«

»

Gru 08

Wydrukuj to Wpis

Opel Astra II

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Odkąd po zupełnie irracjonalnej dla mnie kradzieży mojego małego i ciasnawego samochodu, postanowiłam wejść w posiadanie swojego pierwszego w życiu Opla, a było to w 2002 r., nadal uważam, że to był dobry wybór i że mogę polecić śmiało tę markę.  Wybór padł na granatowego Opla Astrę II 1.7DTI kombi – 75KM z silnikiem Isuzu. Marzyła mi się czarna perła, ale… hmm… może następnym razem… Lakieru czarnego w metaliku nie miał, ale… atrakcyjny wygląd przodu, duże ładnie wykrojone szybki świateł, profil też niczego sobie jak na kombi, bo w odróżnieniu od swojego wiecznego konkurenta VW, nie wyglądał topornie i „karawanowato”. No i… ten bagażnik! A do tego oddzielony siatką będącą na wyposażeniu Astry. No same plusy…, hmm… dziwne… taki rozkład plusów i minusów (tylko gdzie te minusy??) zawsze wzmagał moją czujność i podejrzliwość. Co by nie mówić, sylwetka auta była bardzo elegancka i mogła się podobać. Mogła i… podobała się 🙂

Odkąd wsiadłam do Astry, poczułam jakieś niesamowite pomiędzy nami porozumienie. Była ona moim pierwszym jak dotąd dieslem i obawiałam się kłopotów wynikających z różnic z silnikiem benzynowym. Ale moje obawy były zdecydowanie przesadzone. Okazało się, że diesla można bardzo szybko się nauczyć, trzeba tylko pamiętać o odpowiednim czasie na zagrzanie świec żarowych przed zapłonem, szczególnie rano, przy zimnym silniku. Ważne również było opanowanie synchronizacji gazu i sprzęgła i odpowiednio zdecydowany na pedał gazu nacisk. Hmm…okazało się, że to bułka z masłem… . Wcale nie było w tym żadnej trudności – szybko przyzwyczaiłam się do obsługi Astry. I tak przez wiele lat… ja dbałam o nią pilnując terminów przeglądów i wymiany olejów, pasków, płynów i filtrów, a ona woziła mnie około 30tys.km co roku. Wyjątkowo dobrze sprawiła się na wyjazdach wakacyjnych nad nasze polskie morze czy w góry, załadowana do granic możliwości, bo przecież człowiek ciągnie ze sobą na wakacje wszystko co tylko da się dopchać do bagażnika czyli… namiastkę rodzinnego domu.

Do naszych wyjazdów w składzie 2+1+duży pies, doszło drugie (maleńkie) dziecko i… drugi (duży) pies. I … nawet wówczas Astra dzielnie dawała sobie radę. Przekonaliśmy się o tym 4 lata temu na wyjeździe wakacyjnym do Karwii, gdzie samochód miał swoje apogeum załadowania, a mianowicie : w bagażniku dwa boksery, na dachu box bagażowy, a w nim wszystkie nasze bagaże, a dodatkowo… głęboki wózek niespełna rocznej córeczki! Obok boxa, na dachu, umocowany rower górski mojego 17-letniego wówczas syna, a wewnątrz – dwie dorosłe osoby z przodu i dwoje dzieci z tyłu, w tym jedno w foteliku kołysce. No powiem szczerze, że widok naszego „wozu cygańskiego” wywołał lekkie zadziwienie mieszkańców pensjonatu, do którego przyjechaliśmy i szczery podziw nad pakownością Astry 🙂

Ale prawdziwą szkołę letniej jazdy, Astra przeszła w trakcie 3-tygodniowej podróży na południe Europy. Sprawdziła się w wyjątkowo extremalnych dla każdego samochodu, warunkach – przy dużej wilgotności, wysokiej temperaturze, a niekiedy po prostu w zwykłym ukropie. Klimatyzacja, bo Astra na szczęście ją miała, pracowała pełną parą i dała radę przez całą podróż. Trasa jaką przejechałam w drodze do Czarnogóry, łatwa nie była, nie była również najkrótsza – Polska-Czechy-Austria-Słowenia-Chorwacja-Bośnia i Hercegowina-Czarnogóra. A z powrotem Czarnogóra-Bośnia i Hercegowina-Słowenia-Włochy-Niemcy-Polska.  Tej podróży nie zapomnę nigdy z wielu powodów, ale jeśli chodzi o Astrę… hmm… powiem tak – nie jeden kierowca rezygnował z podjazdu stromymi drogami Czarnogóry, gdzie było ciasno, stromo, niebezpiecznie, bez zabezpieczeń w postaci barierek… . Droga wyglądała z pozycji kierowcy jak wspinanie się do nieba…, gdybym wiedziała co mnie tam czeka… chyba bym nie ryzykowała, ale uważałam, że moja Astra da radę, że odwrotu już nie ma, tym bardziej, że na wąskiej i krętej drodze, stała za mną kolejka innych samochodów. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć kilka głębokich oddechów, wyłączyć radio, zarządzić ciszę w aucie i w skupieniu, posługując się jedynie I biegiem i ręcznym hamulcem, wjechać na szczyt tej cholernej drogi-pułapki.

Kiedy dojechałam do miejsca wyznaczonego na mijankę, wysiadłam, rozejrzałam się i … byłam przerażona!  Dopiero tam zrozumiałam czego dokonałam i powiem szczerze, że byłam pełna podziwu dla mojej Astry. Drugi raz już takiego wyczynu nie zaliczyłam, nie licząc może mega korka na autostradzie w drodze do Wenecji, gdzie o godz.20.00 temperatura powietrza oscylowała w granicach 34st., a przy asfalcie powietrze falowało od rozgrzanych silników i spokojnie sięgało około 50st. Najbardziej zadziwiającą dla mnie sprawą było to, że bezawaryjnie pracował układ chłodzenia i silnik się nie ugotował.

Tak więc… jeśli mogę podsumować ten czas, kiedy moja Astra dzielnie sprawowała się w podróżach, przejeżdżając około 200tys. km, powiem jedno – samochód jak najbardziej trafiony, na bliższych, dalszych czy tych mega dalekich dystansach. Pakowny, pojemny, niezawodny.  I co najciekawsze… stylizacja nadwozia Opla poszła od kilku lat w dość nowoczesną linię, a sylwetka Astry II wciąż mi się podoba, nie stwarzając wrażenia przestarzałej i niemodnej. Wystarczy popatrzeć chociażby na 3-drzwiowego hatchbacka. Oczywiście linia i stylistyka nadwozia różnią się znacznie od kolejnej Astry III generacji czy już nawet Astry IV, ale… bądźmy sprawiedliwi – taka linia jak ta na zdjęciu zdecydowanie broni się sama do dnia dzisiejszego 🙂

Caliente

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/opel/opel-astra-ii/

2 Komentarze

  1. Gniewko

    NO, no jestem pod wrażeniem, że dałaś radę i Ty i autko w Czarnogórze… jechałem motocyklem drogami Bośni i Czarnogóry, faktycznie trzeba się napocić. A co do samego samochodu… miałem służbową Astrę II byłem zaskoczony jej zwrotnością i niezawodnością. Przesiadłem się pózniej na Focusa-to nie było to i wróciłem do….Astry

    1. Caliente

      Gratuluję wyboru 🙂
      Opel to jest to 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *