«

»

Kwi 10

Wydrukuj to Wpis

Katastrofa smoleńska

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Tekst napisany 11 kwietnia 2012 roku…, nie zmieniam w nim ani słowa.
—————–
Nie pisałam w dniu rocznicy katastrofy, bo…co tu było pisać… jakoś wszystko błahe i mało ważne się okazywało. Siłą rzeczy myśli moje biegły jednak do tamtych chwil, zupełnie dla mnie irracjonalnych. Każdy z nas pamięta ten dzień po swojemu, każdy mógłby opowiedzieć go inaczej, ale dla wszystkich z nas Polaków mianownik tego dnia był, jest i pozostanie ten sam… katastrofa polskiego samolotu TU -154 pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób, w tym urzędujący prezydent RP wraz z małżonką.

Jak to powiedział niedługo po katastrofie, zszokowany premier Tusk „…Takie rzeczy się nie dzieją, nie zdarzają…” – faktycznie… takie wydarzenie nie miało miejsca nigdy w historii żadnego kraju na świecie.
Hmm… no to kto tutaj jest tym narodem wybranym w końcu… ?

W tej chwili nasze umysły, nasze w rozumieniu Polaków, zaakceptowały ten fakt i się już z nim pogodziły, gorzej kiedy jesteśmy osobą spokrewnioną z którąś z ofiar, no ale z tym zawsze jest kłopot – nie akceptujemy czyjejś śmierci i ją po prostu wypieramy ze swojego umysłu. I tak się dzieje czy to jest wypadek motocyklowy, samochodowy czy samolotowy – środek transportu ma tutaj najmniejsze znaczenie. Wychodzi z domu ktoś nam bliski i… już do niego nie wraca. Zostawia swoje ubrania, osobiste szpargały, szczoteczkę do zębów, krem do golenia, rzeczy do prania wrzucone do kosza na bieliznę, zostawia nam swoje sprawy niedokończone, swoje notatki, swoją firmę, swoje zobowiązania, swoje obietnice dane dzieciom na kolejny weekend, swoje wakacyjne plany z nami związane…, zostawia nam swoje zwierzaki, którymi się zajmował z wielką lubością, swoje myśli…, słowa…, zapachy. Czyli jednak zostawia to wszystko kim i czym był… niewielkie to pocieszenie, ale zawsze to coś – ta osoba zostaje w naszej pamięci na zawsze i nigdy już z niej nie wychodzi, choćby minęło i 10… i 20… i 30 kolejnych lat.

Skąd ja to wszystko wiem?? Bo doświadczyłam śmierci bliskich i kochanych mi osób, stąd to wiem.

Jak wiecie, mam na swoim blogu wiele kategorii tematycznych, ale ten temat umiejscowiłam w kategorii „Nonsens” no bo… w jakiej innej mogłabym go umieścić? Przecież nie „Życie” bo to jest wyjątkowo paradoksalny i totalnie nonsensowny przypadek katastrofy, o ile w ogóle można tak rozpatrywać fakt katastrofy lotniczej. Wypadki chodzą po ludziach jak to się mówi, ale… TAKI???!!! 

Kto to widział, żeby w jednym samolocie lecącym na uroczystości katyńskie, znajdowali się oficjele tak przekrojowo dobrani z wszystkich najwyższych i najważniejszych urzędów państwowych, by na pokładzie maszyny był tak wzorcowy przekrój ugrupowań politycznych, w osobach reprezentantów na Sejm i Senat RP!! Może już przestaliśmy się temu dziwować, ale uwierzcie… kiedy usłyszałam kto znajdował się na pokładzie samolotu i kto zginął… ciarki przeszły mi po plecach, bo takiego precedensu nie było jak dotąd nigdzie i nigdy! Oczywiście były i są jasne i rzeczowe wytłumaczenia dlaczego te osoby znalazły się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie, ale przyznacie zapewne, że symbolika wydarzenia związana z miejscem, czasem, no i składem delegacji polskiej, daje do myślenia i kieruje nas w rejony jakiejś mistycznej symboliki, której jesteśmy zakładnikami od wielu wielu lat.

Czy tak miało być czy nie… nie mnie to osądzać, ale wiem jedno – wydarzenie to wstrząsnęło mną i to znacznie, sprawiło, że poczułam się po raz któryś z kolei osierocona jako Polka, a kiedy siedząc przez tydzień non stop w TVN24, odeszłam w końcu od telewizora, wiedziałam, że byłam świadkiem czegoś niesamowitego, byłam świadkiem piszącej się na żywo historii… , krwawej i tragicznej historii mojego Narodu. I nie ma tutaj znaczenia najmniejszego, że żyjemy w okresie Pokoju…

A kiedy w zeszłym roku odwiedziłam z moją 5-letnią córką Wawel… ona wiedziała gdzie jest, co to za miejsce, kto tam spoczywa… i jakie były okoliczności śmierci Prezydenta i jego małżonki.

Uczmy nasze dzieci historii… niezależnie od naszych sympatii i preferencji politycznych  – to nasz rodzicielski i patriotyczny obowiązek.

 

Caliente


 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/nonsens/katastrofa-smolenska/

3 Komentarze

  1. Valentine

    Miałem nie komentować, ale skoro tu wszedłem i przeczytałem to wypada pozostawić tu jakiś ślad. Im więcej słyszę i czytam o katastrofie pod Smoleńskiem, tym bardziej nie chcę słuchać i czytać o tym, ponieważ całe to nieszczęśliwe wydarzenie zostało sprowadzone do granic politycznego absurdu.

    1. Caliente

      Wydaje mi się, że o katastrofie, jej powodach, jej następstwach, jej wydźwięku i echach, zostało powiedziane już tak dużo, że więcej powiedzieć już się nie da (no ja przynajmniej takich ambicji nie mam, ani mandatu oczywiście). Społeczeństwo na bieżąco było informowane w sumie to przez ponad rok bity o zawartości skrzynek, o pracach kolejnych komisji, o postępie śledztwa… Politycy wiadomej frakcji zadbali już o to, by kurz nie opadł, pojawiając się co miesiąc na Krakowskim Przedmieściu….
      Czy mnie się to podoba? NIE! Nie podoba mi się, ale czy to kogoś obchodzi?? Hmm…

      To prawda, zgadzam się z Tobą Valentine, wszyscy mają już tego przesyt, zostaliśmy przekarmieni tą papką zlepioną z wzajemnych oskarżeń, domysłów, insynuacji, nawoływania do obalenia Premiera zdrajcy, który maczał palce w zamachu na Prezydenta i jego świtę – takich tekstów mam po kokardy, jak to ostatnio się mówi.
      Absurd to chyba nasz chleb powszedni…
      Ech …

  2. Paweł

    Napisałaś – ‘Kto to widział, żeby w jednym samolocie lecącym na uroczystości katyńskie, znajdowali się oficjele tak przekrojowo dobrani z wszystkich najwyższych i najważniejszych urzędów państwowych’.

    Mam swoją teorię i odpowiedź na to pytanie. Wybacz, ale nie dbam o to, czy moja opinia się komuś spodoba czy nie, czy On albo Ona przypisze mi wpływ opinii innych etc. Interesuję się polityką od czasów pierwszej klasy liceum (dziękuję mojej Pani od Historii-Pani Wasilewskiej, że zmusiła mnie do oglądania transmisji z posiedzeń sejmu, aby zaliczyć przedmiot i zdać do następnej klasy 🙂 i jestem w stanie mieć swoje zdanie bez wpływu z zewnątrz .

    To był czas, kiedy Prezydent RP postanowił zacząć swoją kampanie wyborczą, a uroczystości katyńskie wydawały się być świetnym miejscem i sposobnością oraz okazją –skoro i tak się odbędą – do startu- darmowa transmisja i reklama we wszystkich telewizjach, w czasie prime time, miliony telewidzów oraz słuchaczy radia.
    Zebrał na pokładzie tych, którzy mieli wpływ na wiele środowisk, co za tym idzie wiele głosów do zdobycia w wyborach i przekonanie przede wszystkim tych nieprzekonanych. Zapytasz zapewne, a co z pasażerami o wręcz odmiennych podglądach i sympatiach politycznych? Ha! I tu było ‘apogeum’ tego świetnego pomysłu. Gdyby się to udało wszyscy obecni niejako podpisali by się oraz autoryzowali, oczywiście bez świadomości pod polityką Prezydenta. Możesz nazywać to teorią spiskową lub inną, ale wg wielu obserwatorów sceny politycznej właśnie ten moment miał być startem kampanii wyborczej i wg mnie tak właśnie było. Zdaję sobie sprawę, że na pokładzie mogły być też osoby które tam ‘wciśnięto’, z powodu braku miejsc w innych środkach transportu, ale to margines.

    Kto to wszystko wymyślił?…no Kto?..Kto, raportował przed kim i meldował, że Zadanie wykonane?
    Odpowiedź wydaje się być jasną.

    Wiesz, gdy To się wydarzyło przypomniały mi się emocje związane z atakiem na WTC. Pamiętam jak dziś..siedziałem przed kompem i słuchałem TVN24-zwykle pracuje i słucham tej stacji podczas pracy…nagle info o pierwszym samolocie i wszystko inne przestało mieć znaczenie. Współczucie, solidarność z ofiarami, gniew, chęć odwetu …emocje buzowały. Potem refleksja i długo długo pustka. Pamiętam do dziś, empatie do tych ludzi, do narodu zza oceanu. Jedność. Modlitwę. Miłość. Współczucie/ i wiele innych. Mój znajomy zginął w Iraku walcząc o coś co w jego pojęciu było ważne a tak naprawdę nie chodziło o to o czym wie/wiedział i myśli/myślał ‘normalny’ człowiek.

    Było tak i u nas na samym początku, dopóki Pan Prezes nie wpadł na pomysł wykorzystania śmierci tylu osób i zawładnięcia w jakiś sposób tej tragedii dla swoich politycznych celów.
    A co dzieje się teraz to już wiesz, przynajmniej słyszysz. Podpalanie Polski wychodzi im lepiej niż rządzenie w czasach 4 RP.

    Nasza cała, bez wyjątku ‘klasa polityczna’ to wielkie gówno. A może to tylko jakaś klasa gówna , z całej klasyfikacji tego ubocznego produktu :-).

    ps. obiecałem że skomentuję, więc masz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *