«

»

Cze 14

Wydrukuj to Wpis

Wola życia…

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Dawno już nie napisałam coś od siebie, tak po prostu, tak od serca… i teraz to czynię i się bardzo z tego cieszę. Minął bardzo intensywny tydzień, a może i dwa intensywne  tygodnie… dużo przeżyć, ekstremalnych emocji, spotkań, odwiedzonych miejsc. Kilka dni temu wróciłam z 3 dniowej podróży testowanym przeze mnie autem – wspaniałe przeżycia, wspaniałe emocje.., piękne krajobrazy, widoki, fotografie i wspomnienia – opiszę to w osobnym poście lada chwila.

Tuż przed wyjazdem miałam bardzo nerwowe dni – mój 13 letni bokser nagle! dostał ataku padaczki!! Na szczęście mam u siebie w mieście wspaniałego weterynarza, profesjonalistę w każdym calu – dr wet Dariusza Traczyka – szczerze polecam i bardzo bardzo serdecznie Mu dziękuję za to, że jest oddany swojej profesji całym sercem i duszą i jest dyspozycyjny o każdej porze dnia i nocy. Tak więc weterynarz poinstruował mnie co i jak w razie kolejnych napadów, przebadał psa w dość szerokim zakresie, porobił niezbędne badania – analityczne, Rtg, Usg… ustalił przebieg leczenia, zalecił obserwację…

We wtorek byłam z psem na kontrolnej wizycie, wszyscy jesteśmy zaskoczeni jak szybko w tym wieku zdrowieje! Niesamowite jest to, że w tym prawie 80 letnim (przeliczając na wiek ludzki) organiźmie, proces zdrowienia z dość poważnego schorzenia, tak szybko przebiega. Pies będący kilka dni temu w agonii, nie reagujący na światło, głos, ruch i inne bodźce, leżący zupełnie bez sił do życia, w tej chwili lekkim kłusem podbiega do drzwi, cieszy się na mój widok, merda ogonkiem, podskakuje nawet nieśmiało.

Wola życia… to jest właśnie wola życia…

Tak patrzę na tego boksia mojego i przepełnia mnie niezmącona radość i poczucie szczęścia, że jeszcze będzie mi dane iść z nim noga w łapę przez kilka, a może i kilkanaście kolejnych miesięcy – dla mnie to powód do prawdziwej i szczerzej radości, a reszta… co tam reszta… ważne jest, że ma się przy sobie kogoś, kto patrzy tak szczerym spojrzeniem i pokazuje dzień po dniu, że kocha i będzie kochał do samego końca.

Kiedy tak piszę i słucham Roberta Planta, jestem spokojna… w końcu wyciszona, odchodzą wszystkie nerwy, napięcia, stresy…, czuję jak to napięcie schodzi ze mnie i krew zaczyna krążyć w zupełnie innym rytmie.

Podobno nie ma rzeczy niemożliwych, a to co się nam przydarza, nigdy nie dzieje się bez przyczyny… Zastanówcie się czy nie spotkało Was coś zaskakującego, niespodziewanego, niemożliwego, czego nie przewidzieliście, czego nie zaplanowaliście i czy dało Wam to do myślenia?

Bo kiedy wróciłam z podróży i kiedy wtuliłam się w moją córkę… poczułam to właśnie…, że to co mnie spotyka, wszystko co dobre i co złe, jest nauką – nauką życia, cierpliwości, pokory, planowania, zrozumienia. Bo dokąd żyję, dokąd widzę, dokąd czuję, dokąd kocham… wciąż się uczę co to jest wola życia…

 

Caliente

 

Ps. A kiedy jadąc dzisiaj autem spojrzałam na sąsiadujący z jezdnią chodnik – zobaczyłam cztery dziewczynki… trzy jeździły na rolkach, dokazując w najlepsze, czwarta… też jechała… na wózku inwalidzkim.

Taki obrazek potrafi w dość szybkim tempie przypomnieć co w życiu najważniejsze…


 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/wola-zycia/

1 komentarz

  1. A...

    Nasza Mama Blogerka jest Osoba wrazliwosci CUDOWNEJ !!! Laczy wiele pasji – od Boksiiow przez auta do seksu… Kobieta karabin – a wszystko logiczne – LUBIE TO !!! A…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *