«

»

Lip 15

Wydrukuj to Wpis

Teraz JA

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Życie to sinusoida, raz w górę… raz w dół. Kiedy to zrozumiemy i zaakceptujemy, poczujemy ulgę i wewnętrzny spokój. Kiedy linia naszych poczynań, sukcesów i pomyślności idzie w dół, tragizujemy i rwiemy włosy z głowy, narzekamy, płaczemy, przeżywamy koniec świata nieomal, spalamy się na popiół, nie możemy nic przełknąć z nerwów. Hmm… czyż nie jest tak właśnie? Jest jest… wiem to… sama tak mam właśnie.

Ale kiedy jest dobrze i moja linia idzie ku górze, odczuwam błogość, jest mi tak dobrze, że całemu światu chciałabym to oznajmić, słyszę ptaki, widzę wszystko w jaśniejszych barwach, słucham muzyki co jak balsam koi moją duszę, piszę, maluję, fotografuję, napawam się tymi chwilami i chcę się nimi dzielić.

Zdecydowanie nie jestem dzieckiem mroku i ciemności, o nie!

Czekałam na tą moją hossę, oj tak… już mi tęskno za nią było bardzo. Kłopoty dnia codziennego wessały moją duszę tak mocno, że nawet nie sądziłam, że aż tak! W takich sytuacjach trzeba zrobić krok w tył, spojrzeć na to co się dzieje jakby z innej perspektywy, posłuchać kogoś kto również to widzi , posłuchać innego rytmu, bez emocji, złapać oddech, lekko się zdystansować, bo w przeciwnym razie prosta droga do szaleństwa nas czeka.

Jak to kiedyś mi ktoś powiedział – „Jeśli stoisz zbyt blisko obrazu, nie jesteś w stanie zobaczyć całości dzieła. Oddal się więc by zmienić perspektywę patrzenia, wówczas dostrzeżesz więcej niż wcześniej stojąc z nosem na płótnie” – prawda, że banalnie proste!?

Taak… niby tak… kiedy sprawy układają się pomyślnie lub przynajmniej przestają się nam sypać na głowę, jesteśmy w stanie przyznać temu rację, ale kiedy jesteśmy w epicentrum wiru…

(…)

Po raz kolejny już kończę posta po kilku dniach, czekałam na nowe bodźce, na nowe wydarzenia, na kolejne burze… Jest już prawie po północy i z wielką satysfakcją mogę powiedzieć, że dzisiejszy dzień zapowiadający się niezbyt  pogodnie, i dosłownie, i w przenośni, okazał się jednak wyjątkowo miłym i wnoszącym w moje życie wiele dobrego i wartościowego. Ziarno zostało rzucone, zobaczymy jaki będzie z tego plon.

Pomimo fatalnej sytuacji z moimi psami, które to oba demokratycznie i wyjątkowo solidarnie w jednym czasie dostały starczej padaczki, nie mam już lęku w sercu, dzisiejszej nocy podjęłam trudne decyzje i jest mi po prostu lżej oddychać. Każdy z nas ma zapewne takie sprawy, co go nękają za dnia i w nocy,  ale nie ma innej metody… trzeba stawić problemowi czoło, no niestety, bo choćbyśmy wsiedli w samolot i nawet przez ocean do Australii polecieli – nasze problemy wciąż pozostaną naszymi i jak wierny pies właśnie – zawsze będą z nami. Kolejna oczywistość… tak wiem…, ale jedno to słyszeć to od kogoś, a drugie – poczuć to w sobie.

Ale czy my nie jesteśmy wyjątkowymi specjalistami w zamartwianiu się? No właśnie… w każdym temacie, ważnym i tym mniej, napędzamy się jakimiś obawami, zastanawiamy się co ludzie powiedzą, nie wierzymy w swoje możliwości i umiejętności, z góry zakładamy, że jeśli na czymś nam zależy, to z pewnością nam się to nie uda. Czemu tak robimy? No na to pytanie odpowiedzi nie znam. Zastanawiałam się nad tym i przyznam szczerze, że niezbyt podoba mi się to do czego doszłam. Dlatego postanowiłam to zmienić, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę – najwyższy czas skupić się na sobie, bardzo egoistycznie i najbardziej jak to się tylko da egocentrycznie. Bo jeśli nie zrobię tego ja, to nikt tego dla mnie nie zrobi. A czasami to nie zaszkodziłoby nawet deczko hedonizmu sobie zafundować.

Zastanówcie się nad tym… czy i Wy nie odczuwacie takiej potrzeby zmiany podejścia do SWOJEGO życia? Przecież ono jest tylko jedno, teraz właśnie!!

 

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/teraz-ja/

2 Komentarze

  1. Paweł

    Mądre słowa 😉 Najlepiej obrazują to fale Elliotta 😉

  2. Caliente

    O rany… wysoce niezrozumiała dla mnie sprawa… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *