«

»

Sty 17

Wydrukuj to Wpis

My Insolence i jesienne słońce

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

Słońce, błękitne niebo, ciemna zieleń liści dębowych za oknem…, jak wspaniale jest obudzić się we wrześniu i zobaczyć wdzierające się do sypialni promienie słońca , poczuć przesycone ciepłem powietrze tak od rana…, coś wspaniałego!

Nadeszła jesień…, jakże inna od tej, która zazwyczaj nam towarzyszy w oczekiwaniu na zimowe przymrozki…, jeśli miałaby ona być taka jak dzisiaj, to jest duże prawdopodobieństwo, że bym ją polubiła. Aż się serce raduje, że po takim niezbyt udanym lecie, chociaż jesień chce nam wynagrodzić brak słońca. Czy można się martwić i smucić w taki dzień? No powiedzcie sami…, nie można!  🙂

(…)

Kolejny ranek, dokładnie taki sam, z małą różnicą…, obok mnie leży ktoś, kto cudownie pachnie, a każdy jej oddech jest dowodem na to, że cuda się zdarzają. A kiedy po chwili otwiera swoje brązowe oczy, widzę w nich uśmiech i radość równie mocną jak moja, by po chwili usłyszeć „Kocham Cię Mamo”………. – chwilo trwaj…, to są momenty zaczarowane, takie trwające chwilkę, ale w innym wymiarze trwające wieczność. Dla mnie to jedyny namacalny dowód na istnienie miłości… czystej, bezgranicznej i bezwarunkowej …ech… .Skąd we mnie więc ta tęsknota nieukojona? Co się dzieje, że to słońce i obecność mojej córeczki nie daje mi poczucia bezgranicznego szczęścia? Przecież to są tak ulotne chwile… Może i ja nie potrafię docenić tego co mam, co mnie dotyka, co mi towarzyszy i do mnie się uśmiecha w jej uśmiechu…?

(…)

Sama świadomość, że to słońce niedługo przestanie tak radośnie nam towarzyszyć, nastraja mnie z lekka nostalgicznie. Już nie ma takiej mocy promieni,  ale jest takie wyrafinowane, wysublimowane, jak najwspanialsza delicja, jak mgiełka subtelnych działających na zmysły perfum…, no właśnie…., wspaniały pomysł…, jeden ruch i mgła My Insolence ląduje miękko na mojej skórze…, teraz ciepło promieni słonecznych dokończy dzieła…, rozgrzeje skórę i rozniesie wokół mnie ten słodki zmysłowy zapach…, hmm…, miłe uczucie…

W taką pogodę lepiej się pracuje, lepiej się myśli…, oby jak najdłużej to słonko nam świeciło, a prognozy mają być podobno pomyślne.

Nie smućmy się…, nauczmy się skupiać uwagę na małych przyjemnościach, szukajmy szczęścia w prostocie dnia codziennego, doceńmy to co mamy, nawet jeśli to są tylko sporadyczne chwile.  Jeśli świat daje nam w kość i nie jest tak jakbyśmy chcieli, nie dajmy się mu pożreć, szukajmy pozytywów, chociażby włączając relaksującą muzykę, moje nerwy koi chillout, próbujmy odnaleźć równowagę wewnętrzną, dystansując się od tego co jest obok nas, nie dajmy się zwariować, stłamsić i rozszarpać światu, odbudujmy w sobie naturalną i instynktowną barierę, która ochroni nas przed złą energią toksycznych ludzi, a takich przecież nie brakuje nigdzie…, ani w pracy, ani w rodzinie, ani nawet wśród znajomych.

Nauczmy się ratować samych  siebie…, później ratujmy cały świat .

Ps.  A My Insolence są tak bezczelnie wspaniałe, jak ich nazwa…. i to dosłownie!

Caliente

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/my-insolence-i-jesienne-slonce/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *