«

»

Lut 24

Wydrukuj to Wpis

Urodziny

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

3644472-tort-urodziny-300-227Każdy mój dzień zaczyna się tak samo… otwieram oczy, zerkam na budzik, wyłączam go i oczekuję kolejnego budzikowego sygnału z komórki, by się dobudzic. Niezmiernie trudno jest mi wstac od razu na równe nogi i rozpocząc energicznie dzień. Trwam jeszcze jakiś czas we śnie, pomału z niego wychodzę…, znajomi, którzy mają możliwośc rozmawiac ze mną rano, wiedzą, że ten typ tak ma i trzeba mi dac czas na „dojście”, jak to moja koleżanka mówi „żeby żółteczko mi doszło” . Dzisiaj jednak było inaczej bo można było dłużej pospać… nie trzeba było w pośpiechu gonic, można było się poprzeciągac i powtulac  w podusię. Kiedy to żółteczko mi doszło… dotarło do mnie, że to dzisiaj…

Każdy z nas ma ten swój jeden jedyny wyjątkowy dzień, a mianowicie – dzień urodzin.
Jedni go lubią, inni nie… ale jak się tak zastanowic głęboko, to przecież to dzień, w którym pojawiliśmy się na świecie, opuszczając bezpieczne matczyne łono.
No i od tej pory… to już tylko pod górkę… a to kolki, a to ząbkowanie, a to nauka chodzenia, nie jeden siniak, skaleczenia, upadki z huśtawki, pierwsze kroki w szkole… nauka tabliczki mnożenia, komunia… biała sukienka, wianek… rower…, szkolne stresy wywołane klasówkami, nieporozumienia z koleżankami, zazdrości i pierwsze porywy serca, platoniczne miłości… i tak w kółko… i tak rok za rokiem… szkoła, praca, małżeństwo…
No i największy sprawdzian dla Kobiety… urodzenie dziecka! I to zaskoczenie, że teoria z anatomii i biologii ożyła w praktyce! Moje ciało potrafi urodzic i wykarmic moje dziecko!  Dla mnie było to z jednej strony oczywiste, z drugiej zaś zupełnie nieprawdopodobne! Bycia matką i żoną nikt nie uczy, tego musimy się nauczyc same, bo nawet, kiedy ktoś starszy wiekiem daje rady… odrzucamy je,  ignorujemy, nie lubimy, jak ktoś nam mówi co i jak mamy robic. A nie dociera do nas, że ma większe doświadczenie, do którego my dojdziemy za 10-15 lat.

I tak dzień  za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, od urodzin do urodzin mija mój, mija nasz czas. Ile nam go dano… tego nie wie nikt, dlatego budząc się kolejnego dnia, kolejnego tygodnia, choc zaspana… to jednak cieszę sie…, że czuję zapach włosów mojej córki, że zaraz je uczeszę w ulubiony jej kucyk, że zadzwoni do mnie ktoś z dobrą energią i zapyta jak spałam, jak zdrówko… , że jest ktoś dla kogo jestem ważna…, że syn realizuje swoje pasje i spełnia się artystycznie…, że będę mogła znowu napisac kilka słów…, że słońce na nieboskołonie pieści moją skórę od lat zawsze tak samo, z taką samą siłą i nieprzerwaną energią… hmm… prawie jak kochanek doskonały.

urodzinyŻycie jest niesamowite… piękne, fascynujące, złożone z etapów i w gruncie rzeczy generalnie nieskomplikowane, ale to my, istoty rozumne (z definicji przynajmniej) tak bardzo go komplikujemy. Każdego roku przybywa nam doświadczenia, wspomnień, przeżyc i tych pozytywnych, ale i negatywnych. Najważniejsze, byśmy jednak akceptowali nasze wybory, nasze życiowe role, nasze miejsce, ale i nasz wiek…, byśmy wyciągali wnioski, by kolejny raz nie popełniac tych samych błędów. Bo najważniejsze w życiu naszym są dwie rzeczy, nasi najbliżsi i wybory jakie podejmujemy. I nie bójmy się zmian… zmiany prowadzą tylko do odmiany sytuacji, a przecież jeśli ta nam nie odpowiada… to czemu mamy w niej trwać? Czas nie stoi w miejscu, więc… dlaczego postepujemy tak, jakby stał?? Z przyzwyczajenia? Z wygody? Zapewne….

Obserwacje moje pokazują, że generalnie inicjujemy sytuacje dla nas niekorzystne, nie używamy rozumu, nie słuchamy serca, wybieramy często bardzo wyboiste drogi, ranimy się wzajemnie, nie szanujemy swoich poglądów, narzucamy swoją wolę, swoje zdanie, jakbyśmy byli lepsi, mądrzejsi, więksi i mocniejsi… a nawet gdyby tak było to… jakim prawem się wynosimy!!?? Kto nas namaścił do tego, byśmy się czuli lepszymi od innych?

Nie ma lepszych czy gorszych … każdy ma swoją wartośc, wyjątkowośc i wielki indywidualny ładunek, potencjał, który powinien rozwijac, udoskonalac, by po latach, kiedy będzie nam już bliżej do odejścia, móc spojrzec w lustro i powiedziec – Miałem niesamowite życie, jestem spełniony i szczęśliwy, poznałem niezwykłych ludzi, kochałem i byłem kochany, zobaczyłem i doświadczyłem wiele, w wielu miejscach świata…, wszystko czego się nauczyłem przekazałem dzieciom i wnukom… pozostawiam po sobie coś namacalnego, więc mogę już odejśc w spokoju ducha…
I tak widzę sens życia… mojego życia.

Kończy się dzień… mój niezwykły… i chociaż nie spędziłam go jakoś wyjątkowo, nie stało się nic spektakularnego, nie było żadnych fajerwerków…, choc obiad smakował tak samo jak każdego innego dnia…, to jednak w tym spokoju i stagnacji było dla mnie dużo treści, może nawet więcej niż dwa, trzy, cztery, pięc lat temu.

Caliente

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/urodziny/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *