«

»

Sty 30

Wydrukuj to Wpis

Odrobina dziegciu

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Poniedziałek… ostatni w styczniu, słońce świeci tak, jakby chciało całą swoją siłą zneutralizować mróz siarczysty, wyżem znad Rosji wywołanym. W sumie to nie dziwne… jak to mawiają co niektórzy i to ci starszej daty – na wschodzie zawsze o nas zadbają, cobyśmy tak dobrze nie mieli i za zachód się nie uważali. Może to tendencyjne…, może… ale fakty to fakty, widziałam prognozy – temperatura ma spaść do -30st.C w nocy. Hmm…

Chciałabym dzisiaj napisać o kilku sprawach, które może nie są nazbyt istotne, ale z lekka irytujące, przynajmniej mnie, a mianowicie (kolejność przypadkowa)…

Czytuję blog Artura Andrusa… Lubię!!  (słowo to powinno powiedzieć już wszystko, szczególnie w dobie Facebooka’a). To spojrzenie na świat, ten humor, błyskotliwość niewymuszona – albo się to ma, albo nie i choćby się ktoś starał, za „chiny ludowe” nie wyuczy się i nie skopiuje. Pan Artur tak ma i … dzięki Bogu (i matce naturze)! 🙂

Przeczytałam z przyjemnością posta „Przeczekać” traktującego o naszym komercyjnym podejściu do sprawy wagi państwowej, a mianowicie do Euro 2012. Gdzie człowiek nie przystanie, gdzie nie kliknie, gdzie nie zajrzy… promocja z gratisem, a tym gratisem jest bilet na Euro 2012. Jak zwykle… jak już coś robimy, to z nam specyficzną przesadą, ubraną w patriotyzm oczywiście. Hmm… może inaczej nie potrafimy, może to nasza cecha narodowa. A tak na marginesie, to wczoraj 29.o1 odbyło się uroczyste i oficjalne otwarcie Stadionu Narodowego w Warszawie. Czy to ważne wydarzenie? Zapewne… polemizować nie będę, bo długą drogę przeszedł oj długą, by w końcu w stolicy zagościć w takiej formie. W kolejnym poście zajmę się nim z pewnością, w końcu to chluba narodowa, jakby nie patrzeć. Ale ale… pod wspomnianym powyżej postem chciałam zostawić swoje ciepłe słowo uwielbienia i poparcia oczywiście i co? A to, że wysyłałam komentarz 6 – krotnie i w końcu nie wysłałam. Wciąż widzę napis „Błąd wczytywania strony” i w sumie to nie wiem czy dać sobie spokój czy atakować do upadłego.

Kolejna sprawa…, przed chwilą zadzwonił telefon, przyjaciółka przypomniała mi, że jutro (wtorek) czas kolędy, znaczy – mówiąc prostym językiem – nasze domostwo odwiedzi ksiądz . No cóż… do tej pory były to weekendowe wizyty, a nie w dzień powszedni. I chociaż ksiądz proboszcz zapewne wykazał się wielkim humanitaryzmem, informując wiernych, że po godzinie 16.oo zawita, to … kto dzisiaj o 16.oo godzinie bywa w domach?? No tak się składa, że ja akurat jutro będę zupełnie gdzie indziej. No i dopiero się narobi… znowu wpis zostanie wykonany , że księdza nie przyjmujemy (tajemnicą Poliszynela jest fakt istnienia „czarnej listy”, na którą się wpisuje wiernych podpadniętych) . Oj, chyba się zajmę tym tematem niebawem…

A jeśli już o księdzu mowa… wiem, wiem… to jest dopiero temat tabu! Ale bez przesady… to jedynie urzędnik kościelny, a teoretycznie człowiek z krwi i kości jak każdy inny. Doszła do mnie wieść, że nasz proboszcz został… dziekanem! No i gratulacje wielkie dla proboszcza oczywiście, a dla nas – owieczek szczere wyrazy współczucia, bo to człowiek nielubiany, kontrowersyjny, rządzący twardą ręką, by kościół pobudować i wykończyć i wyposażyć, upominający się o pieniądze i to gromkim głosem, a jego świta oddanych mu wikarych, notująca co bardziej nieprzychylne uwagi pod adresem probostwa i wyciągająca takie info w najmniej dogodnych chwilach dla człowieka, np. przy załatwianiu formalności do chrztu, ślubu, pogrzebu. I taki człowiek zostaje uhonorowany przez Kościół i zostaje dziekanem?? Hmm…

Kolejna sprawa… nadająca się do kategorii „Nonsens” i to bardzo…

Od ponad 20 lat mieszkam w miasteczku przedzielonym torami kolejowymi. Kiedyś było tak, że po jednej stronie torów  stało jedno duże osiedle mieszkalne, jedynie z kilkoma sklepami spożywczymi, po drugiej – szkoły, urzędy, poczta, większe sklepy, targowisko. Żeby cokolwiek załatwić, trzeba było jechać „na miasto”, ale i stać w kolejkach do przejazdu, bo jak mawiano humorystycznie, szlabany opuszczone są 20 godzin na dobę. Po tych wielu latach jak tutaj mieszkam, zmieniło się nieco, nie powiem. Męka trwała do zeszłego roku, aż w końcu zaczęto budowę dwóch wiaduktów nad torowiskiem, oddalonych od siebie o około kilometr, tak, by komunikacja dla mieszkańców i tranzyt dla TIR-ów, w końcu działały bez zarzutu. Budowa rozpoczęła się wiosną zeszłego roku, a późną jesienią stały już piękne wiadukty. Naprawdę… aż oko cieszy jak się na nie patrzy. Ale… tylko możemy sobie na nie patrzeć… wciąż nie zostały oddane do ruchu, wciąż jeszcze stoimy w długich kolejkach przed przejazdem, tracimy czas i paliwo. A czemuś to nie oddano ich do użytku?? Czy może źle coś wybudowano? Mają wady jakieś? Nie!! Podobno brak dokumentacji i mapek geodezyjnych! No normalnie nie do wiary! To takie dwie wielkie budowle stanęły za około 12 mln Euro, a nie dopilnowano papierologi???!! Szkoda słów… oto Polska właśnie…

A na koniec hit hitów! Odpłatne przewiezienie karetką pogotowia (profesjonalnym transportem medycznym) chorego, ze szpitala do szpitala, z jednego oddziału neurologii, na kolejny oddział – neurochirurgii. Otóż zaistniała taka sytuacja w mojej rodzinie. Chory po wstępnych badaniach i początkowym leczeniu, w stanie średnio dobrym, nie nadawał się do wypisania do domu, tylko został skierowany do kolejnego szpitala na dalsze leczenie specjalistyczne i… kazano rodzinie płacić za ten przewóz! No… powiem bardzo delikatnie, że krew się w człowieku gotuje jak się słyszy takie rzeczy!

Tematem służby zdrowia zajmę się osobno, bo to przecież temat rzeka.

Jak widzicie dzisiaj nie było już tak miło jak w poprzednich postach, ale… takie jest nasze życie… niekiedy trzeba i nad tym się zatrzymać.

Caliente


Ech… może wystarczy na dzisiaj tego narzekania, ale uwierzcie mi… tematów wokół jest od liku.

 

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/nonsens/odrobina-dziegciu/

3 Komentarze

  1. Gniewko

    ” Duża ” jesteś i nie wiesz, że Polska to kraj nonsensów, głupoty, herezji ??? Mnie osobiście już nic nie jest w stanie zadziwić w tym kraju. Odnośnie ” urzędnika Kościelnego ” – sprawdzaj codziennie skrzynkę pocztową, bo napewno otrzymasz od ” dyrekcji ” swojej macierzystej parafii list ” dziękczynny ” no chyba, że wyjdziesz na przeciw i złożysz ofiarę finansową co łaska ( przeważnie co łaska to 500 zł ) i grzechy Twoje zostaną odpuszczone.

    1. Caliente

      W mojej parafii rozwiązano to bardziej perfidnie – nałożono na nas myto. Cyklicznie do drzwi puka pan w sutannie i do zeszytu się daje kwotę jakąś (broń Boże bilon!!, bo gniew wielki się wzbudza wtedy), no i zdecydowanie więcej niż 10PLN, bo można usłyszeć komentarz, że po jałmużnę to pan ksiądz nie przyszedł, tylko po datek na budowę!
      Można również przelewy robić na konto parafii, ale… trzeba się okazać potwierdzeniem przelewu, w innym wypadku, przy najbliższej wizycie duszpasterskiej, wszystko zostaje z zeszytu wyczytane, podliczone i… skasowane.
      Oprócz koperty oczywiście – to przecie na inne cele.
      :(((

  2. Paznokcie Lublin

    No służba zdrowia to cyrk. Podczas mojego ostatniego pobytu w szpitalu pielęgniarka zakładając mi wenflon 4 razy próbowała się wbić w tę samą! (ałć :/) żyłę i za każdym razem ją przebijała, a raz się nie zorientowała i wstrzyknęła mi poza nią lekarstwo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *