«

»

Lis 21

Wydrukuj to Wpis

Gorzko-słodki…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

„…Trzeba żyć.
Nie ma wyjścia…” – wakacyjne wspomnienia…

Bardziej „optymistycznych” słów dawno nie udało mi się przeczytać … 🙁

Odwiozłam dziecko do przedszkola, co prawda wakacje się zaczęły, ale są zajęcia plastyczne, no i zabawa z rówieśnikami. Niech dzieciak się bawi  dopóki może. Przyszły rok szkolny będzie już dla córki obowiązkiem ustawowym – biedne dziecko… – co za poroniony pomysł zrodził się w umysłach naszych „myślicieli” decydentów, ustawodawców…, szkoda gadać…, nerwa człowiek dostaje tylko, że nie ma nic do powiedzenia.

Pogoda się popsuła, chmury zasłoniły słońce, jest ciepło, ale … czuje się w powietrzu jakiś niepokój, pesymizm, jakieś wyczekiwanie…, pewnie po południu przyjdzie burza i wybawi nas od tej duchoty, rozładuje złą energię wiszącą w powietrzu, oczyści atmosferę.

W takich dniach jak dzisiejszy, czuję się nieodłączną częścią wszechświata, również jakaś taka zduszona, bez możliwości złapania głębokiego oddechu, co odświeży, dotleni, da nową energię…, jakbym była w kloszu szklanym…

Wykonuję czynności instynktownie, bez namysłu i zastanowienia, jak maszyna – dziecko do przedszkola,  zakupy…, w samochodzie  z głośników sączy się chillout’owa spokojna muza, po lewym policzku płynie łza…, przestałam walczyć z tym dziwnym stanem…, powrót do domu…, kilka telefonów, rozmów…, kilka obowiązkowych kliknięć tu i tam…

Jak zwykle w takich chwilach zawieszenia pomiędzy światami, z pomocą przychodzi mi muzyka, dzisiaj Lisa Gerrard…, taaak….., to jest to! Tylko jej chcę słuchać, tylko ona daje mi dzisiaj ukojenie, potrafi otoczyć głosem współbrzmiącym z dźwiękami, otula, wnika przez skórę, przenika do tętnic i rozchodzi się po ciele docierając do najdalszych zakamarków .

Dusza moja pomału zostaje ukojona…., czuję błogość, lekkość, wyciszenie i harmonię z dźwiękami, jakbym przeniosła się do innego wymiaru…, wspaniały stan …

By zrozumieć DLACZEGO ten dzień zaczął się dla mnie tak a nie inaczej, musiałam się wyciszyć. Emocje są złym doradcą, zawsze. Dzięki muzyce wrócił spokój, spadło tętno…, wróciła jasność spojrzenia. W poszukiwaniu odpowiedzi znalazłam słowa Paulo Coelho:

„…Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los….”

No właśnie…

I jak się to ma do słów jakie przeczytałam wcześniej  i nimi zaczęłam ten post?

Zupełnie nijak…

I tego się będę trzymać, mocno i niezmiennie!!

Bo beznadziei jest taka moc na świecie…, że nie będę dolewać do tej przepełniającej się czary moich łzawych kropel goryczy.

Caliente

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/gorzko-slodki/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *