«

»

Lip 08

Wydrukuj to Wpis

KIEDY????

4.00 avg. rating (89% score) - 1 vote

Jest 2:11… późno… a może już wcześnie… sama nie wiem.  Siedzę przed komputerem i serfuję w sieci. Bez jakiegoś konkretnego powodu, po prostu odpoczywam w ciszy nocy. Księżyc mocno świeci, jakby chciał oświetlić drogę potępieńcom – jasny i wyraźny, piękny! Na zachodzie burza, błyska się i to tak, że prawie połowa nieba staje w świetle fajerwerków błyskawic. Powiewa lekki chłodny wiaterek… po duchocie wieczoru i tropiku dnia, ten zefir jest jak muślin na skórze, gładki i delikatny. Idylla nocy… ? No prawie…

Uaktywniły się komary, meszki i inne latające stworzenia, lecące z całych sił do monitora, no rozumiem…, światło, ciepło…, jak te ćmy. No ale dlaczego do diaska, te stworzenia lecą do moich oczu? One też są źródłem światła?? Wyjmowanie takiego czegoś z oka jest wyjątkowo niemiłe, brrrr…..

Ten obraz spokoju i wytchnienia to tylko pozory… Piętro niżej w swoich posłaniach, leżą moje psy, moja 12 letnia niezłomna bokserka Mata Hari, potocznie Madzia i 13 letni Barry. Madzia jest najbardziej charakternym psem w mojej ponad 25 letniej drodze z bokserami. Barry… no cóż… nie miał wyjścia – dostosował się…

Pomyślicie może, wielkie rzeczy, no leżą i co…?

Już od kiedy skończyły po 10 lat z niepokojem czekałam na ich oznaki starości, trzymały się jednak dzielnie, choć co rusz coś tam im strzykało. Starość u boksera postępuje dość charakterystycznie, bo długo długo nic, aż tu nagle… łups! I tak było z moimi psami. Rozpisywać się weterynaryjnie nie ma sensu, nie wszystkich Was może to interesować, ale… zastanawia mnie coraz częściej jedna sprawa – kiedy i jak odejdą za Tęczowy Most, czy kolejnego poranka kiedy do nich zejdę, będą oddychać? A co powiem mojej 6-letniej córce, kiedy w piżamce zejdzie bezszelestnie po schodach, a ja będę siedzieć na podłodze i wtulać się w chłodne już ciało mojego Przyjaciela? Jakich słów użyć, jak dziecku to powiedzieć, by nie cierpiało, przecież ona zna je od urodzenia, to przecież jej ukochane Madzia i Baruś. Ona coraz częściej budzi się rano i nieprzytomnie pyta mnie ” Czy są wszyscy? Pieski moje też?”… i zasypia ponownie…

Kiedy inne dzieci proszą rodziców o pieska, moje dzieci nie musiały tego robić. Bokser pojawił się w rodzinie jeszcze przed narodzeniem syna, więc i on miał świadomość tego, że pies jest nieodłącznym elementem naszego rodzinnego życia. Dlatego nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy patrzą na mnie z politowaniem od lat i mówią: „Daj spokój kobieto, to przecież tylko pies!” – no przykro mi… już dawno zweryfikowałam swoje przyjaźnie po takich słowach, w sumie to życie samo je zweryfikowało, kiedy to do Madzi doszedł przygarnięty przeze mnie Baruś. Ludzie przestali dzwonić i umawiać się na spotkania, przestali odwiedzać, no bo „Po co Ci drugi pies??” .

Może to i dobrze… , bo w przyjaźni lepiej iść w JAKOŚĆ a nie w ilość. Kiedy urodziłam 6 lat temu córeczkę, tych znajomych (o dziwo!) zrobiło się jeszcze mniej… hmm…  wtedy to bolało, nie rozumiałam, dzisiaj po latach wiem, że trzeba niekiedy zaufać losowi i umieć się pogodzić z taką a nie inną jego koleją.

Wiem, że czekają mnie ciężkie lipcowe dni i ciężkie decyzje, czuję to normalnie każdego dnia w powietrzu, którym oddycham. Sunia tak bardzo zaniemogła, że jej bokserowe, prężne i wspaniale umięśnione ciało, coraz częściej bezwładnie leży na posłaniu. Żeby przejść kilkanaście metrów na wyjątkowo słabych nogach, chwiejąc się jak po zażyciu alkoholu w ilościach wcale nie małych, musi spać i regenerować siły. Może to kwestia jeszcze Luminalu…, może…, łudzę się jeszcze…, ale coraz bardziej dociera do mnie, że to ten cholerny przerzut nowotworowy do mózgu i … z tym już się nie wygra. W mojej walce napotykam na ścianę, a głową jej nie rozwalę. Bardzo nie lubię takich sytuacji, nie lubię się poddawać, mam naturę boksera, walczę do upadłego zawsze! Ale tutaj… będę musiała zachować się niestety jak człowiek – świadomość, że będę musiała odpuścić frustruje mnie wyjątkowo mocno. Bo czy zna ktoś odpowiedź na pytanie KIEDY???

Kiedy to zrobić, którego dnia tygodnia? O której godzinie?? Czy rano czy wieczorem?? Który dzień wybrać na ten ostatni? Jak się z nią pożegnać? Co jej powiedzieć? Jakimi słowami ją przeprosić, że odbieram jej życie?

Co poczuje Bary, kiedy Madzia nie wróci do domu? Już i tak dziwi go taki stan rzeczy, kiedy ona nie reaguje na dzwonek do drzwi, kiedy nie chodzi po domu i nie sprawdza gdzie on jest i co robi? Wczoraj psy snuły się po domu i dotykały się pyskami… czyżby się żegnały???

…………………………………

Boże daj mi siłę…

 

Caliente

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/kiedy/

1 komentarz

  1. Alicja

    i oczy mam pełne łez … mój bokser odszedł po operacji , mając tylko 4 lata ….ale boli strasznie do dziś , mimo ze było to 8 lat temu …pamiętam każdy gest , każde westchnienie , każdą ostanią sekundę , kiedy ON umierał a ja czekałam na męża który gnał do nas z pracy samochodem by jechać do weterynarza …pamiętam jak syn , wtedy 15 letni , błagał go by nie odchodził
    nie potrafię napisać więcej bo łzy kapią po klawiaturze … pozdrawiam , i ściskam kciuki abyście byli ze sobą jak najdłużej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *