mi się coś z autem dzieje, przeżywam to jakby mi dziecko chorowało co najmniej. I tym razem właśnie tak było…

Sam fakt przekazania auta jest już mniej stresujący, bo nie czynię to pierwszy raz, a i miejsce też nie jest przypadkowe. Serwis Opla w Łomiankach jest moim serwisem od kilku już lat. Mam do tej placówki zaufanie i jestem zadowolona z jej usług. I właśnie…

Kiedy kupujemy auto nowe, wiemy, że żeby nie stracić gwarancji, musimy pilnować przeglądów gwarancyjnych w autoryzowanych stacjach obsługi – ASO. Oczywiste również jest i to, że naprawy nas nie kosztują, więc jeździmy chętnie. Do książki dostajemy wpisy przeglądowe, za robociznę nie płacimy… – jednym słowem gwarancja. Rozwodzić się dłużej nad zakresem robót gwarancyjnych nie będę… każdy to zapewne przechodził i wie jakie czynności obejmuje gwarancja.

Ale kiedy kończy się nam gwarancja… bywa już różnie…

Aby zejść z kosztów, zajeżdżamy z naprawą do zaprzyjaźnionego pana Tadzia, to działanie dość powszechne i zrozumiałe. Pan Tadzio się dwoi i troi, by naprawić nam samochód szybko i tanio. No w sumie… wszystkim o to chodzi przecież. Ale… część kierowców, a między innymi i ja, zostaje przy dotychczasowej opcji, i dalej korzysta z usług zaprzyjaźnionej już placówki serwisu Opla, płacąc więcej niż u pana Tadzia, ale… dostając więcej za te wydane pieniądze. A co mianowicie??

Kiedy wstawiam samochód na warsztat, wiem, że dostanę samochód zastępczy i nie będę musiała wywracać sobie planów do góry nogami, bo przepinam jedynie fotelik dziecka, zabieram swoje „szpargały” i mogę ruszać. Kiedy przychodzi do rozliczenia, jako stały klient dostaję rabaty, a kiedy odbieram samochód, jest on czysty i pachnący, bo wyjechał dopiero co z myjni. Płacę za wymiany płynów, naprawy, na które dostaję rękojmię, a na części wymieniane gwarancję. Płacę za komfort obsługi i oszczędzone nerwy i w sumie za to, że jestem obsłużona jak „biały człowiek”, a nie jak „blondynka” z ironicznym uśmiechem pana Tadzia już na dzień dobry.

Kiedy wyjeżdżam moją Vectrą z serwisu Opla, czuję, że samochód jedzie jak nowy, jakby dostawał nowego wiatru w żagle, czuję to naciskając pedał gazu, a kiedy staję na światłach w drodze do domu, słyszę czystą i rytmiczną pracę silnika, co jest dla mnie największą frajdą.

A wracając do samochodu zastępczego…

Miałam okazję jechać tym razem autkiem małym, ale niesamowicie zwinnym i sprawnym – trzydrzwiowym Oplem Corsa, o którym następnym razem, bo warto się nad nim na chwilę zatrzymać.

 

Ps. Pozdrawiam przemiłych panów z ASO w Łomiankach i dziękuję za profesjonalną i fachową opiekę.

 

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/opel/serwis-opla/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *