«

»

Gru 19

Wydrukuj to Wpis

Choinka…

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Minął ostatni przedświąteczny weekend. W sumie to nie było tak najgorzej, gdyby nie liczyć wyjątkowo paskudnej pogody, z dość niskim ciśnieniem atmosferycznym i wichurami to tu, to tam…  . Do Wigilii zostało 6 dni. Teraz trzeba będzie dopiero zawinąć rękawy i zapomnieć o zmęczeniu i wielości obowiązków. Teraz już ratuje mnie tylko lista spisanych spraw i… do przodu.

Jestem meteopatką . Domyślacie się więc jak czułam się w weekend… zupełnie nieprzytomna, z dziwnym uczuciem tępej głowy, do której niewiele docierało. Wpływu na to nie miałam, kawy nie pijam, innych wspomagaczy też nie używam, żeby wrócić do formy. Z reguły wystarczy mi kilka łyków coli, bym zaspokoiła głód kofeinowy, kawa natomiast wykończyłaby mnie na miejscu – hmm… niektórych by to ucieszyło, wiem… więc… nie dam im jeszcze tej satysfakcji, niechaj się jeszcze trochę ze mną pomęczą.

Wczoraj obiecałam córce, że jak posprząta swoje zabawki i ogarnie przedświątecznie pokój, dzisiaj nastąpi zakup choinki. Czekała na ten moment już od kilku tygodni, ale jak nadszedł oto ten czas, nieco skonsternowana, że to już teraz, ochoczo zaczęła sprzątać, dostając przy tym takiej energii, że tylko pozazdrościć mi pozostaje. Ale cóż… dzieli nas 38 lat różnicy, więc nie ma co się dziwić, że dziecko jak się na coś nakręci… to jak bączek mały zupełnie 🙂

Posprzątała więc wczoraj, uporządkowała swoimi małymi rączkami to, co wcześniej się po prostu nie dało…, nie pozostało mi więc nic innego jak wsiąść w samochód i… pojechać po choinkę. Słowo się rzekło, więc… to oczywiste.

Po godzinie spędzonej w średniej wielkości sklepie sieciowym, po zarzuceniu wózka towarami i to jak na razie nie mającymi wiele wspólnego ze świętami (oprócz jednego kompletu lampek choinkowych i przedłużacza w kolorze zielonym, by się mocno nie odróżniał od koloru drzewka), po zapakowaniu całego, dość dużych rozmiarów, bagażnika samochodu…, przyszła chwila zakupu drzewka.

Moja córka, wyjątkowo grzeczna i nie marudna, dzielnie pomagała w robieniu zakupów, nosiła, podawała, wkładała towary do kosza…, no bo przecież za chwilę miała kupić jeszcze jedną, w sumie to najważniejszą dla niej rzecz – choinkę! I była tak przejęta tym faktem, że… stała dzielnie na placu przed sklepem i nawet słowem nie wspomniała jak bardzo wieje i że jej zimno.

Kiedy wybraliśmy drzewko, była tak uradowana, że aż rozbłysły jej oczy! Ten widok zawsze jest bezcenny 🙂

Spakowaliśmy drzewko do samochodu i ruszyliśmy do domu. Po powrocie, dla każdego stało się jasne, że to właśnie ta choinka jest symbolem świąt i to właśnie bez niej niezmiernie trudno byłoby poczuć atmosferę  i dosłownie, i w przenośni.  Dotarło do mnie dzisiaj, jak ważnym choinka jest symbolem i to nie tylko dla małego dziecka… , ale dla mnie również.

Choinka – zielona jodełka bądź świerk…, zapach lasu, wspomnień czar, moc obietnicy…

Caliente

 

 

 

  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/day-by-day/choinka/

2 Komentarze

  1. Danuta

    Pięknie napisałaś o tym cudownym przedświątecznym okresie, córce, choince i planach na przyszłość! Jest nadzieja, że końca świata nie będzie! Ja też mam kalendarz zapisany do 31 grudnia i muszę to wszystko zrealizować 🙂 Też jestem meteopatką, ale mnie ratuje kawa, inne używki już nie dla mnie… Dobrych Świąt życzę Tobie i Twoim bliskim!!!

    1. Caliente

      Dziękuję… 🙂
      Pozdrawiam i życzę spokojnych i zdrowych świąt 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *