«

»

Gru 15

Wydrukuj to Wpis

Auto na zimę

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

zima w mieście1Idzie zima… , no teoretycznie co prawda, ale … szybciej zima nadejdzie niż lato, więc… umówmy się, że tak jak na wstępie – idzie zima. A ponieważ ostatnie zimy są u nas, znaczy w Polsce, jeśli nie srogie to śnieżne (no ok, tego nie widać w tej chwili, ale… ) i samochodem, nawet dobrej klasy nie można normalnie wyjechać z osiedla, zaparkować przed sklepem, urzędem, szkołą, przedszkolem, trzeba więc mieć albo auto uzbrojone w pług albo przynajmniej mieć samochód w wersji SUV (jakby człowiek mieszkał na bezdrożach jakowyś).

Zeszłej dość śnieżnej zimy nieco więcej podróżowałam po Polsce niż zwykle, trasy przejezdne były, ale miasta… hmm… już tak sobie.  Najbardziej zabolało mnie, jak zjeżdżając z zaśnieżonego i zmrożonego krawężnika w którymś z miast, a to chyba Kraków ma takie wysokie krawężniki, szurnęłam podwoziem mojej Vectry i to tak namacalnie, że aż mi zęby zgrzytnęły. O nie… pomyślałam… to nie jest samochód na takie eskapady, jest za niski, szkoda podwozia, zderzaków i osłon…, trzeba poszukać coś wyższego, miejskiego, krótszego, by można było zaparkować w każdym miejscu, bo w mieście nie ma co wybrzydzać, albo się człowiek wciśnie między inne autka, albo… szukaj człowieku najlepiej parkingu podziemnego 🙁

Tak więc… zaczęły się poszukiwania, konsultacje, rozmyślania, poradnictwo, przymierzanki, jazdy próbne różnymi autami z segmentu „mały SUV”…, trwało to długo…, w końcu do zimy daleko, presji nie czułam.

suzuki-grand-vitara-5Brałam więc pod uwagę rozpatrzenie kupna Suzuki Grand Vitara – jak na zimowo-miejsko-bezdrożno-krawężnikowe warunki – autko idealne. Umówiłam się więc na jazdę próbną. Jako utrudnienie dla siebie i pana z salonu, zabrałam ze sobą moją 4,5 roczną córkę z fotelikiem samochodowym do przepięcia z samochodu do samochodu… – no tutaj Suzuki zdało egzamin na 5. Jeden punkt w ocenie ergonomii i wygody zabieram, gdyż co prawda tylne drzwi otwierają się dość szeroko by do autka wejść, ale… by zamontować fotelik jest jakoś niezbyt wygodnie dużo miejsca. Dla chętnych załączam link  – warto przeanalizować wszystkie parametry:

Dane techniczne Suzuki Grand Vitara 5dr

Czemu więc, pomimo oceny na 5, wciąż nie jeżdżę tym zgrabnym SUV-ikiem?? A temu, że nie było możliwości przejechania się na jeździe testowej autkiem z jednostką diesla, a taka moja przypadłość, że preferencje mam właśnie takie, pro-dieslowe, a poza tym… jak wyjechałam na „kawałek trasy”, rozpędziłam autko do przyzwoitej prędkości szosowej, wrzuciłam najwyższy bieg, by przez kilka minut wyczuć Vitarę w jednostajnej i miarowej jeździe, to poczułam : niezbyt miłe, uciążliwe wręcz wibracje i sztywność ramy, przenoszącą najmniejszą nawet nierówność nawierzchni. Pomyślałam wówczas, no niee… tak jeździć nie będę, bo owszem – siedzę wyżej niż w Vectrze, widoczność super, co się przekłada na bezpieczeństwo jazdy i większą pewność w wykonywaniu manewrów, ale…litości… jadąc do Radomia, albo może na północ, gdzie nawierzchnia często w łatach, pogubię moje nienagannie wykonane plomby!

Pan z salonu opowiadający mi o aucie, z cierpliwością i stoickim spokojem odpowiadał na moje pytania i wprowadzał mnie w tematykę „Suzuki Grand Vitara – najpewniejszy SUV na rynku aut tego segmentu”, a drgania wytłumaczył konstrukcją ramy i pozytywami jakie wynikają z takiej a nie innej koncepcji budowy. Dowiedziałam się więc, że gdybym wjechała na grząskie pole, Suzuki wyjechałoby spokojnie, na 2 biegu, przy prędkości 30km/godz. – nie raz próbowano ten model w takich warunkach i tam, gdzie np.osławiony acz przyciężki i nazbyt mocarny Nissan Navara się zakopywał, Suzuki Grand Vitara wyjeżdżał swobodnie. Hmm… no tak… jest to jakiś argument, nie powiem…, ale czy ja mieszkam gdzieś na krańcach świata, by przeprawiać się do domostwa przez pola, łąki czy inne bezdroża?? No nie… o ile sobie przypominam… to nie.

Postanowiłam więc szukać dalej…, bo co nagle… to po diable, wiadomo, a do zimy… było jeszcze daleko. Tym bardziej, że co niektórzy przekonywali mnie mniej lub bardziej podstępnie do zwrócenia uwagi na Toyotę Rav4. No cóż ja mogę powiedzieć o Toyotach?? Są to wyjątkowo perfekcyjne „urządzenia” samojezdne, nie wywołujące we mnie najmniejszej emocji, szczególnie te z cichutko bzyczącym silniczkiem benzynowym. No owszem… ładne to, estetyczne…, ale jestem subiektywnie uprzedzona i już, bo uważam to autko wciąż jako „zabawkę” dla pań w mini przykrótkim i w białych kozaczkach. Z góry przepraszam wszystkie panie lubiące biel swego obuwia. A ja ani Barbie nie jestem, ani Kena swojego też nie posiadam 😉

Dlatego będąc przy okazji przeglądu mojej Vectry w Oplu, zaczęłam tam węszyć i wypytywać o coś takiego miejsko – krawężnikowego co zaspokoi moje oczekiwania. Pan sprzedawca po około godzinnej rozmowie o mojej ulubionej marce i jej nowościach, a tych pojawiło się i niebawem miało się pojawić sporo, pokazał mi, ale na monitorze komputera, samochód który mnie oczarował, zachwycił, zafascynował i tak mocno przyciągnął moją uwagę, że nawet po powrocie do domu siedziałam długo w konfiguratorze, bawiąc się w projektowanie swojego modelu autka. Pan sprzedawca zaznaczył jednak, że jest to autko dla wymagających kierowców ze sportowym zacięciem co prawda, ale… jeszcze jakiś czas nie do zdobycia w salonach – była to Astra GTC. No cóż… pogodziłam się z tym faktem, trudno… . Ale to wtedy coś we mnie zakiełkowało, to wtedy poczułam dziwny dreszcz, kiedy zobaczyłam jego sylwetkę wchodzącą zdecydowanie w zakręty. To co wydarzyło się po niespełna 4 miesiącach zaskoczyło mnie tak bardzo, że do ostatniej chwili nie mogłam w to uwierzyć! Ale o tym niebawem… 🙂
Z czym więc wyszłam wówczas z salonu Opla? Z wiedzą, że Opel będzie niedługo w Polsce produkował niesamowicie seksowny samochód i… z folderem w ręku przedstawiającym dość unikatowy model, jakim jest Meriva. Jak wyraził się sprzedawca – „małżeństwo z rozsądku” w moim przypadku, choć nie tylko, bo zobaczyłam w nim wiele ciekawych rozwiązań i hybrydowo – nowatorskich połączeń wzorniczych. Sylwetką może mnie nie oczarował na pierwszy rzut, ale… postanowiłam się bliżej przyjrzeć temu modelowi, bo było to autko miejskie, krótkie, zwrotne i z większym prześwitem niż Vectra – a przecież takiego szukałam. Wyniki moich testów Merivy w kolejnym poście, dają do myślenia, oj dają… 🙂

Caliente


 


  • Facebook
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Live
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Kciuk.pl
  • Dodaj do ulubionych
  • email

Permalink do tego artykułu: http://icaliente.pl/auto-moto/auto-na-zime/

4 Komentarze

Skip to comment form

  1. Piotr "wojtek"

    Droga Pani Redaktor….czy nie za wiele Ci się ..NIE podoba ? Czy atrakcja artykułów ma polegać głównie na krytyce. tak, takim jesteśmy narodem. Rozkochanym w narzekaniu, to kupujemy z chęcią. Nie znajduję porównania Merivy – jak by nie była seksowna z Suzuki…..które z za łożenia jest autem siermiężnym, ale ma to coś…..na szczęście mamy na rynku aut do wyboru, do koloru, do opisywania…wybierać możemy w modelach, kolorach, silnikach…..artykułach i opiniach…..Serdecznie pozdrawiam i proszę o więcej ciekawych opisów…..Ja nigdy nie kochałem SUV-ów…do niczego mi nie są potrzebne. Pod blokiem i na warszawskich ulicach spokojnie daję radę zwykłą „osobówką” przeklinając czasem przepisy…..zabraniające używania zimą opon z kolcami.

    1. Caliente

      Piotrze…
      Każdy z nas ma swoje preferencje, spostrzeżenia, doświadczenia… opisałam te auta, które akurat oglądałam.
      Ale zgodzę się z Tobą, na rynku jest wiele aut i jest w czym wybierac.
      Pozdrawiam 🙂

  2. dorota bryla

    Po części się z Tobą zgadzam Piotrze, faktycznie Caliente mogła podejść do oceny tych aut nieco bardziej obiektywnie. Ale z drugiej strony po to jest ten blog, żeby „Pani Redaktor” wyrażała swoje opinie. Mnie też wydaje się, że porównywanie np. Merivy i Grand Vitary jest trochę ryzykowne, natomiast nie można Caliente zarzucić, że jej krytyka jest całkowicie bezkonstruktywna.

    1. Caliente

      To prawda Doroto, blog jest formą subiektywną, nie należy oczekiwac obiektywizmu u autora.
      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *