«

»

Lis 16

Wydrukuj to Wpis

40+ (1)

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

40.Jak Wam się podoba ta laska w wieku 43 lat, o nienagannej figurze 20 latki?  🙂

Bo dzisiaj właśnie o tym…

Czy kobieta 40+ to już starość…, co to za wiek specyficzny, czy to jakaś symboliczna jest granica?

Jak traktować siebie w tym wieku, a czego wymagają od nas „inni” po przekroczeniu tej magicznej liczby?

Czyli reasumując –  Co znaczy dla nas wiek 40+?

No ok., myślę, że wystarczy już tego patrzenia na piękną figurę pani aktorki…, fota spełniła swoją rolę mam nadzieję, jednych ukoiła, drugich rozsierdziła… i dobrze…, tak miało być.

Że odessana? Że wymasowana? Że wydrenowana? Że wytrenowana?? Hmm… Ja stawiałabym na to ostatnie i ewentualnie to drugie…, a nawet gdyby to pierwsze i reszta okazało się prawdą to… co z tego??? No co??? W końcu po to wymyślili kosmetykę estetyczną, żeby z niej korzystać i cieszyć się efektami, tak? NO.

A uwierzcie mi, nie ma nic przyjemniejszego jak mieć lat 40 i mieć figurę 20-latki, wzbudzającą zazdrość rówieśnic, a nawet i małolat, już nie wspomnę o permanentnym uczuciu zaskoczenia i podziwu, rysującym się na twarzach wielu młodzian 😉

Możliwe, że kolejnym tematem wkładam kij w mrowisko, możliwe…, ale szczerze mówiąc, to właśnie o to mi chodziło.  Abyśmy się zastanowiły chwilę, czy nasz wiek, jak go nazwałam , „wiek środka”, nie jest właśnie tym wiekiem, gdzie można zrobić najwięcej, najlepiej, najszybciej i… najsensowniej 🙂

Bo do tej symbolicznej 40-ki, żyłyśmy z rozpędu. Miałyśmy wyuczony zawód, zdobytą w czasach komunizmu, w niewielkim trudach, pracę (przynajmniej tą pierwszą, a często jedyną), męża u boku często też z mianowania, a nie zdobycznego. No chyba, że spojrzeć na to w ten sposób, że ożenek nasz był nie lada przedsięwzięciem logistycznym dla naszych rodziców w tamtych czasach, więc właściwie, to można potraktować tego męża jako zdobycz nie lada…, taa….. 😀

Po drodze, naturalną koleją, pojawiały się dzieci, pierwsze – traktowane jak ósmy cud świata…, drugie – traktowane bardziej po ludzku i mniej po wariacku…, niekiedy i trzecie – te z kolei najmocniej rozpieszczane, bo przecież … nie planowane często gęsto 😉

No więc… dzieciarnia…, dom…, zakupy, szkoła, przedszkole, świetlica, sprzątanie, pies…, wywiadówka, remonty, rodzinna wigilia czyli lepienie uszek…, szkolne bale karnawałowe, więc… szukanie kreacji, a nie rzadko ich szycie, mycie okien…, ospy wietrzne, zapalenia ucha…, nie wspomnę już o anginach, bo to wręcz trywialne. Trzepanie dywanów, pilnowanie terminów spłat rat, szczepień a i terminów przeglądów technicznych w samochodzie nie rzadko…, zapełnianie lodówki cykliczne i rytmiczne, by któregoś wieczoru nie usłyszeć: Mamo, lodówka jest pusta!

I tak codziennie i niezmiennie…, lata całe wciąż takie same…, jedynym wytchnieniem od tego zamętu zwanego życiem był….URLOP. Brzmi nieźle, ale jak to wyglądało w praktyce? Troszkę mniej obowiązków, w troszkę krótszym czasie, przeniesione w zdecydowanie mniejszy metraż, ale za to w innych okolicznościach przyrody 😉

I tak dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok po roku…, grałyśmy rolę, w jakiej obsadziło nas życie. Na narzekanie i lamenty nie było czasu, a poza tym, co tu było lamentować, skoro każda z nas miała tak samo?? Hmm…

A czy zdarzyło się Wam spojrzeć, zupełnie przypadkowo oczywiście, w lustro i stwierdzić, że doczekałyście momentu, kiedy osoba, którą widzicie tam po drugiej stronie, przypomina Wam bardziej Waszą matkę, ciotkę, a nie Was samych??? No właśnie…  A teksty typu „Daj spokój, co się przejmujesz…, jak na dwoje dzieci, to i tak dobrze wyglądasz”… – hmm…, czy to miało nas pocieszyć czy dobić???  Ja usłyszałam właśnie coś takiego i zaczęłam się zastanawiać. Ale do zmian potrzebowałam czasu…

Dopiero kiedy nagle, zupełnie niespodziewanie i nader szybko, nadeszły kolejne urodziny, niby nic wielkiego, przecież co roku są tego samego dnia…, zaczęłam się zastanawiać mocniej. Bo to nie były kolejne 35., nie były to 38. … , również nie 39. …., to były już 40.!!!!

I kiedy się tak zastanowić i spojrzeć na dzieci, na staż małżeński, na to co wokół i na dorobek nasz osobisty, dojdziemy do wniosku, że to już pora najwyższa, żeby zająć się sobą, bo chyba gdzieś w pogoni codziennej, zapomniałyśmy o osobie, która jest dla nas najważniejsza – o sobie.

(cd w kolejnym poście)

Caliente

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/ona-i-on-2/40/

1 komentarz

  1. Seba

    Nie ma znaczenia czy masz 30,40 czy 50 lat. Kiedyś należy się obudzić i zacząć myśleć o sobie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *